
The Intercity train goes a detour for two more days, making the route longer and the train goes longer than usual. The carrier counts the ticket price from a kilometer, so not only that during the detour, the train goes over an hour longer, but the customer is also supposed to pay extra for this luxury.
https://i.redd.it/7tg6o6l8c0hf1.jpeg
Posted by floyd252

17 Comments
Może i zapłacisz więcej ale za to spędzisz więcej czasu w pociągu
Tęsknie za tym, kiedy byłem młodszy i myślałem, że świat jest uporządkowany, rozsądny. Pozostało się chyba tylko śmiać xDD
Pamiętam jak kiedyś zamiast pendolino, po godzinie opóźnienia przyjechał skład zastępczy – zwykły intercity. Jechał oczywiście trasą taką jak pendolino, ale jednak bez tej ciszy, stolika i regulowanego fotela.
Rekompensata za zastępczy skład?
25% ceny biletu – czyli nadal o 40% drożej od zwykłego, alternatywnego intercity, który ostatecznie był szybciej na miejscu.
Rekompensata za spóźnienie o 1 godzinę i 3 minuty?
0 zł, bo wg przewoźnika opóźnienie wynosiło 59 min.
Przecież to wymaga większej ilości prądu, więcej roboczogodzin maszynistów i konduktorów, a na dodatek, część klientów zdecyduje się na samochód, to sorry, ale musisz to zrekompensować PKPowi….
Twoja wina bo wychodzisz z domu
Absurdem to jest używanie PKP gdy jesteś pełnoletni i możesz już mieć samochód.
Absurdy w PKP – odcinek 2137
W MPK Wrocław podobnie, jak masz bilet czasowy, a autobus/tramwaj się spóźni za bardzo, to teoretycznie powinieneś kupić kolejny
Pytałem mamy konduktorki. Mówi że jeżeli zmiana trasy jest nagła i nie planowana to wtedy cena się nie zmienia, jeżeli jest to już planowane wcześniej i podane wcześniej to jest liczone normalnie po cenie kilometra.
Cena biletu jest uzależniona od liczby rzeczywiście przejechanych kilometrów, więc jeśli jeździ objazdem, niestety ale tak, będzie kosztować więcej. I to nie jest absurd. To są utrudnienia spowodowane remontami, by w przyszłości pociąg mógł jeździć szybciej, bezpieczniej, lepiej.
Normalna i sensowna praktyka. Pociągi nie jeżdżą za darmo.
Taksówki jeżdżą taniej albo samochód pali mniej kiedy jakaś trasa jest zamknięta i trzeba jechać objazdem?
To tak jak w hotelu, dłużej jesteś to więcej płaci. Korzystasz z takich luksusów to kosztuje.
Ja myślę, że to pochodna systemu finansowania przewoźników kolejowych, gdzie umowa przewiduje x zł do wagonokilometra. Oczywiście zamawiający (ministerstwo) mógłby określić, że w takim razie rozliczajmy się się po trasie podstawowej, ale chyba obie strony nie są tym zainteresowane, skoro koszty na objeździe też rosną.
Ale co w tym dziwnego?
Zaraz, to skonczyla sie promocja “darmowe minuty w PKP”?
To jest cena promocyjna. Gdy remonty się skończą ceny wzrosną żeby ta promocja miała sens. Wtedy wszystko stanie się zrozumiałe. Cierpliwości.