PiS proposes a ban on combining work in public and private health care

https://i.redd.it/oqh6lynznofg1.jpeg

Posted by mikelson_6

17 Comments

  1. Po raz kolejny program razem infiltruje mainstreamowe partie bez przekroczenia progu wyborczego. Cóż każdy ma swój sposób na zmiany.

  2. Okej, to lekarze przejdą całkowicie na prywatną praktykę. Bo co im zrobisz? Zmusisz do kontraktów na NFZ? Ludzie i tak muszą się leczyć. Jak nie będą mieli dostępu do NFZ, bo lekarze nie będą podpisywać kontraktów, to pójdą do prywatnych klinik. Nie będą mieli wyboru. I nagle, nim się obejrzysz, mamy model amerykański.

  3. Nie trzeba niczego zakazywać (póki co).

    Jako pierwszy krok wystarczy by lekarze tak samo jak np. kierowcy ciężarówek mieli coś w rodzaju tachografów pokazujących gdzie w danym momencie świadczą usługi. Gwarantuje miałoby to już na dzień dobry mocno zbawienny wpływ na jakość publicznej służby zdrowia.

    Jako step drugi raportowanie prywatnych wizyt pacjentów do NFZ (bez szczegółów, sam fakt, że pacjent XXX był u lekarza YYY), a potem wyciągniecie korelacji pomiędzy wizytami prywatnymi, a przyjęciami na oddziały zabiegi.

    Step 3 publiczny ogólnopolski system kolejek na zabiegi, z karami za niestawienie się.

  4. Jeśli dotrzymają słowa to będą mieli moje poparcie. Łączenie tej pracy to główny czynnik niszczący ochronę zdrowia. Gdy mówiłam o tych praktykach w paru krajach na zachodzie to nie mogli uwierzyć że Polacy tak się dają lekarzom dymac. 

  5. Kaczyński jest jednak geniuszem. No bo co się stanie – tłumoki będą zachwycone, że dowalą “elitom” na B2B. Oczywiście pomijając metody stalinowskie albo realną, głęboką reformę systemu ochrony zdrowia, która jest niemożliwa w kraju ze sznurka do snopowiązałki, nie da się “jednym prostym trikiem” ograniczyć zarobków deficytowej i niezbędnej grupy ludzi. Więc powstanie naturalne ssanie na otwieranie prywatnej działalności, tylko że – jak ktoś słusznie zauważył – lekarz bogol jest za cienki na inwestycję w klinikę. Enters private equity, co ma jeszcze jedną zaletę – pomarańczowy kretyn i amerykańska oligarchia będą zachwyceni taką możliwością “inwestycji” i na pewno obiecają nam dużo paciorków w zamian.

    Win win – elita (ta prawdziwa) dostanie kliniki na najwyższym światowym poziomie, plebs igrzyska, liberalizująca się klasa średnia kopa w dupę i coraz bardziej głodzony NFZ.

    Chapeau bas, nie pierwszy raz zresztą. No ale na taki kraj zasługujemy.

  6. Jak naprawić służbę zdrowia:
    Krok 1 – zmniejszyć łączną liczbę godzin świadczonych usług medycznych w gospodarce.

    No super pomysł xD Teraz ktoś kto ma kasę ustawi się w kolejce państwowej i nie będzie na zabieg dla biedaka.

  7. Jak zwykle panel ekspertów w zakresie wszystkiego w komentarzach. Na pierwszy rzut oka każda zmiana – no albo chociaż większość – wydaje się zła. Na drugi rzut Jarek, też nie budzi zaufania a już na pewno nie na stronce gdzieś na minus 40 procent poparcia. Ale kto tam wie, usprawnienia się przydadzą wszędzie

  8. To nie brzmi jak dobry pomysł, ale podobno jest ukradziony od Razemków, więc ufam Duńczykowi.

     /j

  9. Na dziś jedna z niewielu szans na w miarę szybkie leczenie jest prywatna wizyta “na już” + leczenie z NFZ. Tak udało mi się w 2024 roku po 5 miesiącach mieć operację ortopedyczną, zamiast planowanej w 2031r… W tym rozwiązaniu bym chodził połamany jeszcze ponad 5 lat.

  10. Ale jak niby ma to działać? Moja lokalna przychodnia NFZ jest podmiotem PRYWATNYM który ma kontrakt z NFZ.

  11. To stawki w państwowych szpitalach będą musiały iść dużo do góry. Lekarz na umowę o pracę zarabia obecnie 11500 brutto, czyli jakieś 65zł/h brutto. Oczywiście wpada wiecej bo są jeszcze dyżury, ale to są dodatkowo godziny w pracy ponad pełen etat, gdzie nie widzisz małżonka i dzieci, a praca jest z dużą odpowiedzialnością. Na kontrakcie dostaje lepsze stawki, ale na konraktach pracują zwykle na część etatu właśnie, aby łączyć z pracą w prywatnych gabinetach. Idąc do sieciówki typu LuxMed, Medicover itp ma 300-500zł za godzinę brutto, gdyby przeliczyć to na pełen etat daje to 50-90 tysięcy brutto, a praca jest mniej odpowiedzialna, zwykle nie zajmujesz się tam przypadkami gdzie chwile mogą decydować o życiu kogoś.