
I’m walking with my fiancée, as people do in a civilized country, on a paved sidewalk between 1 and 2 meters wide.
There’s a couple from the opposite side walking along the same sidewalk, a married couple, old people, young people, families with children, friends from primary school – today it was really a combination of all these social groups, and there are others. They go two, even three people side by side.
They see from a distance that someone is coming from the opposite direction. Some will even look you in the eye, others won’t. NONE of them will move their three gray cells that it would be worth moving away, walking single file, or apologizing, whatever.
For the first year of living in a provincial city, we were the ones who removed each other, even if the other party didn’t, because that’s how we do it.
Recently, my anger has reached its zenith. It happens more and more regularly that I bump into them with my elbow or just walk ahead and see them jump away at the last second, surprised that someone didn’t get off them too. And more and more often I want to scream at them to make them look beyond the tip of my snotty nose.
photo unrelated
https://i.redd.it/2x7kby5omgmg1.png
Posted by duumpkin

50 Comments
Nie mam, usuwam się z drogi, lub jak ktoś idzie w tym samym kierunku, mówię “przepraszam” i przechodzę dalej
Zacznijmy od tego, żeby w Polsce piesi zorientowali się, że istnieje ruch prawostronny i przestali iść pod prąd. Jak niesamowicie mnie wkurwia, jak jedna osoba wymusza, żeby inni się usuwali, idąc pod prąd. Szczyt chamstwa i prostactwa
Po co wciskać jakieś gówniane AI, jak jest milion zdjęć Krakowa w internecie? Już lepiej było wrzucić bez niczego
Jak ktoś ma w ciebie wejść i nie chcesz schodzić to po prostu stań w miejscu. I wrzuć na luz.
jako łysy facet który ma -5 do urody każdy mi ustępuje
Nie. Jak idę, inni mi schodzą z drogi.
Po zimie aktualnie jest jakaś zbiorowa amnezja, ludzie zapomnieli że istnieją rowery. Bydło łazi po DDR jak po chodnikach, nie reaguje na dzwonek i jeszcze oburzone że się na nich krzyczy
Tak, wkurza mnie to.
To wszystko co OP napisał + dwie stare baby które się spotkały więc stają na środku chodnika pierdolic głupoty.
Tak jest wszędzie. Ludzie są nawet za głupi żeby stać, bo stoją w przewężeniach zamiast się przesunąć o metr i zwolnić ciąg pieszy. Ja taranuje takich ludzi, mówię przepraszam, a jak zaczynają pyskować to mówię że ich stanie przerasta. Zwykle po przeproszeniu się nie czepiają już
Mam to samo. Między innymi dlatego, jeśli mam wybór, to chodzę w takich porach lub takimi ścieżkami, gdzie nie ma ludzi. Generalnie nie przepadam za ludźmi i jak np. chodzę sobie w lesie i zauważę, że ktoś idzie ścieżką w moją stronę, to czasami zmieniam trasę, skręcam w lewo lub prawo, żeby takiej osoby nie spotkać. Jeśli chodzi o chodniki, to drażni mnie również to, że jak idą pojedyncze osoby, to idą po różnych stronach, raz prawej, raz lewej i muszę robić między nimi slalom alpejski.
Jeśli idę sam przy skraju chodnika a naprzeciwko grupka się nie usuwa to po prostu zdecydowanym krokiem, patrząc przed siebie jakbym ich zupełnie nie zauważał idę naprzód i nie zdarzyło mi się w ostatnich latach że ktoś mi się nie usunął z drogi. W miejscach gdzie są tłumy (galerie, dworce itp.) też działa (ale już nie zawsze) jak poruszam się “z celem”, już wtedy ludzie z daleka którzy są mniej zorientowani gdzie iść często widzą że idę jakąś określoną trasą i lekko się usuwają żeby nie być na tej trasie.
Od wielu lat już tak robię, nie jestem jakimś tęgim chłopem, w ostatnim momencie się zawsze usuwają i nie miałem z tym żadnego problemu. Nie będę na trawę albo krawężnik wchodził dlatego że niektórzy nie wiedzą w jakim świecie żyją. Jedyne wyjątki to dzieci, starsi i niepełnosprawni.
Ja już powoli przestaje stawać i czekać aż się 5 centymetrów przede mną skapną że nie mam zamiaru wskoczyć na ulice gdzie auta jeżdżą
Najgorsi są ludzie którzy idą środkiem i nagle się na tym środku po prostu zatrzymują tak o. Bo trzeba się rozejrzeć, sprawdzić telefon, poszukać czegoś w kieszeni. I stanąć kurwa na jebanym środku i zablokować wszystkim ludziom za tobą, którzy przecież w twojej świadomości nie istnieją, możliwość dalszego pruszania się. Jest to absolutna plaga.
Marzy mi się takie coś jak w tych filmikach z żołnierzami brytyjskiej gwardii królewskiej. Jak stoisz im na drodze, to wydrą się na ciebie tak głośno, że słychać to w kontynentalnej Europie, a jak nie usuniesz się z drogi w ciągu pół sekundy to po prostu przechodzą po tobie, zupełnie nie interesując się twoim zdrowiem.
Byku nie jedź ani do Chin, ani tam gdzie jeżdżą Chińczycy, bo oszalejesz xD
Tak, wkurza mnie to, ale było tak od zawsze. Ludzie mają mentalność głównego bohatera filmu i idą jak krowy.
Pamiętam w Niemczech starsza pani szła środkiem, powolutku bo nie miała siły. Jak tylko się zorientowała, że jesteśmy za nią od razu zrobiła miejsce i pozdrowiła. Często wracam do tego błahego wspomnienia, bo w Polsce prędzej się ktoś zesra niż ustąpi. I wkurza mnie, że to ja muszę powiedzieć „przepraszam” (za co?), bo jaśnie państwo idąc blokują cały chodnik.
Moze wg niektórych przesadzam, ale dzieje się to nagminnie, stąd moje nerwy.
Mnie to aż tak nie wpienia jak ludzie palący na chodniku. Na osoby zajmujące całą szerokość chodnika mam proste rozwiązanie – stanąć chwilę. Jak wpadnie na mnie, to nie ja jestem debilem nie patrzącym jak chodzi. Ale palacze… Jak mam ignorować smród ich fajek?
Sprzedam ci pro tip. Stajesz nagle w miejscu, osoba idąca z naprzeciwka mentalnie dostaje crasha i automatycznie cie omija/schodzi na swoją stronę.
Też daję z łokcia 😄Tę samą metodę stosuję stojąc w kolejkach, jeżeli ktoś wisi mi na plecach. Albo specjalnie cofam się o krok i zarzucam włosami tak, żeby smagnęły twarz osoby wiszącej. Zawsze działa!
od jakiegoś czasu nie ustępuję drogi osobom idącym z przeciwka, ot dla eksperymentu. niejednokrotnie zderzyłam się już z kimś, albo niechcący przyszło mi “zahaczyć” kogoś barkiem (bark staram się utrzymać napięty żeby to mnie nie zmiotło)
co ciekawe, w większości zderzam się z kobietami, faceci jakoś w ostatnim momencie zazwyczaj mnie wyminą. tak więc kobietki, proszę wziąć się w garść i nie chodźmy jak święte krowy 😅
Odkąd pamiętam (+/- 2003) to bylo tak samo, jedynie co co ilość ludzi się zmienia
Wkurwia mnie też niemiłosiernie jak ktoś idzie lewa stroną albo rozjebany na środku chodnika. Albo “Idę lewą bo inni też tak robią”. Kurwa mać żyjemy w społeczeństwie.
Spoko, mam to samo. Za każdym razem mówię, że to ostatni raz ja ustępuje i następna osoba będzie mi musiała ustąpić, zawsze wtedy trafia się małe dziecko lub babcia, której ofc nie skasujesz. Chociaż niektóre babcie chodzą jak 5 batalion piechoty..
Jako operator walca, nie mam problemu z pieszymi. Zazwyczaj ustępują mi drogi.
Nie usuwaj się i nie schodź z drogi komuś, kto idzie źle. Raz czy dwa dostanie z bara, parę razy opierdol i się może nauczy. A jeśli nie i dalej będzie świętą krową to nic na niego nie pomoże.
Nie może być jak w szkole „ustąp bo jesteś mądrzejszy”. No nie. Po to są jakieś zasady albo logika żeby się stosować.
Mam sczescie ze mimo bycia niskim nadrabiam szerokością wiec jakoś się nie spotkałem żeby się ktoś do mnie pruł ale pewnie gdybym był drobną kobietą to bałbym się iść z kimś „na czoło”. Bo niektórzy ludzie jak np. grupki młodzieży no chuja ci nie zejdą. W takim wypadku, jeśli nie z bara, to bardzo głośną dezaprobata. Pieniędzy „PRZEPRASZAM” a „WYPIERDALAJ” – to już zależy of fantazji.
Cieszę się że nie tylko mnie to tak wkurza XD
Hiszpańscy turyści np wręcz kochają tak robić. Nieważne gdzie się jest na świecie. Nie mam pojęcia dlaczego jest to tak popularne w ich kulturze.
standard, 25 lat temu tez tak bylo, nic sie nie zmienia.
Owszem. Przeważnie “stare baby”. Nie dość że to całym chodnikiem to powoli, a jak już pojedynczo to nie po swojej stronie. A ja szybko dosyć chodzę i cały czas tylko wymijanie.
Dorosły chłop, 40+ lat gadał z parką znajomych na środku chodnika. Już jak szedłem z daleka to się na mnie gapił a gdy przechodziłem obok, rzucił szybkim “dobra, to ja lecę” i dosłownie przeszedł mi przed nosem, szorując mi po kurtce. Także ten.
Mam tak samo jak ty. Od pewnego czasu po prostu idę przyklejony do prawej strony i tylko trzymam rękę na spuście (od gazu). Już kilka osób się o mnie otarło a jeden się odbił.
Nie jestem agresywny ani nie będę walczył na śmierć i życie o kawałek chodnika. Ale gdy jakaś glizda idąca z grupką znajomych z naprzeciwka, wije się i wygina jak palma, gdy cię mija, to podnosi mi to ciśnienie.
Ludzie oczekują, że też będę się wyginał, tylko po to, żeby jakiś pajac mógł się wcisnąć na trzeciego i broń Boże, nie zszedł na bok.
> zdjęcie niezwiązane
to nie jest zdjęcie, to AI slop
Oj tak, to jest zdecydowany problem, i też mnie to wlasnie irytuje :/
Niestety bardzo wiele młodych osób chodzi środkiem i nawet nie zejdzie lekko na bok. Tak samo z wsiadaniem do autobusu.
Ludzie nie mają totalnie świadomości przetrzennej. Idą środkiem tak, że nie da się ich wyprzedzić, nagle stają w ruchliwym przejściu itp itp.
Mieszkam w Danii, to samo, więc to chyba problem globalny :p
Mnie to na tyle wkurwia, że idę swoją stroną ulicy jak przecinak po prostu. Idzie ktoś z naprzeciwka w 2, 3 osoby, a czasami nawet jedna osoba, ja sobie idę swoją stroną. Dochodzi do potencjalnego zderzenia, ktoś jest pewny że ustąpię. No, nie ustąpię. Idę przed siebie i podnoszę tylko brew w dezaprobacie jak ktoś robi zaskoczono oburzoną minę że jak to tak, nie ustąpiłam i dostali z bara albo po prostu stanęłam w miejscu czekając aż się posuną, i idę sobie dalej XD
To to jeszcze nic (tak naprawdę to juz dużo ale to byłby słaby wstęp do historii). Raz byłem ze znajomymi w galerii, kilka osób było jeszcze w sklepie, a ja wyszedłem i stanąłem pod ścianą. Stoję tak i czekam, rozglądam się z nudów i nagle odwalona paniusia nadchodzi (oczywiście lewą stroną) kursem kolizyjnym prosto na mnie. Kiedy się zbliżyła zamiast mnie ominąć, machnęła na mnie ręką, że mam jej zejść z drogi. Nigdy w życiu mnie tak nie zamurowało, jak wtedy.
Nie od kiedy chodzę z owczarkiem niemieckim.
Magicznie skończyło się szturchanie mnie łokciem albo włażenie wprost we mnie.
Natomiast czasem ktoś jest zdziwiony, że jak wlezie albo wpadnie wprost na mnie, to pies ujada.
najlepsi sa ci, ktorzy nawet po szerokich chodnikach nie potrafia chodzic
Ja po prostu zawsze schodzę najbardziej na prawą stronę chodnika i idę dalej, tak samo, i tym samym tempem. Właśnie w takich sytuacjach kiedy z naprzeciwka idzie dwóch czy więcej ludzi i zajmują cały chodnik. Rzeczywiście czasami prawie, że dochodzi do zderzenia czołowego albo panicznego uskakiwania w tej grupie. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia, bo jestem jedną osobą i ładnie zeszłam na sam koniec chodnika. Na jezdnię nie będę schodzić, nie czuję, żeby to był mój obowiązek, kiedy zajmuję tylko 20% chodnika…
W Gdyni masz to plus niechęć do chodzenia prawą stroną.
Mam wrażenie, że niektórzy od zawsze tak mają. Nie zauważyłem jakiegoś wzrostu tego problemu. Ale no wkurwia.
To jakis AI slop? Bulwary pod wawelem nie mają takich ładnych chodników i sciezek rowerowych. xD
Może u części tych osób wkurw też już kiedyś sięgnął zenitu.
Też to zauważyłem.
Nie schodzę z drogi, niech się kurwa chodzić nauczą, w większości przypadków tyle wystarczy.
Pewnie sprawę ułatwia mi wkurwiona morda gdy spaceruję i fakt, że ćwiczę na siłowni xd
A to kiedyś potrafili? :p
A gdzie auta na chodniku ?
Ja to w ogóle odnoszę wrażenie, że większość ludzi nie ma takiej swojej własnej przyzwoitości i gdyby nie konformizm w obawie przed ostracyzmem (i prawem karnym), to by mieli wylane we wszystko w kontekście wszystkich, których nie znają.
Zgadzam się. Mi to też wkurwia. Osobiście na tych nowych patoosiedliach gdzie chodniki mają 1-1,5 m szerokości.
Mam problem z tym, że ludzie wrzucają AIslop do postów tekstowych 🙁
Nigdy noe potrafili podobnie w alejkacg w sklepach, nakgirzej baby a nakgorzej stare baby
O to to, uderzanie łokciem albo się po prostu zatrzymuje naprzeciw tej osoby co po prostu nie patrzy i na mnie idzie, bo ja np nie mam gdzie zejść w bok a ta osoba może, wtedy jest bardzo zdezorientowana ta osoba czemu ktoś się zatrzymał naprzeciwko niej xd