I would like to refer to several posts and comments that appeared today on this and the twin groups, whose authors shared their accusations against women.

For some time now, both Reddit and other social media have been flooded with content originating from the manosphere and Redpill. Those who post them most often blame women for both the loneliness of men (because women have too many demands) and the loneliness of women themselves (because they have too many demands and therefore reject everyone except "gigachads").

Meanwhile, women are not to blame for the epidemic of loneliness that increasingly affects society regardless of gender. The blame for this lies (among others) in the transfer of common spaces and so-called third places from reality to the Internet, the addiction of a significant number of people (regardless of gender) to social media and the glorification of dating applications.

For over a dozen years, people have been convinced that dating apps are the only and most reasonable way to establish contact with the preferred gender. Meanwhile, this is the absolute worst option – one in which appearance (based on several photos), a short description and a few marked features are the only matching criteria. Additionally, in these applications there is a huge numerical advantage of men over women, there are many fake accounts, bots, and people using photos retouched or even altered by AI.

If the app is 75% men and 25% women, it’s no wonder they try to choose the best options available. Everyone would do it if they had the opportunity. Women also face problems there, although different than men, such as fraudsters and various low-level taunts. They also often do not have a chance to meet valuable men (in many dimensions, not only in appearance!) and are overwhelmed by what is happening there. The way such applications work basically excludes the possibility of selecting people based on features other than appearance. Even if a woman receives dozens of messages a day, most of them sound as if they were written by some uncouth geeks from a Facebook group. Few people have enough time and energy to read all of them, especially if they regularly include strange, disgusting content that affects the mind. Yes, many women go on dating apps, but they often end up with men who treat them meanly. And no, there is no guarantee that someone will "more average" appearance will be a better person – such a correlation does not exist at all.

When people got to know each other primarily in groups in which they functioned on a daily basis, the continuum of attractiveness and unattractiveness was much more multidimensional, and weaker features could be compensated for by stronger ones. In such conditions, yes, appearance mattered, but also personality, intelligence, sense of humor and style of being. In contrast, dating apps and (partly) social media limit people to just a few parameters.

I see this based on my friends, mainly people aged around 40-45. Most of them live in happy marriages (formalized or not) that have been going on for several years. They all got to know each other in their social environment. Importantly, people in these relationships were matched on a similar level of age, education, lifestyle and physical attractiveness (despite the manosphere screaming about "hypergamy"). Although this is an anecdotal argument, it generally fits into broader sociological and psychological observations described in academic publications.

Social media and dating sites were not created for the well-being of people, but for large corporations to make money. They use aggressive algorithms that increase user engagement (from time to time giving us, for example, obvious rage bait), the infinite scrolling paradigm, and inducing FOMO.

It is interesting when the Internet manosphere spews out a constant stream of grudges against women, while honoring people (almost 100% men) who have created political, social or technological mechanisms leading to the increasing fragmentation of society and the breakdown of social bonds.

ADDITION: I did not use AI to write this post. I think that my style of using Polish is sufficiently characteristic and consistent with the way I write comments or other posts on Reddit to be distinguishable from ChatuGPT. However, I must admit that I was very inspired while writing this almost 3-hour conversation about men’s problems on the Bez/Schematu channel on Youtube, which I listened to on my way home from work the previous few days. All the arguments I used were there (and many more, of course).

To nie kobiety są winne epidemii samotności, tylko technofeudalizm
byu/netrun_operations inPolska



Posted by netrun_operations

Share.

40 Comments

  1. CompanyImpressive884 on

    >Od kilkunastu lat trwa wmawianie ludziom, że aplikacje randkowe są jedyną i najsłuszniejszą możliwością nawiązania kontaktu z płcią preferowaną. Tymczasem jest to możliwość absolutnie najgorsza – taka, w której wygląd (na podstawie kilku zdjęć), krótki opis i kilka zaznaczonych cech są jedynymi kryteriami dopasowania. Dodatkowo w tych aplikacjach istnieje gigantyczna przewaga liczebna mężczyzn nad kobietami, jest dużo fałszywych kont, botów, a także osób używających zdjęć retuszowanych albo nawet przerobionych przez AI.

    To tak z ciekawości gdzie się poznawać?
    Nadmienię tylko, że kilka tygodni temu był temat czy można zagadać do kobiety w supermarkecie jeśli się bardzo spodobała mężczyźnie. Głosy kobiet można było podzielić na trzy kategorie.
    1 Byłoby bardzo miło gdyby mężczyzna zagadał.
    2 Zagadanie do kobiety przez mężczyzne ze względu tylko na wygląd jest bardzo powierzchowne i obrzydliwe.
    3 Czułaby się na tyle nie fajnie, że po tym zmieniłaby sklep i chodziła do innego.

    Więc ciężko jest zgadnąć do której kategori zalicza sie dana kobieta, a też nie chciałbym by przezemnie zmieniała sklep, bibliotekę, siłownię, autobus, pracę, kraj, kontynent itd 🙂

  2. fluffy_doughnut on

    Ja staram się zrozumieć czemu mówimy o jakiejś „epidemii samotności mężczyzn”. A kobiety nie są wobec tego samotne? I błagam niech nikt nie wyskakuje z argumentami, że kobieta może mieć seks na zawołanie, bo jak rozumiem w tej „epidemii” nie chodzi o seks, tylko brak relacji, czy to platonicznej czy romantycznej. A samotnych kobiet też jest bardzo dużo.

  3. Revolutionary_Sir140 on

    Internet wpływa na to co myśli, czuje i jak decyduje całe społeczeństwo. Są badania na temat tego jak media społecznościowe są odpowiedzialne za powstające u młodych ludzi choroby psychiczne. Algorytm nagradzający dopaminą krótkimi filmami aż użytkownicy doświadczają halucynacji słownych.

  4. W sumie to jest jakaś spójna teoria którą popierają kobiety? Ja rozumiem że redpillowe teorie przesadzają(najgłupszy to chyba hipergamia tak jak oni to rozumieją), ale jest jakieś wytłumaczenie pewnych mechanizmów.

    A tutaj no ludzie mniej spotykają się na żywo i bardziej online. No ale dlaczego? Tak nagle się to załamało w pewnym momencie i sam OP przyznaje że na tych apkach siedzi więcej facetów niż kobiet. Jest jakieś kontr-wyjaśnienie? Bo mówienie że druga strona nie ma racji bez własnego tłumaczenia to trochę mało.

    W sumie to chętnie przeczytałbym nawet jakieś skrajnie feministyczne wyjaśnienie, jestem ciekaw opinii kobiet z tego suba, bez bezpośredniego odnoszenia się do tych manosferowych teorii.

  5. Epidemii samotności jest winne społeczeństwo, a nie jakiś feudalizm czy technologia czy nawet techno feudalizm. 

    Nawet najbardziej szkodliwa technologia bez zaakceptowania społecznego (lub przymusu państwowego) zrobiłaby minimalne szkody. Zrzucanie winy społecznej na technologię/technomagię w żaden sposób nie ułatwia rozwiązania problemu

  6. Hot-Disaster-9619 on

    “Od kilkunastu lat trwa wmawianie ludziom, że aplikacje randkowe są jedyną i najsłuszniejszą możliwością nawiązania kontaktu z płcią preferowaną.” – nie zgadzam się z tą tezą. Kto tak niby wmawia? Jasne, jest reklamowaną opcją, ale nie spotkałem się z lansowaną opinią “nie ma co próbować poznawać ludzi w realu”.

  7. Nazywanie tego zjawiska wprost technofeudalizmem to już bardzo mocny skrót myślowy. Nikt nie zmusza nikogo do korzystania z tych aplikacji, relacje offline nadal istnieją. To co widzisz to zmiana kulturowa połączona z modelem biznesowym, który ma maksymalizować zaangażowanie, nie trwałość związków. Nie ma tu klasycznej feudalnej zależności.
    Nie ma prywatnej infrastruktury, bez której nie możesz normalnie funkcjonować społecznie. Żeby tak bylo, kazdy bez wyjątku musiałby być wpięty do VR 24/7 i płacić subskrypcję, żeby iść do wirtualnej kawiarni na randkę albo poznać nowych ludzi.

    W tym o czym mówisz masz w tle kilka różnych rzeczy, na przykład gamifikacja, ekonomia uwagi, iluzja nieskończonego wyboru, rozjechane oczekiwania względem rzeczywistości. To jest problem psychologiczno-ekonomiczny a nie systemowy.

  8. >Chciałbym się odnieść do kilku postów i komentarzy, które pojawiły się dzisiaj na tej i na bliźniaczej grupie, a których autorzy dzielili się swoimi oskarżeniami wobec kobiet.

    Śmieszne, że tylko odnosisz to w stosunku mężczyźni do kobiet – świat nie jest czarnobiały.

    Przecież na tym subie jak są jakieś wątki o samotności to zwykle to użytkowniczki walą jakieś femcelskie teksty o tym, że jak ktoś jest samotnym facetem to na pewno jest creepem, maminsynkiem, konfiarzem czy ma problemy z higieną.

  9. Adorable-Strangerx on

    > To nie kobiety są winne epidemii samotności, tylko technofeudalizm

    A musi być winny?

    > Od kilkunastu lat trwa wmawianie ludziom, że aplikacje randkowe są jedyną i najsłuszniejszą możliwością nawiązania kontaktu z płcią preferowaną.

    No nie, to jest konsekwencja. Jak od “kilkunastu lat” chłopów zagadujących do kobiet nazywano creepami. I jest problem bo zagadują w X I idzie komunikat że tam nie powinni to logiczna konkluzją są aplikacje randkowe.
    Były problemy ze ktoś zagaduje w miejscu pracy do współpracowników, były problemy ze ktoś zagaduje do pani w sklepie (bo dajcie jej żyć), były problemy ze ktoś zagada nie wiem… W bibliotece bo ma być cicho.
    Jedynym miejscem do którego się nikt nie doczepił że ktoś zagaduje do kobiet są właśnie aplikacje randkowe.

    > Tymczasem jest to możliwość absolutnie najgorsza – taka, w której wygląd (na podstawie kilku zdjęć), krótki opis i kilka zaznaczonych cech są jedynymi kryteriami dopasowania.

    Jednocześnie najbezpieczniejsza. Nie ryzykujesz że zaglądasz do kogoś już zajętego (no chyba że masz pecha), wiesz że ta osoba przynajmniej teoretycznie jest zaintersowana, a jak kobieta nie jest zaintersowana to przynajmniej nie wyśmieje cię prosto w twarz. To że sporo ludzi nie ma do zaoferowania nic poza kilkoma zdjęciami (opisy wcale nie są tak częste) to inny problem.

    > Dodatkowo w tych aplikacjach istnieje gigantyczna przewaga liczebna mężczyzn nad kobietami,

    To chyba dobrze dla kobiet że mają w czym wybierać

    > jest dużo fałszywych kont, botów, a także osób używających zdjęć retuszowanych albo nawet przerobionych przez AI.

    Na ulicy też masz oszustów a zamiast retuszu jest makeup.

    > Jeśli w aplikacji jest 75% mężczyzn i 25% kobiet, to trudno się dziwić, że starają się one wybierać najlepsze dostępne opcje. Każdy by tak robił, o ile miałby tylko taką możliwość.

    Mnie to nie dziwi, mnie dziwi skąd taka zaburzona proporcja. Mamy w Polsce miasta że współczynnikiem feminizacji 0.75?

    > Kobiety też mierzą się tam z problemami, chociaż innymi niż u mężczyzn, takimi jak oszuści czy różne zaczepki na niskim poziomie. Często również nie mają szansy na poznanie wartościowych (wielowymiarowo, a nie tylko z wyglądu!) mężczyzn i są przytłoczone tym, co tam się dzieje.

    Ten sam problem mają faceci.

    >Sposób działania takich aplikacji w zasadzie wyklucza możliwość selekcji ludzi na podstawie innych cech niż wygląd.

    Możesz dać opis i nie dać zdjęć. Widziałem konta z memami zamiast zdjęć, wtedy możesz się dobrać na podstawie poczucia humoru czy cokolwiek innego co sobie wpiszesz w opis.

    > Nawet jeśli kobieta dostaje kilkadziesiąt wiadomości dziennie, to większość z nich brzmi tak, jakby były napisane przez jakichś nieokrzesanych januszy z grupy facebookowej.

    No to albo sami się tym skreśla i mega oszczędność czasu, albo nie i znowu oszczędność czasu bo wiadomo czego szukają obie strony.

    > Mało kto ma tyle czasu i energii, żeby przeczytać wszystkie, szczególnie jeśli wśród nich regularnie zdarzają się jakieś dziwne, odrażające treści, osiadające na psychice.

    Jak napiszesz do kilkunastu/kilkudziesięciu osób i żadna nie odpisze to też siada na psychice. Działa w obie strony.

    Natomiast co do energi: samo budowanie związku też wymaga wysiłku. Dobre rzeczy nie dzieją się same. Jak ktoś chce mieć związek, niezależnie od płci, musi się trochę wysilić w tym kierunku.

    > Owszem, wiele kobiet chodzi na randki z aplikacji, ale często trafiają na mężczyzn traktujących ich podle.

    Jakieś źródło na to? Czy lecimy na “internet zły” ale Seba z dyskoteki dobry.

    > I nie, nie ma gwarancji, że ktoś o “bardziej przeciętnym” wyglądzie będzie lepszym człowiekiem – taka korelacja w ogóle nie istnieje.

    Zgadza się.

    > Kiedy ludzie poznawali się przede wszystkim w grupach, w których funkcjonowali na co dzień, to kontinuum atrakcyjności i nieatrakcyjności było znacznie bardziej wielowymiarowe, a słabsze cechy – możliwe do skompensowania tymi mocniejszymi.

    Jak na przykład miejsca pracy, siłownie i inne obiekty gdzie poszły komunikaty żeby nie narzucać się kobietom?

    > W takich warunkach, owszem, liczył się wygląd, ale też osobowość, inteligencja, poczucie humoru czy styl bycia. Natomiast aplikacje randkowe i (częściowo) media społecznościowe okrawają ludzi do zaledwie kilku parametrów.

    Wciąż: na tych aplikacjach liczy się umiejętność sprzedaży siebie.
    Widziałem memy, widziałem slajdy czemu warto iść z kimś na randkę. Znajdź swoją dobrą stronę i ja pokaż. A jak twoja dobra strona jest nawijka to pewnie i tak cię na tej aplikacji nie ma.

  10. Że techno feudalizm to prawda, ale z apkami randowymi czy bez to bez większego znaczenia. Ten problem jest starszy niż apki. Po prostu jest coraz gorzej, ale problemem jest po prostu kapitalizm, a apki to tylko niewielka cześć problemu.

  11. netrun_operations on

    Chciałbym się odnieść do zarzutu, jakoby tekst został napisany przez ChatGPT. Otóż nie używałem AI w trakcie pisania tego tekstu wcale. Jest on spójny z moim codziennym sposobem pisania (na przykład w komentarzach na Reddicie). Charakterystyczne dla mnie jest na przykład nadużywanie wtrąceń w nawiasach.

    Jedyne zastosowanie ChatuGPT w tym przypadku było takie, że wrzuciłem do niego JUŻ NAPISANY tekst i poprosiłem o jego skrytykowanie – a potem nawet nic nie wykorzystałem z tej krytyki. Brzmiała ona tak:

    >Treściowo masz spójny rdzeń argumentu, ale w obecnej formie wpis brzmi bardziej jak kontr-manifest niż polemika. Jeśli Twoim celem jest realny wpływ na dyskusję na Reddicie (a nie tylko wyrażenie stanowiska), warto lekko przesunąć akcenty retoryczne i doprecyzować kilka miejsc.

    >Po pierwsze — początek. Wchodzisz od razu w tezę „to nie kobiety są winne…”, co ustawia odbiorców defensywnie, zwłaszcza tych, którzy już czują się niezrozumiani. Rozważ krótkie zdanie mostowe, które uznaje emocje drugiej strony. Coś w rodzaju: że frustracja i poczucie odrzucenia są realne, ale przypisywanie winy konkretnej płci upraszcza problem. W polemikach internetowych taka drobna walidacja często decyduje, czy ktoś czyta dalej.

    >Druga kwestia to struktura argumentacji. Masz trzy silne wątki, ale są wymieszane:

    >– transformacja „third places” i życia społecznego,
    – mechanika aplikacji randkowych (design + ekonomia uwagi),
    – obserwacja pokoleniowa (Twoi znajomi 40–45).

    >Możesz je wyraźnie rozdzielić akapitami z jedną tezą przewodnią. Wtedy wpis będzie czytany jako analiza systemowa, a nie osobista riposta.

    Dalsza część w kolejnym komentarzu.

  12. Lekarze nie mają interesu żeby Was wyleczyć, tylko żeby Was leczyć

    Aplikacje randkowe nie mają interesu żebyście znaleźli miłość, tylko żebyście szukali

  13. Co do samych apek randkowych (i w sumie szerzej do całego internetu też to można przypisać), to jest też kwestia nieskończoności wyboru.

    Jeszcze 10, 20 lat temu wstecz człowiek, jak szukał towarzysza życia (czy to w sensie małżeńsko-erotycznym, czy jako przyjaciela), miał do wyboru dosłownie kilka opcji, kilka koleżanek z klasy, z pracy czy tam z kółka różańcowego i koniec. I w takim układzie te kilka wad, które człowiek ma, mogą być warte tolerowania, biorąc pod uwagę pozostałe dostępne opcje.

    Na apkach randkowych jest to nieustanne poczucie, że o jedno słajpnięcie dalej może być ta idealna osoba, można odrzucić dowolną ilość potencjalnych kandydatów, bo zaraz się pojawia następne.

  14. literallypoland on

    Brawo, napisałeś to samo, co twierdzi zła manosfera, jednocześnie zarzucając jej same wady.

    Tak, manosfera jest szersza niż Andrew Tate.

    Natomiast w obronie OP-a: ten tekst akurat nie wygląda na napisany przez AI, beka z detektywów, którzy jeszcze rok temu z kolei mówili, że nie da się jakkolwiek rozpoznać tekstu napisanego przez AI. 0% success rate.

  15. Zanikanie “third-places” to pusta kalka problemu z USA, który w Europie nie istnieje. W Polsce mamy masę takich miejsc a ich liczba tylko rośnie – czyli na przykład zadbane tereny zielone w miastach, domy kultury czy biblioteki. Przyjdzie wiosna to przespaceruj się po najbliższym parku w słoneczną pogodę – zobaczysz masę ludzi wylegujących się w słońcu na trawie, czy całe rodziny na rowerach.

  16. No-Jellyfish-1208 on

    Prawda jest taka, że kiedyś ludzie brali kogoś, kto był dostępny i różnie to wychodziło. Teraz wchodzi się w poważne związki później, bardziej świadomie i z większymi wymaganiami. Z jednej strony dobrze, bo jakość takich związków jest lepsza i jest mniej przymusu (nie tylko “co powie rodzina, starą panną zostanęęę”, ale też ekonomicznego – kiedyś, zwłaszcza na wsi, nie było jak prowadzić samodzielnie gospodarstwa). Z drugiej, wiadomo, im więcej wymagań, tym ciężej znaleźć osobę, która je spełnia.

    Co do tzw. social mediów, to mam jednak takie wrażenie, że media mediami, ale nie wszyscy są aż tak zaślepieni instagramami i redpillowym wysrywem, żeby im aż tak to przeszkadzało w stworzeniu związku. Jeśli ktoś twierdzi, że usilnie szuka, a nic nie znajdzie, to są trzy możliwości. Albo faktycznie mieszka gdzieś na zabitej dechami wsi, gdzie ciężko o osobę w podobnym wieku zainteresowaną związkiem, albo ma wymagania wystrzelone w kosmos, albo – tu niestety mało kto się przyzna, bo to ciężkie i bolesne – nie jest kimś, kogo większość płci przeciwnej uznałaby za atrakcyjnego partnera.

  17. Adventurous-Elk-1457 on

    Jest dokładnie tak jak mówisz. Jestem chłopem który dość dobrze mówi po hiszpańsku i portugalsku głównie dzięki korzystaniu z aplikacji do wymiany języków. Bardzo szybko się przekonałem, że tego typu aplikacje są tinderem vol2, tylko że tu akurat jako biali Europejczycy to my jesteśmy towarem deficytowym. Dostawanie kilkunastu-kilkudziesięciu wiadomości dziennie od nowych osób stało się normą. Po tym doświadczeniu ani trochę nie dziwię się dziewczynom, że są selektywne czy odpowiadają od niechcenia. Ta atencja naprawdę przytłacza i większość mężczyzn postawionych w tej sytuacji też miałaby tak samo. Kto normalny miałby czas odpisywać ludziom po kilka-kilkanascie godzin dziennie

  18. Mamy zupełnie inne zasady gry dla obu płci. Jak chłopak jest samemu całe życie, to jest wybrakowany, pogardzany. Takie nieśmiałego, mniej atrakcyjnego chłopaka nikt nie będzie ratował, czy podrywał, bo to głównie działa w drugą stronę. Dal społeczeństwa jesteś zagrożeniem, drapieżnikiem i ogólnie masz się wziąć za siebie i do roboty, bo przekaz jest prosty, albo akcpetują Cię kobiety w twoim wieku i chcą z tobą być albo jesteś śmieciem, a jak już masz partnerkę, to jesteś kimś, ojciec klepie po plecach, że nie jesteś gejem, matka zaczyna się cieszyć, bo myslała, że “coś złego z tobą jest”, masz szacunek kolegów, w końcu stałeś się człowiekiem, a nie tylko obywatelem gorszej kategorii. No a jak Ci się nie udaje, bo jest ograniczona pula tym co może się udać, to zostajesz w tym dole emocjonalnym, sam ze sobą. Dla każdego jestes problemem, ludzie naprawdę szybko podłapują, że coś musi z tobą być nie tak i to się da odczuć w rozmowie.

    A dlaczego nie ma grup wsparcia? Bo jedyną strategią mężczyzny jest rywalizacja. Nie ma wsparcia, bo wasz rówieśnik, to może mieć nawet 5 dziewczyn na raz i go bardzo cieszy, że jesteście gorsi od niego. I stąd się tez biorą kompleksy, toksyczne zachowania. No i jak nie jest się atrakcyjnym, to zawsze jest się tym złym, niezależnie co się mówi, niezależnie co się czuje, zresztą emocje i wyrażanie własnej opinii jest dla ludzi co znaczą coś w społeczeństwie, a samotny chłop wg. społeczeństwa, to powinien albo się zgrabnie z niego usunąć, albo życ praca-dom-praca-dom (absolutnie nie wychodzić z chaty, bo stresują kobiety i ogólnie świat obrzydzają) i się cieszyć, bo przecież to normalne, że ludzie których kocha świat, potrzebują do funkcjonowania całej piramidy masłowa, łącznie z relacjami, osiągnięciami, bliskością, ale taki nieatrakcyjny chłop to nagle może być szczęśliwy żyjąc jak chomik w klatce.

    No i nic się nie zmieni, bo wbrew pozorom to większości pasuje, a internet szuka na siłę sensacji, bo wyświetlenia muszą się kręcić

  19. Paladin_of_Vengeance on

    Napisałem to pod innym postem, ale tutaj też pasuje, w kontekście “redpillu” i nagonki między płciami:

    W ostatecznym rozrachunku wojna nie toczy się na liniach kobiety-mężczyźni, naród-naród, sąsiad-sąsiad, prawak-lewak, chrześcijanin-muzułmanin, gej-konserwa, tylko na linii ludzie-elity.

    Dziki kapitalizm prowadzący do korpooligarchicznej dystopii tłamsi klasę pracującą.
    Nieokiełznane algorytmy wraz z rozwojem neurobiologii oraz psychologii pozwalają kontrolować masy skuteczniej niż kiedykolwiek.

    Mamy iluzję wolnej woli, bo ostatecznie kształtuje nas środowisko i geny, a współczesna technologia pozwala doskonale wykorzystywać nasze naturalne instynkty przeciwko nam.

    Mając tę wiedzę obwinianie połowy populacji za epidemię samotności jest śmieszne. Przecież te mityczne kobiety istniały zawsze i jakoś ludzkość nie wyginęła. To nie ludzie się zmieniają, to środowisko i technologia się zmieniają i to szybciej, niż nasze mózgi z sawanny są w stanie ogarnąć.

    Przestańmy się sobie dobierać do gardeł i wzajemnie obwiniać o coś, co jest patologią systemową.

  20. Prudent-Bicycle-9210 on

    Czy ta debata ma w ogole sens w momencie, gdy rzucenie nawet cienia watpliwosci na kobiety konczy sie natychmiastowa pogarda i wyzwiskami?

  21. Opowiem ze swojej perspektywy.

    Kobiety mają o wiele większe siatki społeczne i o wiele większą zdolność do rozmawiania i rozwiązywania problemów.
    Ja mam jednego przyjaciela, któremu i tak nie potrafię się wygadać ze swoich problemów, a te problemy trzymam w sobie. Kobiety mają kilka przyjaciółek, koleżanek i o wiele lepszą zdolność do rozmowy na temat tego co ich trapi. Mężczyźni, za cholery.

    Kolejna sprawa, muszę powiedzieć (zjecie mnie za to) że social media zabiły miłość i romantyzm. Teraz jak nie jesteś z trendami na czasie, nie ubierasz się jak każdy inny (poza stylami alternatywnymi, bo one są pożądane) nie masz masy pieniędy, looku 10/10, iPhona i BMW od rodziców, jesteś nikim. Naprawdę nikim.

    Trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że słabi psychicznie mężczyźni są nazywani incelami, ich świat z reugły jest zamknięty w internecie, i tylko tam się udzielają. Nie mają praktycznie żadnych więzi, a rodzina z reguły ich nie lubi. Kiedyś to nie byłby taki problem, bo ludzie mieli w sobie jeszcze trochę emaptii.

    Prawie 2 lata temu zghostowała mnie moja narzeczona. Przeprowadziła się, zablokowała mnie wszędzie gdzie się dało. Dalej nie mogę sobie z tym poradzić i mimo różnych terapii, sądze że już nigdy się prawdziwie nie zakocham. Problem polega na tym, że nie tylko ja tak miałem, a ghosting jest coraz częstszy. Zamiast wypracować problemy z potencjalnym partnerem, albo powiedzieć jakiemuś chłopu/dziewczynie że nie chce się relacji romantycznej, po prostu zostawia się na odczytanym/blokuje. To zabija miłość.

    I ostatnia, imo najważniejsza sprawa. KOMERCJALIZACJA MIŁOŚCI. Teraz, miłość jest liczona przez rabaty w rossmanie i torebkę z hermesa. Wszystko obraca się wokół pieniędzy, przecież ile teraz masz reklam i rabatów na byle pierdoły z okazji walentynek?

    Moje wywody mogą nie mieć sensu, ale trudno.

  22. Czytam Twoją wypowiedź i najpierw myślę, nawet sensownie gada ale potem to już tylko równia pochyła. Sugerujesz, że w realu można sobie skompensować brak atrakcyjności fizycznej… poczuciem humoru. I żeby było zabawniej to się ma tylko tyczyć kobiet. Bo faceci nie muszą sobie kompensować braku atrakcyjności fizycznej niczym bo kobieta musi być ładna i tyle. A teraz zrób ćwiczenie mentalne – co z kobietami, które nie chcą sobie żadnych braków kompensować? To nie jest wina aplikacji randkowych. To jest wyłącznie wina facetów. Kobieta chce faceta, który dba o siebie, o nią i o rodzinę. Czytaj- myje się codziennie, ma jakieś hobby, umie się wyrażać, rozwija się, można z nim pogadać o świecie, umie ugotować i posprzątać, do tego nie wygląda jak Shrek. Idealnie byłoby żeby byl empatyczny, poczuciem humoru i nie miał odchyleń rasistowsko homofobiczno mizoginistycznych. I tu zaczynają się schody. Bo znaleźć takiego faceta w Polsce to …. Chyba prędzej można wygrać w totka. Po drugie gdzie masz te szczęśliwe małżeństwa 40-50? Ja znam dziesiątki i same trupy w szafie. Są razem tylko dlatego że mają kredyty i dzieci. A poza tym? Toksyna.

  23. PuzzleheadedEnd4311 on

    “(…) a których autorzy dzielili się swoimi oskarżeniami wobec kobiet”. Jeszcze raz: “(…) a których autorzy dzielili się swoimi oskarżeniami wobec kobiet”. Jeszcze raz: “(…) a których autorzy dzielili się swoimi oskarżeniami wobec kobiet”.  Przecież to należałoby zdekonstruować a nie teoretyzować. Jakich kobiet, jakich mężczyzn? Dlaczego bycie kobietą/ dlaczego bycie mężczyzną jako kategoria? Wreszcie: dlaczego mówić o związku przez pryzmat płci? 

  24. Jeśli chodzi o kwestie romantyczne to problemy są 3: Nowoczesna medycyna, pokój na świecie i BHP.

    W Polsce obecnie na 100 dziewczynek rodzi się 107 chłopców. Kiedyś część była trochę większa śmiertelność chłopców we wczesnym dzieciństwie, następnie część by poszła do niebezpiecznej roboty a inni by zostali wzięci do wojska i by im ujebało głowę na poligonie. Obecnie tego nie ma więc z roku na rok te dysproporcje wyglądają gorzej i obecnie mężczyzn jest więcej w każdym roczniku aż do 60 roku życia i się pogarsza i dysproporcje są coraz większe.

    Przypomnijcie sobie swoją klasę ze szkoły, jeden z chłopaków nie będzie miał drugiej połówki bo nie ma dla niego nikogo i nie będzie, nigdy.

  25. > Jeśli w aplikacji jest 75% mężczyzn i 25% kobiet, to trudno się dziwić, że starają się one wybierać najlepsze dostępne opcje.

    Dokładnie, kłaniają sie podstawy matmy z teorii gier które jasno nam pokazują jak kompletnie różne będą strategie dla obu płci. Facet będzie faworyzował *swipe right* na wszystko, laska będzie hiper selektywna i wybredna.

    A jak ktoś się obruszy że to okrutne to niech se uzmysłowi podstawową rzecz – **internet to nie jest prawdziwy świat**. To pół-anonimowa symulakra rzeczywistości gdzie można z łatwością kogoś olać, zmieszać z błotem a potem po prostu zapomieć. Empatia w nim właściwie nie działa.

  26. Dependent-Tale7515 on

    Nazywasz obecne kurwiszony kobietami? To tylko kurwiszony. Prawdziwych kobiet już nie ma.