Share.

    16 Comments

    1. notveryamused_ on

      Kiedy mieszkałem u rodziców, kot miał cały ogródek dla siebie, ale generalnie idealnie trzymała się posesji. Tylko czasem wychodziła za płot wyjadać bogatym sąsiadom ich rybki z sadzawki, którą się bardzo opiekowali xD, a poza tym to leżała na bramie, dostając głaski od przechodniów, i wracała na noc. 

      Teraz mieszkam w małym mieszkaniu i często mnie nie ma w domu, szalenie chciałbym kitka, ale przez warunki raczej by się zanudził u mnie. Natomiast tak, dwójka sąsiadów wyprowadza koty na smyczy i koteły sobie chillują. Chociaż to raczej rzadkie — raz zagadałem, sąsiad mówi, że ma dwa koty, jeden uwielbia wychodzić, drugi kategorycznie odmawia. 

    2. NoWeekend7614 on

      Słusznie. Wypuszczanie kotów luzem, szczególnie na terenach wiejskich i podmiejskich zagraża miejscowemu ptactwu i małym ssakom

    3. Ja bym chciała, ale mieszkam w mieszkaniu na 3 piętrze bez windy i ciężko mi przekonać moje koty do wychodzenia. Kilka razy próbowałam je wynieść w kontenerku na dziedziniec naszego bloku ale raczej były mocno zestresowane. Jakieś rady od kogoś kto wytrenował koty do wychodzenia w podobnych warunkach?

    4. Strange_Counter1024 on

      gdy mój kotek żył, to woziłem go wózkiem dla zwierząt na działkę, tam zapinałem mu szelki i sobie chodził na tych szelkach, więc da się. Kot może się przyzwyczaić i czerpać radość, a jednocześnie mieć zapewnione bezpieczeństwo

    5. Nie, nasze obecne kotki to byłe dzikuski, które boją się otwieranych drzwi odkąd doświadczyły mieszkania w domu. Ale zdecydowanie szanuję za wyprowadzanie ich na smyczy jeśli tego potrzebują, bo nie ma nic gorszego dla zdrowia i życia kota niż puszczanie go samopas. Cieszę się, że ludzie zaczynają być coraz bardziej odpowiedzialni. 🙂

    6. JohnyBravo84Pl on

      Kiedyś wyprowadzałem, ale później nauczył się przy nodze chodzić, to już smycz była zbyteczna.

    7. Z psem jest tak że jak go ciągniesz to pójdzie we wskazanym kierunku. Z kotem jest tak, że jak go ciągniesz to co najwyżej nie pójdzie w kierunku przeciwnym.

    8. Both-Variation2122 on

      Próbowałem. Szelki to był paraliż i gleba na plecy. Najdalsze wyjście to ze dwa piętra po klatce schodowej przed paniczną ucieczką i pomyleniem pięter, zakończonym dobijaniem się do drzwi sąsiada. Za drzwiami mieszkania to czekał tylko diaboł-weterynarz zabijający wszelką ciekawość świata.

    9. Chciałabym, ale moja to dzikuska, która ledwo co się przekonała do głaskania, jak się pozwoli wziąć na ręce, będzie można o tym pomyśleć

    10. Beginning-Form6526 on

      Nie, przypałętał się sam 12 lat temu z rodzeństwem jak mieli kilkanascie tygodni i zamieszkali w szopie wiec ewidentnie daje sobie rade samemu.

      A i do wszystkich co płaczą o to że kot to drapieżnik: nie zesrajcie się. Ani to jedyny drapieżnik ani nie stwarza zagrożenia z dala od ludzi bo są mocno terytorialne a jak się martwicie o różnorodność biologiczną w środowisku to was zmartwię ale ona w miastach już dawno nie występuje i mało mnie interesuje czy wypuszczając kota wybije on 2 czy 40 szczurów i latających szczurów (gołębi)