
I read news about work every day:
Half say this:
– There is a shortage of employees
– Companies look for candidates for months
– The economy is stagnant because there is a shortage of workers
The other half says this:
– I sent 1,000 CVs and no one responded
– Recruitment lasts 3 months
– They are fleeing the country to avoid unemployment
After all, what do we have? Employee or employer market? How is it possible that two opposite phenomena occur simultaneously?
How can this be explained?
https://i.redd.it/n1qp7y28ls4g1.jpeg
Posted by TaxPsychological2928
37 Comments
Brakuje ludzi do łopaty za najniższą krajową. Ludzi do pracy biurowej jest za dużo.
bo ludzie szukają dobrej pracy, a firmy oferują chujową pracę 😀
Jak oferujesz fajna robote to znajdziesz pracownika w 2 tygodnie.
Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że w jednej branży brakuje pracowników, a w innej jest nadmiar. Jeśli młodszy specjalista ds. klikania w Excelu wysłał 1000 CV, to w żaden sposób nie rozwiązuje problemu zakładu szukającego operatora dźwigu.
Nie chce mi się szukać niczego żeby to poprzeć ale:
Czuje że brakuje rąk do pracy w zawodach których nikt nie chce robić, albo dla tego że ludzie źle o nich myślą np. bo płacą za mało albo dla tego że idą w kierunku gorszych standardów jak np. praca w takiej biedronce gdzie masz prawie gwarantowane że nie będziesz miał wystarczająco współpracowników na zmianie żeby na spokojnie wszystko zrobić.
Tymczasem lepsze posady są oblegane a HR w firmach ma takie standardy że zanim kogoś znajdą to najpierw przesieją kilkaset podań.
Po prostu poszukiwani są pracownicy na umowie śmieciowej, poniżej minimalnej stawki. Stąd popyt na pracowników z krajów trzeciego świata – to jest cała tajemnica.
AI zabierze nam pracę!
Jest niż demograficzny i nie będzie kto miał pracować!
Które z dwóch powyższych jest prawdziwe?
mój znajomy pracujący w IT, którego wyrzucili z pracy dwa lata temu wciąż “nie może znaleźć pracy a wysłał setki CV”, ale gdy chciałem go polecić w mojej firmie do działu IT, bo szukali, a praca łatwa (w większości instalacja Windows i podpinanie komputerów), to mnie wyśmiał, bo za bieda pieniądze (10-12k brutto) nie będzie mu się chciało jeździć do firmy, minimum jakie chce to 20k na rękę (wcześniej miał 30k, ale nie na uopie a na tym czymś innym) i tylko praca zdalna
Masa czynników może na to wpływać.
* Mamy zapotrzebowanie na specjalistów, a ludzie pokończyli kulturoznawstwo.
* Niepewna sytuacja na rynku sprawia, że pracodawca szuka idealnie skrojonego kandydata zamiast kandydata który “dobrze rokuje”, przez co ze stu CV znajdzie dla siebie zero, a stu kandydatów “nie dostało telefonu”.
* Mamy niedopasowanie stawek. Wysokie koszty życia sprawiają, że pracodawca szuka ludzi za niewielką stawkę (i nie znajduje), a pracowników te ogłoszenia nie obchodzą.
* Mamy mniej mobilnych ludzi niż w np. w usa gdzie popularniejsza jest relokacja za pracą. Z tego względu, jeśli zakład na odludziu szuka inżyniera to ma problem, bo kto zrobił inżyniera, pewnie został w mieście gdzie ma dużo większą konkurencję. I zakład nie ma nikogo i inżynier ma problem.
* Szybciej niż kiedykolwiek zmienia się rynek -> zwiększa się specjalizacja. Kiedyś jeśli byłeś sprawny fizycznie, mogłeś aplikować na 90% ogłoszeń. Teraz samo “programista” mieści w sobie sto osób, które mają skrajnie różne i niepokrywające się umiejętności.
Bezrobocie ostatnio rośnie, wśród młodych jest dwucyfrowe. Osoby wchodzące na rynek pracy mają dosyć trudno
Brakuje osób że statusem studenta dostępnego 7 dni w tygodniu oraz pracowników z 5letnim doświadczeniem
Brakuje, ale do takiej pracy, w której nikt nie chce pracować. Do pracy biurowej za najniższą krajową jest masa chętnych, do fizycznej już mniej.
Brakuje ludzi do nisko płatnych zawodów bądź do zakładów, gdzie pracodawca ma gdzieś prawa pracownicze.
Akurat ostatnio szukałam pracy. Wszystkie oferty chociaż w 50% będące w moim obszarze umięjętności i doświadczenia:
– umowa zlecenie za najniższą,
– B2B za najniższą (i na pełny etat)
– wymagane doświadczenie 5-letnie do pracy za najniższą
– wymagane doświadczenie kilkuletnie do pracy polegającej na prostych czynnościach (entry-level stanowiska)
– wymagane pierdylion umięjętności z różnych dziedzin przy benefitach pokroju “miły, młody zespół i luxmed”, bonusowe punkty, jeśli za minimalną i z tylko B2B
>Jak można to wytłumaczyć?
Zbiór osób, które nie mogą znaleźć pracy i zbiór firm z wolnymi wakatami nie mają części wspólnej (albo jest ona bardzo niewielka).
Jak ktoś szuka pracy jako, dajmy na to grafik, to właściwie nijak pokrywa się z tym, że jest dostępna praca jako magazynier.
Z tego co ja słyszę, w sektorze technicznym, to firmom brakuje ludzi którzy faktycznie mają umiejętności, a nie którym się wydaje że mają.
Dowód anegdotyczny, ale koledzy prowadzący rekrutacje mówą, że sporo ludzi którzy wpisują w CV że mają 10 lat doświadczenia w technologii, a zapytani o podstawy nie potrafią odpowiedzieć. Mam wrażenie że ludzie często przeceniają swoje umiejętności. Albo rynek wymaga dosyć szeroko wykształconych specjalistów, a więc pozycje wejściowe odpadają.
Na co też jeden zwrócił uwagę to brak umiejętności komunikacyjnych i organizacyjnych, podobno zwłaszcza u młodszych ludzi. Sprawy typu rozmowa przez telefon, ustalanie spotkania.
Ja sam będąc młodszym pracownikiem nie wiem czy się z tym zgadzam, czy żyję w bańce. Ale moim zdaniem trochę przesadzają.
To tak samo jak z mieszkaniami. Globalnie nie brakuje mieszkań, tylko brakuje ich lokalnie w dużych miastach gdzie jest praca.
Media zarabiają na twojej uwadze i takie sprzeczne komunikaty ją podtrzymują.
Firmy szukają jednorożca wśród kandydatów, procesy rekrutacyjne trwają miesiącami. W międzyczasie po trochu dokładają obowiązków pozostałym pracownikom i nagle się okazuje, że nowa osoba już nie jest potrzebna, bo zespół “daje radę”.
Dyrektor robi prezentacje do centrali jak on to wspaniałe zoptymalizował procesy, bierze premie i kółeczko się kręci. W końcu jakiś wypalony specjalista rzuca kwitami, bo ma dość i okazuje się, że na jego miejsce trzeba zatrudnić 2-3 osoby xd.
Strata na specjaliście pokrywa się z galopującym przychodem wynikającym z jego pracy. Zanim dojdzie do ponownego spadku, nowe osoby już będą wyszkolone odpowiednio i jakoś ogarną, skoro im naobiecywali złotych gór.
Fajnie sobie porównać statystki wzrostu poziomu zatrudnienia na linkedinie z raportami finansowymi. Przyrost zatrudnienia w ostatnich 2 latach 2-3%, a total revenue +30%.
Praca za najniższą krajową brutto i wymagania oderwania od rzeczywistości oraz/lub owocowe czwartki, energiczny zespół. Nie, dziękuję
Z jednej strony brakuje specjalistów, bo jako takich nie kształcimy, a rynek nie dostarcza wystarczającej ilości. Z drugiej strony brakuje ludzi do mało przyjemnych prac, których już nikt nie chce wykonywać. A jest duża nadpodaz przeciętnych ludzi do zwykłych, nie skomplikowanych prac biurowych czy nawet fizycznych i to oni nie mogą znaleźć pracy
Pamietam jak nie moglem znalezc pracy po studiach przez okolo trzy miesiace. Pomyslalem ze moze sobie po prostu dorobie w jakims McDonaldzie bo zawsze chcialem zobaczyc jak tam sie pracuje i mnie nie przyjeli. Nawet na rozmowe nie zaprosili tylko dostalem odmowe od razu xD Cale szczescie bo po kilku tyg znalazlem juz prace w zawodzie i ruszylem z kopyta.
Słowo klucz to “specjalizacja”. Jest rozjazd między wykształceniem ludzi szukających pracy, a zapotrzebowaniem pracowników. Drugie to wymagania – firmy nie szukają miesiącami jakichkolwiek pracowników, a tego idealnego białego rycerza na białym koniu z 40 letnim doświadczeniem w wieku 20lat, statusem studenta i dyspozyjnością 24/7. Trochę koloryzuję, ale w takim IT widzę masę ofert, każda conajmniej 2lata doświadczenia w wymaganiach oraz znam dużo studentów/ludzi świeżo po studiach szukających pracy nie mając żadnego komercyjnego doświadczenia.
Jest rynek pracodawcy i ci śrubują wymagania. Szukają kogoś kto koniecznie od dnia 1 będzie na 100% wszystko ogarniał tak, jakby pracował tam od lat.
Z mojego doświadczenia wynika, że najdłużej szukają pracy osoby, które mają największe wymagania oraz są niechętne do zmiany branży.
Bo w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem Cycu
W Polsce nie brakuje rąk do pracy ani specjalistów. Brakuje po prostu niewolników, którzy będą pracować za tak niskie stawki.
Ciężka jebalnia za najniższą. American Dream
Sam jestem na etapie szukania i średnio to wygląda. Po godzinie jest 300+ kandydatów, po tygodniu 1k+. Wymagania z [d.py](http://d.py) a rekruterzy naganiają na byle jakie oferty, byle złapać prowizję.
Bo brakuje tanich rąk do pracy lub w przemyśle na linii, a nie ciepłych administracyjnych posiadek…
Jedni szukają pracy, ale drugim nie chce się za tą pracę płacić.
Nie mówiąc już o tym, że zadanie rekrutacji przeszło na agencje rekrutacyjne, które dużo automatyzują i nasze CV lądują w otchłani, a nawet jak się dostaniesz na rozmowę, to rozmowca nigdy nie pracował tam, gdzie aplikujesz, i wszystkie informacje daje ci ze skryptu. Potem na miejscu okazuję się, że nic nie wygląda tak, jak było obiecywane na rozmowie.
Widzę, że powstała nowa miejska legenda o magazynierach aplikujących na wymyślne stanowiska techniczne/marketingowe itp. Jasne, pewnie trafiają się ludzie którzy wysyłają CV kompletnie oderwane od wymaganych kwalifikacji, ale mam podejrzenia (graniczące z pewnością), że stanowią niewielki procent.
Dla mnie też sytuacja jest niezrozumiała – przed wysłaniem CV zawsze sprawdzam kryteria (czasem może aż zbyt dokładnie) i ostatecznie składam papiery tylko tam, gdzie spełniam wymagania (lub spełniam zdecydowaną większość). Odzew jest baaardzo mizerny od ponad roku. Również z magazynów, fast foodów i marketów.
Media będą pisać co się klika. Masz problem ze znalezieniem pracy? Wpiszesz to w Google i zobaczysz zalew artykułów o tym, jak rynek jest słaby, ale jeśli wpiszesz coś o niedoborze pracowników to i takich newsów znajdziesz od cholery.
Ja już przestałem czytać wiadomości bo szkoda mi nakładu czasu na weryfikowanie każdego dziełka podrzędnego dziennikarzyny.
Co do rynku: moje obserwacje utwierdzają mnie w przekonaniu że brakuje ludzi obcujących z materią. Z ciekawości oglądałem ogłoszenia o pracę dla sprzedawców w kilku startupach AI i myślałem że się nakryję nogami ze śmiechu – chcą zatrudniać ludzi za 6-7k brutto w biurze w Warszawie. Trzeba być desperatem żeby na to pójść ale tacy też są.
Za to np. w zakładach przemysłowych mało kto potrafi naprawić falownik jeśli się spierdoli coś poważniejszego niż kondensatory/IGBT. Mam kolegę który robi tylko to. Godzina, dwie roboty. Sam mu pomagam i dostaję 750zł od falownika. No to musiałbym być chyba psychiatrą żeby lepiej zarobić, a wykonuję tak naprawdę robotę głupiego.
Chłop się za to wybudował w 3 lata.
A ja się zasiedziałam w nudnej robocie, szukam pracy i generalnie widzę taki trend:
– bardzo podrożały koszty pracodawcy utrzymania średniej pracowników. Wzrosła najniższa krajowa, to naprawdę jest spore wyzwanie dla nich. Nie dziwi mnie więc że już tak niechętnie oferują pracę super kaskę, większość ofert dla pracownika biurowego ogarniającego 3-4 programy, z kilkuletnim doświadczeniem to 5 tys. netto z hakiem, a jak się nie podoba to mają 20 chętnych na miejsce. I to widzę po sobie, jak tylko obniżyłam oczekiwania finansowe, to pojawiły się zaproszenia na rozmowy.
– jest taki dostęp do wiedzy że wiele opcji nie jest już wiedzą tajemną. Wiele firm zatrudnia samouków z wyższej szkoły YouTube, bo im w zupełności wystarczy że ktoś nie jest w ciemię bity, nie musi mieć szkół do roboty juniora, jeśli jest gotów pracować za śrubki. Ludzi może naturalnie ten fakt irytować ale wiele prac biurowych to nie są wyżyny pracy intelektualnej, tym bardziej że te stanowiska to głównie wsparcie teamów, a nie podstawa, jeszcze się mogą wspierać AI. No ale co wykosili część stanowisk pracy to wykosili, lub przynajmniej obniżyli widełki płacowe.
– nadal osobom z super doświadczeniem oferuje się super kwoty i widzę że te rekrutacje szybko znikają z [pracuj.pl](http://pracuj.pl), czyli są na to chętni i ludzie z umiejętnościami. Jesteś więc dobry i się rozwijasz, to zarobisz i to dobrze, do tego znajdziesz pracę. (Oferują jakieś 12 tys. netto dla kogoś kto zna angielski na C1, polski też, mile widziana podstawa 3-go języka, do tego jest UI/UX, animatorem, grafikiem 3D, zna się na DTP, brandingu i ilustracji. Szczerze? Jeśli ktoś jest dobry w tym wszytskim na raz, to szacun.)
– wiele rekrutacji to fejki, a ludzie którzy tego nie sprawdzają biorą brak feedbacku do przesłanego CV jako osobisty przytyk i odrzucenie aplikacji – nie da się odrzucić aplikacji jak się jej nie przeczytało. Wiele firm mojego CV nawet z [pracuj.pl](http://pracuj.pl) nie pobrało pomimo że zakończyli rekrutacje, więc chill ludziska.
– bezrobocie jest duże 5,4% ale… spada. Gazety straszą że rośnie, ale to nieprawda, od 2021 roku bezrobocie spada: [https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-w-latach-1990-2025,4,1.html](https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-w-latach-1990-2025,4,1.html)
byłam pół roku na bezrobociu, tyle zajęło mi znalezienie pracy wysyłając tygodniowo kilkanaście cv
Osobiście uważam, że jest bardzo duży przerost ludzi po studiach i młodzieży bez żadnych umiejętności i oni szukają lekkiej, prostej i przyjemnej pracy za 5k netto na dzień dobry.
Mamy też mnóstwo firm, które wymagają wypruwania sobie flaków za minimalną krajową.
I oni wszyscy spotkali się na rynku pracy.
Brakuje rąk do pracy, ale nie biurowej 😉
https://preview.redd.it/qll20ccl6t4g1.jpeg?width=500&format=pjpg&auto=webp&s=b60aaa6bb30e4e560ac7fc29fcb694d91cb1c184