It’s the first time I’ve seen something like this, last week they also tried to force a tip with a stamp "SERVICE NOT INCLUDED" on the receipt. In Krakow they have chained waiters and they don’t pay them, or is it already the norm to milk Poles?

    https://i.redd.it/nzfxv9noyz0g1.png

    Posted by kocieTexty

    Share.

    38 Comments

    1. Tak, spotkałem się z tym wielokrotnie. Często jest to przy stolikach powyżej jakiejś ilości osób (np. 6+), ale widziałem też takie gdzie jest sztywne +10%.

    2. Proszę nie chować nazwy tylko bezpośrednio podać, która to knajpa – żeby omijać szerokim łukiem.

    3. No-Breadfruit6137 on

      Nienawidzę kultury napiwków. W Polsce to jeszcze jest spoko, nikt cię nie pobije za brak dziesięciu złotych za dostawę Uber Eats, ale w Stanach parówy potrafią ci nasrać do jedzenia jeśli nie wyślesz im drugiej wypłaty przed tym pierdolonym dostarczeniem posiłku.

    4. Zlituj sie usun, to za chwile bedzie podatek ze cepry musza placic góralom za pomyslenie tylko o zakopanem hej!

    5. Obowiązkowe 10% to zwykły scam. Po prostu podajcie wyższe ceny w menu i wiesz ile zapłacisz. Powinno to być dawno zdelegalizowane za wprowadzanie w błąd

    6. Po prostu wyjdź stamtąd. Może nawet awanture zrób. Patologiczna kultura Amerykańska przelewająca się na Polskę to okropny znak.

    7. Rozszerza się to jak plaga, bo pracodawcom prościej to dorzucić niż zapłacić pracownikom.

      Parę tygodni temu na lotnisku we Frankfurcie kupowałem wodę w zwykłym kiosku, nie dość że mała woda coś koło 5 euro to jeszcze pyta mnie o napiwek a proponowane opcje to jakieś 18, 23, 28 procent… Za co qrwa ja się pytam? Za to że sam poszedłem, wzialem wodę i zaniosłem do kasy a kasjer zrobił to co należy do jego obowiazkow zawodowych i ta wodę zeskanowal?

    8. Szturchać gUrali prętem. W życiu więcej w Polsce góry nie pojadę przez te ich pazerność.

    9. A nie można tego po prostu dopisać do ceny każdego dania w menu? W ten sposób z góry wiem ile zapłacę, a nie muszę się kurwa gimnastykować i doliczać jeszcze jakieś procenty (tak, doliczenie 10% jest banalne, ale wciąż po kij mam to robić)

    10. Lol. Byliśmy z żoną parę lat temu. Po prostu kupiliśmy sobie zapasy we markecie I tyle, a pokój wynajęliśmy u pani Ani , 6 km od Zakopanego za 20 zł od osoby… Mogli byśmy stołować się w knajpach, ale to sensu nie ma. Kupiliśmy sobie tylko przekąski jeśli mieliśmy ochotę I tyle… 8 dni w zakopcu za 1300 zł, dwie osoby.

    11. Klasycznie, zadnych napiwków. Nigdy. Mi nikt nie daje napiwków za moją pracę. Kretyńska moda ze stanow

    12. Minimum-Fish2281 on

      Głosuj portfelem. Nie podoba Ci się, wyjdź i idź do konkurencji. Jeśli zostajesz, akceptujesz te warunki i przyczyniasz się do szerzenia tej patologii 

    13. Z taką informacją już dość dawno (z 10 lat będzie) się spotkałem w Warszawie (nie pamiętam lokalu). Ale nie było to i chyba nadal nie jest, jakoś szczególnie powszechne. Nie jest to napiwek, tylko lokal oszukuje na cenach, wyłączając koszt stały, z ceny dania. U mnie to skutkuje omijaniem lokalu, bo co następne? 15% za prąd, 10% za wodę, 40% za czynsz i mam sobie sam policzyć, ile zapłacę? To są koszty stałe, więc powinny być ujęte w cenie towaru.

    14. Bojkotować takie lokale, a najlepiej całą gastronomię w Polsce. Nie ma większego januszyzmu.

    15. KontoOficjalneMR on

      To samo gówno jest Nami Sushi. Najmniejszym możliwym tekstem na dole menu informacja że 12.5% serwis będzie doliczony do rachunku (dla wszystkich). Nienawidzę tego gówna.

      Tylko ostatnie ścierwa robią takie numery

    16. Wyszedłbym z takiej knajpy. Nie mam nic przeciwko napiwkom, kiedy to ja decyduje kiedy i w jakiej wysokości chce go wręczyć. Natomiast taki zapis kojarzy mi się z tanim cwaniactwem i tak naprawdę kombinowaniem jak zapisać ceny w menu niższe o 9% niż naprawdę są.

    17. Nie cierpię na tym świecie jedynie dwóch rzeczy: ludzi nietolerancyjnych względem kultur innych ludzi oraz górali.

    18. jako fan jedzenia na mieście- o ile w niemiłośiernym zakopanem i jeleniej przy śnieszce czy nad paskudnym polskim morzem tego niewiduje – to ta zaraza pojawia się w każdym mieście wojewódzkim – rekord padł w wwa gdzie w czerwcu spotkałem lokal z obowiązkowym 20%

    19. Dopiero wczoraj jebałem po węgrach i włochach że doliczają napiwki, coperto i opłaty serwisowe do jedzenia, a teraz widzę że polactwo robactwo również próbuje udowodnić że nie ma za wiele wspólnego z cywilizowanym państwem.

      Oby udało się to ukrócić zanim spowszechnieje.

    20. I jeszcze musieli dopisac, ze sluchanie muzyki do kotleta nie jest platne ekstra.

      Jakas goralska pulapka na ceprów. Po chuj ludzie tam chodza?