Looking at more detailed data, it can be seen that the number of customers in shopping centers and malls decreased in all voivodeships. It decreased the most in the voivodeship. Świętokrzyskie – by 10.4%, Podkarpackie – by 8.8%, Kujawsko-Pomorskie – by 8.4%, and in Lower Silesia – also by 8.4%. It decreased the least in the Masovian Voivodeship – by 4.6 percent, the Pomeranian Voivodeship – by 4.8 percent, and the Łódź Voivodeship – by 5.7 percent.

    https://www.fakt.pl/pieniadze/galerie-handlowe-notuja-spadki-odwiedzin-polacy-zmieniaja-zwyczaje-zakupowe/80nf1ct

    Posted by Gamebyter

    Share.

    13 Comments

    1. Ostatnio jak byłam w galerii, to zgarnęłam opierdol od kasjerki za to, że nie zdążyłam jej powiedzieć, że chcę wymienić kupiony ciuch, zanim ta zdążyła mi go skasować. Obiektywnie, zakupy przez internet są znacznie mniej stresujące i czasochłonne.

    2. Normal-Forever-8813 on

      90% kupuję online, oszczędzam czas i pieniądze. Szybko znajduje co potrzebuję. W galerii to by było chodzenia 3h, z dojazdem jeszcze więcej. Czyli tracę resztę dnia po pracy. Albo zrobię to samo lepiej i taniej z telefonu, w 10minut

    3. Miłościwie nam panujący zdecydowali, że niedzielę mamy spędzać w domu lub w kościele, a nie odwiedzając takie przybytki szatańskiego konsumpcjonizmu.

    4. bardzo dobrze. Amerykanie płaczą nad upadkiem “malls”, ja się cieszę, bo pamiętam, jak te kloce się pojawiły w latach zerowych i wysysały jak przez słomkę życie z okolicy. Niech się burzą, zamykają i zmniejszają.

    5. subject_usrname_here on

      o nie. na pewno pomoże otwarcie tych samych 20 sieciówek które mają ten sam asortyment online.

    6. pierogi_important on

      Proces zakupowy w galerii jest okropny.

      Przyjeżdżam do galerii, jak nie było korków to super. Szukam miejsca parkingowego. Trzeba zapamiętać gdzie zaparkowałem i znaleźć wejście do galerii, a potem sklep który mnie interesuje.

      W internecie wpisuje “Zalando” i już jestem. W tym czasie nie zdążyłbym nawet załozyć butów na wyjście do sklepu.

      Wchodzę do sklepu, szukam czegoś ciekawego, jak w końcu znajdę to trzeba przegrzebać ciuchy w poszukiwaniu mojego rozmiaru. Metki rozmiarowe/cenowe z jakiegoś powodu często są w środku np. bluzy i tracę czas po którym okazuje się, że mojego rozmiaru nie ma.

      W sklepie internetowym filtruje po rozmiarze i mam z bomby odpowiednie produkty, zajmuje to 5 sekund.

      Potem jak już coś znajdę, to nie wiem czy w tym sklepie, ta cena jest odpowiednia. Może znajdę coś lepszego/tańszego w innym sklepie? No więc idę do innego sklepu, który często jest w innej części galerii i powtarzam proces.

      W sklepie internetowym przełączam się między zakładkami.

      W końcu podchodzę do kasy, jest kolejka, ktoś robi zwrot towaru, więc kolejka urosła. Trzeba poczekać, kasjerka przez megafon mówi “Kasia podejdź na chwilę do kasy” albo “Kierownik sklepu proszony do kas”.

      W sklepie internetowym klikam “zapłać” i dane adresowe same mi się wklejają. Done. Jak mam ochotę wyjść na miasto to sobie idę do parku na spacer albo do muzeum. Mam czas.

      Pomijam część w której muszę kupić bilet tramwajowy/autobusowy/zatankować auto – transport też kosztuje.

    7. lord_phantom_pl on

      Heh, za każdym razem jak chciałem kupić jeansy to wszystkie sklepy miały te same niepasujące rozmiary. Finalnie zrezygnowałem z jeansów i galerii. Dziewczyna ma rozmiar stopy 42 i nigdzie nie może znaleźć butów damskich, bo wszyscy mają to samo. Style ubrań też są nudne. No i finalnie drożyzna.

      Dla kontrastu, w Japonii ubrałem ją całą za 1000pln w jednym alternatywkowym sklepie: buty, spódniczka, koszulka, bluza, akcesoria. U nas takie rzeczy można kupić co najwyżej przez internet. Odwiedziliśmy też galerie handlową 109 przy tym słynnym skrzyżowaniu w Shibuya. Większość ubrań po 80-180 zł z czego był potężny wybór, że nawet ja, facet, widziałem różnice między sklepami. Szkoda tylko że jesteśmy wielkoludy.

      Jakby nasze galerie faktycznie dawały różnorodność, to byłby klient.

    8. Do najbliższej galerii mam tak z 30 km. W tygodniu nie ma czasu pojechać bo praca więc w domu byłabym dopiero późnym wieczorem. Pozostaje sobota, bo w niedzielę zamknięte. A że wielu ludzi ma podobnie to w sobotę sajgon xD Więc nawet jak ktoś sobie lubi pochodzić i popatrzeć to przyjemności w tym nie ma żadnej w tym tłumie. A przy tych cenach jakie są to kupuję tylko niezbędne rzeczy.