Recently, on social media, I came across various more or less passive-aggressive attacks on people who are building on their land somewhere far from civilization (= big city). In the attached screenshots, one post calls them demanding idiots, the second entry included this, in turn, a rich farmer who built a cottage somewhere in the middle of nowhere, which strongly triggered the users.

However, the comments went further, alongside typical Polish style comments "I wonder where they get the money for all this"people will complain that such construction is uneconomical because it generates additional costs for the commune. That in Poland we are in a shitty pigsty when it comes to spatial planning. Who will pay for all this? For everything, i.e. utilities, sewage, waterworks, roads.

I was very surprised by this attitude. If you have a plot of land, building a house is not much more expensive than buying an apartment in the city. If we are considering a large space in a good area (= city center), it will definitely be cheaper. Land is also a ready base for a loan. When it comes to utilities, you usually pay for everything yourself, and state legislation and policy encourages self-sufficiency (heat pumps, photovoltaics, home sewage treatment plants, etc.). It is known that a situation in which we build a plot of land and the sewage system is ready to be connected right next to it is a dream scenario, but people who build do not expect this from the state. It’s nice if it is, but the priority is to move in as soon as possible.

In general, this approach gets on my nerves. In the area where I have lived for several dozen years, we cannot ask for a real road because it is a small street with a few houses and I understand that the commune does not have any money. At the same time, a developer nearby is building housing estate after housing estate with minimal infrastructure, and of course the commune is building access roads, because they cannot leave these several dozen new voters without help. The minimal infrastructure was, of course, made for the proverbial bullshit, because there are still accidents at intersections, because they didn’t even bother to put up the signs they were obliged to put up. However, if someone inherited land and wants to escape from the developer-loan loop in a large city, he or she is a pest that destroys the spatial order in Poland.

https://www.reddit.com/gallery/1pi46s9

Posted by WineTerminator

43 Comments

  1. Critical-Current636 on

    > W okolicach gdzie mieszkam już od kilkudziesięciu lat nie możemy doprosić się o prawdziwą drogę, bo to mała ulica z kilkoma domami i rozumiem

    Jak byłem w Japonii, to zostało mi w pamięci, że osiedla domków jednorodzinnych powstawały zupełnie inaczej, niż u nas: najpierw powstawały drogi, a dopiero potem budowano tam domy.

  2. Ale budowanie z dala od cywilizacji to faktycznie gigantyczny koszt na całe dekady. Nie mam problemów z ograniczeniem tego procederu..Ja wiem że.dzialeczka widokowa i te sprawy, ale infrastruktura sama się nie utrzyma a i ci ludzie zaraz będą chcieli darmowych parkingów w pobliskim mieście i drogi ekspresowej do samego runku bo bez 3 samochodów nie są w stanie funkcjonować.

    > drogi dojazdowe buduje oczywiście gmina, bo nie można zostawić tych kilkudziesięciu nowych wyborców bez pomoc

    No ale o to chodzi. Droga jest dla kilkudziesięciu a potem kilkuset. Nie 5 na jakimś zadupiu. To trochę różnica 

    TLDR. Ludzie oczekujący że państwo im zrobi prywatną infrastrukturę aby wspierać ich luksusowe wybory życiowe są roszczeniowi. 

  3. największy problem z ludzmi budującymi dom na własnej ziemi mają ludzie którzy nigdy nic nie budowali

  4. > W okolicach gdzie mieszkam już od kilkudziesięciu lat nie możemy doprosić się o prawdziwą drogę, bo to mała ulica z kilkoma domami i rozumiem, że gmina nie ma pieniedzy.

    > W tym samym czasie deweloper niedaleko stawia osiedla za osiedlem na minimalnej infrastrukturze i drogi dojazdowe buduje oczywiście gmina, bo nie można zostawić tych kilkudziesięciu nowych wyborców bez pomocy.

    > Natomiast jeśli ktoś dostał ziemię w spadku i chce uciec przed pętlą dewelopersko-kredytową w dużym mieście, to jest szkodnikiem, który niszczy ład przestrzenny w Polsce.

    Stawiaj sobie dom gdzie ci się uda, ale potem nie płacz że inni nie chcą płacić żeby ci robić drogę. Koszta budowy i utrzymywania drogi są astronomiczne i właśnie dlatego nie można roszczeniowym ludziom _takim jak ty_ pozwalać budować się na zadupiu.

  5. oni mają rację – polski rozpierdol przestrzenny w takiej skali jak u nas jest skrajnie niewydajny i nieekonomiczny

  6. W Polsce jest niesamowity bałagan przestrzenny. Każdy buduje się gdzie chce i potem zanikają przerwy między miejscowościami.

    Dlatego np. nie możemy komfortowo stawiać wiatraków bo zawsze jest blisko jakieś zamieszkałe zabudowanie. Niemcy nie mają tego problemu, ich miejscowości są mniej rozlazłe.

  7. Dlaczego reszta społeczeństwa ma się ludziom dokładać, bo chcą mieć swoje pałacyki z dala od innych?

  8. To nie jest prosta sprawa.

    Z jednej strony logiczne jest to, że ludzie chcą robić co chcą na własnej ziemi, budować się itd.

    Z drugiej jednak strony przez to jak chaotycznie rozrasta się zabudowa w Polsce mamy potem takie problemy jak to, że połowa dróg to obszary zabudowany. Albo brak możliwości zorganizowania komunikacji publicznej poza dużymi miastami, bo każdy buduje się tam gdzie ma pole/działkę po dziadkach.

    Koszty infrastruktury też mocno przez to rosną. Nie wspominam o mediach, które częściowo budujący opłacają. I podkreślam częściowo, bo podpinają się do pobliskiej infrastruktury ale każdy ma w nosie ile kosztuje utrzymywanie tego wszystkiego dalej.

    A na koniec narzekanie na drogi, bo każdy chce mieć asfalt pod dom nawet jak się wybuduje w środku lasu.

  9. SmirnoffStasiek on

    Ale buduj się gdzie chcesz, tylko później nie proś aby na twoje zadupie gmina na koszt reszty mieszkańców doprowadzała cywilazacje. Bo mam we wsi takich ludzi z twoim podejściem, czyli moja ziemia, moje prawo a później przybiegają na zebrania sołeckie i chcą, żeby wójt im doprowadził wodę, oświetlenie i asfalt bo tak nie może być, że ludzie w XXI wieku nie mają wodociągu. Ale jak się budowali i wójt odmówił im wydania wz właśnie że względu na brak mediów czy drogi, to do sądu się odwoływali.

  10. Jak nie zrozumieć niczego, a puścić obrusz, że wolność zabierają.

    Spróbuję wytłumaczyć jak najprościej.

    1. km drogi asfaltowej jest bardzo drogi w budowie i utrzymaniu
    2. rozproszone osadnictwo wymaga więcej infrastruktury, niż planowane i zagęszczone

    rozproszone osadnictwo w pewien sposób prywatyzuje zyski i uspołecznia straty

    Czemu?

    Bo nie żyjemy w próżni. Im więcej ludzi przenosi się na zadupia, tym bardziej drogi na nie prowadzące są obciążone, a parkingi w miejscach docelowych są pełne.

    Prędzej czy później państwo dostanie nakaz od obywateli by coś z tym zrobić. Wtedy infrstruktura zostanie ulepszona ze wspólnej kasy.

    Przykładowo, dzisiaj w Poznaniu, codziennie do pracy, i załatwiać sprawy dzień w dzień zjawia się około 200 tysięcy ludzi spoza granic miasta co ma efekt jak by nagle w Poznaniu mieszkało 25% więcej ludzi.

    Miasto Poznań w sposób bezpośredni nie ma żadnych zysków z tego, ale jego infrastruktura musi móc przyjąć te +25% dziennie – bo inaczej właściwi mieszkańcy będą marudzić, że się nie da mieszkać.

    I nie – SPP, ani podatki poznańskich firm w których ci ludzie pracują, nie dostarcza finansowania nawet 1% tego ile obłsuga tych gastarbeiterów kosztuje.

    Tymczasem Gminy ościenne mają budżety na rozrywkę o której osiedla Poznańskie mogą tylko pomarzyć. Suchy Las i Tarnowo Podgórne są w top 10  najbogatszych gmin w Polsce – ale do wspólnej poznańskiej infrastruktury nie dokłądają się nic a nic, bez Poznania by nie istniały.

    I tak to bywa z tym indywidualizmem, on zawsze jest czyimś kosztem.

  11. Valuable_Relative964 on

    Nie ma jednej grupy, która wyjątkowo niszczy ład przestrzenny, ale jeśli nie widzisz problemu zarysowanego przez twitterowicza, to warto trochę zbadać ten temat.

    Chaos przestrzenny niesie za sobą wymierne koszty, które badacze próbują liczyć i wnioski nie są zbyt pozytywne dla zwolenników tezy “mam działkę to mogę budować i kij w oko wszystkim”.
    [https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/roczne-koszty-chaosu-przestrzennego-to-843-mld-zl-spore-wyzwanie-dla-transportu-72076.html](https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/roczne-koszty-chaosu-przestrzennego-to-843-mld-zl-spore-wyzwanie-dla-transportu-72076.html)

    No i drugi problem, który nie jest tak łatwo wymierny, ale jak podrapiesz i się przyjrzysz, to poza dociągnięciem kabla i rury problemy z taką zabudową potem przejawiają się też gdzie indziej. Poczytaj komentarze na socialach w sprawach parkowania i wjeżdżania samochodami do centrum. Zapewniam, że jak poszperasz, to się okaże, że na ceny parkingów i korki w Poznaniu częściej narzekają mieszkańcy domków w Zalasewie i Dachowej udajacy poznaniaków niż faktyczni mieszkańcy miasta. I próbują wywierać wpływ na decyzje strategiczne dot. rozwoju miasta, żeby to im było wygodniej z niego korzystać.

  12. Jestem z tym na bieżąco ponieważ też buduję się pod miastem. Mamy wspólną drogę gruntową na 11 domów która jest prywatna. Sami zbudowaliśmy tam wodociąg, kanalizację (300k) a teraz budujemy drogę. Odcinek 450 m wyłożony płytami wyceniany jest od pół miliona do miliona, zależnie od tego czy chcemy płyty po całej szerokości, z dobrym odwodnieniem itp. Ty byś chciał żeby do twojego domu ktoś ciągnął kilometry asfaltu żeby podłączyć pięć osób za darmo co by mogło kosztować kilka milionów. Zbudowaliście się w polu, widzieliście jaki jest dojazd, to albo z tym żyjcie albo wykupcie drogę i zróbcie za swoje. Dostaniesz wycenę na powiedzmy 300k czy 500k na dom za drogę i zobaczysz gdzie oszczędziłeś na budowie własnego. Przy okazji podziel taką sumę przez podatki które płacisz i zobacz ile lat musisz pracować i dawać do gminy żeby gminie zwrociło się podłączenie. Gmina nie może wydać budżetu półrocznego na wasze kilka domków bo mieliście kaprys zbudować się na zadupiu. Chcesz mieć konia, musisz mieć na siano. Wszyscy chcą żyć w kapitalizmie i najlepiej nie płacić podatków ale jak są koszty to od razu łapa do państwa i dej.

  13. Ale w czym problem? Ludzie to roszczeniowe kurwy i nie ma różnicy czy chodzi o budowę domu czy wystawienie wózka na olx.

    Inwestycje gminne nie mają tu nic wspólnego. Zresztą to rola gminy określić gdzie i jak możesz się budować.

  14. Free-Design-9901 on

    To zjawisko na które oni narzekają było już opisane i potwierdzone dekady temu w wielu innych krajach. Polacy oczywiście weszli w tą pułapkę z szerokim uśmiechem , bo takie uwagi ich drażniły.

  15. Z mojego doświadczenia problem raczej nie jest z samym budowaniem się na zadupiu, ale z tym, że z jednej strony takie misie oczekują wolności bo ” to moja ziemia, mogę robić co chcę, budować się gdzie chcę itd. wsadźcie sobie planowanie przestrzenne w dupę “, ale zupełnie nie są gotowi ponosić konsekwencji mieszkania tam. Potem buduje się kilku takich w zabudowie łanowej, 3 domy rozsiane w promieniu 8km i składają wniosek żeby autobus dojeżdżał, bo dzieciaki do szkoły muszą się dostać, wnioski o modernizacje dróg z polnych do asfaltowych, po przecież im się jako mieszkańcom gminy należy.

    Tłumaczenie że przecież ciągną media na własny koszt jest gówno warte, bo podłączenie to jedno, ale utrzymanie połączeń to inna sprawa. Potem okazuje się że śmieciarka musi specjalnie do niego 3 km jechać polnymi drogami, koszty utrzymania rurociągów z wodą i podłączeń prądu/gazu są takie same jak dla małego osiedla blisko drogi, ale płacić więcej to ni chuchu, przecież on jest mieszkańcem jak każdy inny. Oczywiście jedna taka osoba nic nie zmienia ale jak masz kilkadziesiąt takich domów w gminie, to szybko się okazuje że koszt ich utrzymania ponoszony przez gminę jest ogromny w porównaniu do opłat, więc koszty tych folwarków roznoszą się na wszystkich.

  16. Oczywiście że tacy ludzie będą potem płakali o pomoc państwa w stawianiu dróg i kanalizacji

  17. No wszystko super tylko to nie jest tak, że człowiek poprosi to doprowadzą mu media czy drogę do domu.

    Kupiłem dom od małego dewelopera, kawałek za dużym miastem. Wszystkie przyłącza były robione przez dewelopera a opłacane finalnie przeze mnie i innych ludzi na naszej ulicy. Do działki nie dochodzi kanalizacja więc oczywiście szambo. Nie dochodzi internet kablem czy innym światłowodem bo nikt nie chce wyłożyć kasy mimo że sam światłowód jest niedaleko. Droga, przy której mieszkam jest prywatna więc nikt jej nie odśnieży jeśli nie zrobią tego mieszkańcy. Gmina też wzbrania się przed przejęciem na własność drogi bo to oznacza że musieli ją odśnieżyć. Droga gminna którą dojeżdżam do tej wspomnianej wyżej jest gruntowa, dwa razy do roku coś po niej przejedzie i będą udawać że została poprawiona czy coś. A dziury są cały czas. Przy drodze nie ma latarni i trwa już od lat batalia o to. Asfalt nie jest planowany dopóki nie zrobią kanalizy a kanaliza też za wiele lat.

    I to nie jest tak, że mieszka tu kilka domów na krzyż bo ktoś miał widzimisię. Są tu gospodarstwa rolne stojące od lat, domy jednorodzinne wybudowane spokojnie 10 czy 20 lat temu i dużo nowych się buduje. Podatki są płacone jak w mieście bo to gmina miejska mimo wszytko. A w zamian nie m absolutnie nic, gmina tylko zaciera rączki bo taki sobie ułożyli plan zagospodarowania żeby maksymalizować deweloperkę.

    I nie pisze tego żeby narzekać bo wiedziałem na co się pisze kupując ten dom. Niech mi tylko Spiewak jeden z drugim nie pierdzieli że jak się wyprowadzę za miasto to gmina mi wszystko wybuduje. Nie wspominając o tym, że pracując zdalnie nie stoję w korkach, nie jeżdżę do biura. Mam fotowoltaike i pompę ciepła, dom prawie jest niemisyjny. Wszytko za swoje pieniądze z poszanowaniem środowiska.

    A co do rolników to wszystkie działki dookoła są kupione od nich, oni tu opiewają w dostatki jak metr ziemi kosztuje od 200 zł. A działeczki na pęczki sprzedawane. Przy moje ulicy jest 12 domów po 800-1000 metrów każda działka ma matematykę zostawiam Wam.

  18. To nie jest Twoja odpowiedzialność – jak budujesz zgodnie z prawem a nie kombinujesz jak Drzymała. Zgłosiłeś zgodnie z prawem i prawdą to co wybudowałeś? Zrobiłeś to co od Ciebie wymagano. Powinieneś po prostu nie móc postawić domu mieszkalnego w polu. Deweloper też nie powinien tego moc zrobić, chyba że wybuduje na swój koszt konieczne połączenia drogowe uzbrojenie i wszystko co wymagane do prawidłowego funkcjonowania obszaru zabudowy. Na tym polega różnica pomiędzy chaosem/anarchią a sensownym planowaniem przestrzennym. Przez taką rozpyloną zabudowę koszty kanalizacji, budowy i utrzymania dróg, mostów, przepustów, gospodarowania odpadami są niewspółmiernie większe niż w przypadku dobrze zaplanowanej zabudowy. Jedź do Austrii czy nawet Słowacji zaraz za granicą uderza zwarta i zaplanowana zabudowa, wjeżdżasz do Polski domki po górach roz&*^bane po horyzont. Portem są problemy: sranie po rowach i rzekach, polecam kąpiel w jeziorze (zalewie) czorsztyńskim, pretensje że nie odśnieżone, że dziury w drogach, że most się wali, że chodników nie ma, że wodociągu nie zbudowali, na kanalizacje się nie można doczekać, światłowodu nie ma i milion problemów których po prostu by nie było gdyby nasze państwo nie było takie słabe i nieogarnięte. To nie twoja wina to wina polityków i populizmu. Taka budowa po prostu powinna być niemożliwa.

  19. Numerous_Team_2998 on

    Dochodzi jeszcze taki temat, że ludzie dostali lub kupili ziemię rolną za absolutny bezcen z przeznaczeniem na uprawę, a teraz masowo występują o warunki zabudowy, wyprzedają pola pod osiedla i zarabiają miliony na chaosie przestrzennym i upadku rolnictwa.

    To jest trudny temat – prawdziwa równość nie istnieje, jedni się rodzą w bogatych rodzinach inni w biednych, tu się “latami uciskany” rolnik odkuwa. No ale finalnie to jest grabież ziemi rolnej i działanie na szkodę państwa.

  20. Confident-Event9306 on

    To tak jest jak administracja abdykuje ze swojej odpowiedzialności. Normalnie byłoby tak, że gmina scala grunty, tyczy działki, drogi itp i sprzedaje działki po budowę domów. Nie ma chyba takich miejsc, gdzie gminy by tak robiły. Administracja robi tylko minimum tego co absolutnie musi i mówi ludziom „radźcie sobie” więc ludzie robią co mogą, żeby jakoś żyć.

  21. DirtPsychological455 on

    Generalnie to rozumiem ludzi którzy chcą być na swoim, zwłaszcza kiedy ceny mieszkań w wielkich miastach odleciały w nadprzestrzeń. Jeśli miałbym już się kredytować to raczej na dom pod miastem nie mieszkanie. Z wszelkich knajp/klubów/barów/teatrów/kin i tak nie korzystam, zaś własne podwórko, garaż, przydomowy warsztacik, możliwość zrobienia grilla/urodzin i przenocowania większej ilości osób jest nie do przeceniania.

    Natomiast jeżeli ktoś stawia dom na totalnym zadupiu pośrodku niczego to powinien się liczyć z konsekwencjami tego wyboru. Gdybym odziedziczył w spadku działeczkę na odludziu to pewnie bym sprzedał, dołożył i kupił/wybudował się w rozsądniejszej lokalizacji, choćby ze względu na to żeby w przyszłości dzieci miały bliżej do szkoły, żeby było w miarę blisko sklepu czy stacji kolejowej. Nie chodzi nawet o to żeby się budować przy dużym mieście, ale przynajmniej przy mniejszej miejscowości która ma połączenie kolejowe z większym miastem, to już sporo ułatwia.

  22. “Przydomowe oczyszczalnie ścieków” 🤣 Toć dopiero co Internet zalała dosłownie fala gowna, bo się okazało, że ci wszyscy niezależni pośrodku niczego albo wylewają szambo na pobliskie pola i łąki, albo celowo rozszczelniaja szamba i zamawiają opróżnianie dwa razy w roku. Ewentualnie lokalny rolas jeździ trakturem, opróżnia, a potem nawozi tym pole. Nie tylko gownem i szczynami, ale też cała chemia.

  23. Bo nasze miasta i wsie są rozlazłe do granic możliwości, co podnosi koszty infrastruktury i blokuje rozwój. W największych miastach często nie opłaca się robić metra, bo w okolicach potencjalnych linii nie mieszka wystarczająco dużo osób, ulice się korkują, bo na obrzeżach nie ma przepustowych dróg i komunikacji (widać po Jagodnie we Wrocławiu). Na wsi rolnicy nie mogą konsolidować swoich działek, co obniżyłoby im koszty produkcji i generalnie nie da się postawić jakiejkolwiek produkcji, bo normy odległości, hałasu itd.

  24. *- W gminie mamy drogi pamiętające miniony ustrój, a nawet w centrum naszego miasta są niewyremontowane, a wam się Kowalski asfaltu pod samiusieńką chałupę zachciewa!*

  25. Jak chcesz sobie budować regerenatywnie, własny prąd, woda, chowasz się od cywilizacji, chcesz być pustelnikiem, spoko. Jak budujesz się na wypierdowku i chcesz mieć infrastrukture za publiczne pieniadze to pozdrawiam.

    Problen w tym, ze nie mamy planow miejscowych, planowanych siedlisk, wszystko jest zagrabione i robione pod deweloperow i powstaje totalny syf organizacyjny.

    Wszystko huj.

  26. Pan Hubert Ojdana z tego screena:
    – Pobiera 100 000 zł rocznie z różnych dotacji
    – płaci KRUS jakieś 200 zł miesięcznie
    – nie jest też niczym dziwnym, że startował z list konfederacji i jest za wyjściem z UE (najwyraźniej uznał, że już się nachapał, bo che wciągnąć drabinę za sobą)

  27. Bo takie budowanie gdzie i jak ktoś chce tworzy rozpierdol przestrzenny i podnosi koszty budowy i utrzymania infrastruktury. Utrudnia też inwestycje, bo wszędzie nasrane jest domkami

  28. Drogę buduje tylko gmina czy może w porozumieniu z deweloperem, który partycypuje w kosztach? Do tego podajesz koszt postawienia tylko domu. Jakbyś zestawił to razem z kosztami, które w mieście są przerzucone na jego władze to wyszło by inaczej.

  29. Wydaj mi się, że OP grał kiedyś w SimCity i dla niego poprowadzenie drogi, kanalizacji, mediów i utrzymywanie tego jest za darmo i wymaga kilku kliknięć myszy. Trochę ręce opadają.
    Jeżeli masz ziemie, gdzieś daleko od cywilizacji, to nie zastanawiałeś się nawet przez chwile, dlaczego taniej jest się tam wybudować?
    Zawsze jest coś za coś. Tańszy koszt budowy wiąże się z mniejszą ilością infrastruktury. To dlatego, wspomniane przez Ciebie mieszkanie w dobrej okolicy jest droższe.

  30. >W okolicach gdzie mieszkam już od kilkudziesięciu lat nie możemy doprosić się o prawdziwą drogę, bo to mała ulica z kilkoma domam

    To własnie efekt obciążania gminy takimi domami na wypizdowie, no chyba że sobie ten rolnik żyje offgrid z własną studnią, szambem, generatorem pradu i dojeżdża terenówką do najbliższej drogi asfaltowej, to wtedy nie widze problemu

  31. Tylko jak by ci wszyscy co budują na swojej ziemi stwierdzili że rzucają to głupie rolnictwo, sprzedają wszystko i kupują kawalerkę w centrum to by nieuchronnie doprowadziło do wzrostu cen tych kawalerek w centrum i wtedy Śpiewak narzekał by że “Olaboga podrożało znowu!”

  32. lithium-chicken on

    >Jeśli ma się działkę
    Natomiast jeśli ktoś dostał ziemię w spadku

    Współczuję sytuacji, ale tak po prawdzie to ty wiedziałeś gdzie ta ziemia się znajduje i jakie tam są warunki. Teraz patrzysz jak w ludniejszej okolicy buduje się infrastrukturę, no sam rozumiesz że faktycznie wychodzi tam taniej w przeliczeniu per człowiek.

  33. Jeśli dobrze pamiętam: Rybnik mimo bycia miastem 5 razy mniejszym od Krakowa ma tylko o połowę mniejszą sieć wodociągów. To są gigantyczne koszty na nadchodzące lata i zmniejszającą się populację. W takim miejscu nie da się sensownie poprowadzić komunikacji miejskiej. BA, nawet infrastruktura drogowa w takim burdelu jest niemożliwa do dobrego zaprojektowania. Inni ludzie i środowisko zwyczajnie ponoszą koszt podejścia pt. wolność Tomku w swoim domku.
    Zauważyłem też, że zwolennicy tego podejścia mają dychotomię myślenia, że albo buduję się kilometr od wszystkich innych, albo mieszkam w mikrokawalerce w centrum Warszawy. Gorąco polecam wybrać się do Czech, Austrii, Niemiec lub nawet na Dolny Śląsk i zobaczyć jak wyglądają wsie budowane według jakiegoś porządku. GWARANTUJĘ że nikt się tam nie ciśnie, a dostęp do natury jest LEPSZY, bo 10 min spacerem od domu masz już tylko pola i lasy, a nie kilometry chaotycznej zabudowy, magazyny, billboardy i co jeszcze. Samochodem i autobusem też jeździ się sto razy lepiej, bo przez wioskę przejeżdżasz w 2 minuty a potem wyjeżdżasz z zabudowanego i lecisz tak x kilometrów.
    W tym bałaganie nie ma potem gdzie stawiać wiatraków, budować autostrad, tworzyć stref logistycznych – wszystko jest wszędzie.
    Na prawdę da się lepiej niż u nas, tylko obecni zwolennicy świętego prawa własności muszą zrozumieć, że nie wszystko jest atakiem na ich prawa.

  34. cheerycheshire on

    Znajomi budują się na działce, formalnie na wsi, ale nie ma tam pól, wszystkie działki są budowlane – jest już dość dobrze rozbudowane osiedle, aż jakiś radny powiatu chciał to ukraść dla miasta powiatowego (bez konsultacji jakichkolwiek zaczął publicznie się ogłaszać, że wieś ta zostanie przyłączona XD mieszkańcy i gmina gdzie to należy go zjechali mocno)…

    Anyways, i tak zgodnie z pierwszym obrazkiem znajomi musieli się płaszczyć przed urzędnikami w gminie, bo co z tego że złożyli formalnie papiery, wszystko co trzeba było i minął czas gminy na odpowiedź – jak w końcu zadzwonili się dowiedzieć, to urzędniczka oburzona, że tak bez rozmowy i zapoznania z kierownikiem oni by chcieli decyzję…

    Przyłącze mediów jest tuż obok, ale gmina i tak nie pozwala na przyłącze wody, bo oczywiście idzie to pod drogą, a droga jeszcze na gwarancji… Więc musieli dodać do planu studnię.

    Czy moi znajomi brzmią jak roszczeniowi? XD

  35. Wiesz co OPie. Powiem ci niewygodną prawdę. Dajesz sobie mydlić oczy kałem. Trzecie dno to fakt, że zgodnie z prawem czyli “MPZP” lub “Warunków Zabudowy” nie ma możliwości postawić budynku mieszkalnego jeżeli w najbliższym otoczeniu nie ma innych podobnych budynków. Ustawa jest tak napisana i nic na to nie poradzisz. Wprowadzono w Polsce chów klatkowy na zachodnio-europejską modłę i tyle. Ludzie którzy się chwalą takimi domami albo mają znajomości w urzędzie/dziale nieruchomości, albo dali w łapę urzędnikom za wydanie pozwolenia zabudowy.