
I get annoyed by people who force me to travel and this whole lifestyle in general. Even in my family. For about a decade I have had to listen to their indignation that I don’t travel, that I’m wasting my life, that I don’t really know anything about life, that I have to travel because traveling "they broaden their horizons"you learn something new, you meet new people, you learn about the world. But generally, all their travel stories boil down to mentioning the countries where they have been and occasionally saying that people smile abroad, and in Poland it’s like in the forest. And generally the whole thing "trip" spent at the hotel and shopping. I really have the impression that this lifestyle is only about checking places off a list and bragging about having been there, rather than being genuinely interested in a place.
Edit:
Posted by Express-Writer-1913
40 Comments
Celem jest zrobienie zdjęć i wrzucenie na Instagrama żeby znajomym dupy popękały z zazdrości.
Wulgarne, ale tak wynika z moich obserwacji.
Na Tinderze to już wkurwia najbardziej, podróże to hobby co drugiej laski a jak sam nie podróżujesz to nawet nie podchodź.
A ja sam też nie rozumiem na kij wydawać pół pensji, albo nawet całą, żeby pojechać gdzieś na tydzień i robić tam dokładnie to samo co robiłbym u siebie – spacerować po mieście, czy chodzić do restauracji, albo jeżdżenie na all inclusive gdzie nie wychylasz nosa z hotelu tylko spędzasz cały dzień na leżaku przy basenie i pijesz drinki.
Żyj swoim życiem i daj żyć innym to nie będziesz musieć się denerwować.
Mnie chyba najbardziej śmieszy jak ktoś wyjazd do hotelu z all inclusive w państwie X nazywa “podróżowaniem” 🤣
Ale wiesz że możesz podróżować i autentycznie zainteresować się jakimś miejscem?
Podróżowanie jest fajne, zazdroszczę osobom, które częściej mogą sobie na to pozwolić.
Niekoniecznie, nie trzeba siedzieć cały czas w hotelu. Można tez pozwiedzać.
Bo podróże to przede wszystkim społecznie akceptowalna oznaka statusu społecznego. Jakbyś dopłacił 20 tysięcy do samochodu to byłbyś bucem, który chce się popisać. Ale jak wydasz 20 tysięcy na dwie dwutygodniowe wycieczki to też pokazujesz jaki jesteś bogaty, ale pod przykrywką rozwoju.
A twierdzenie, że podróże poszerzają horyzonty to moim zdaniem taki sam idiotyzm jak ogólne twierdzenie, że czytanie uwrażliwia i rozwija. Liczy się gdzie jedziesz, z jakim podejściem, jak dobrze przygotowany, na jak długo i co tam robisz. Fakt odhaczenia muzeum z tabliczkami w innym języku nic nie zmienia.
Zależy gdzie, jak, z kim i po co. Ogólnie warto łapać różne perspektywy i poszerzać horyzonty
Podróżuje w tym roku całkiem ale jako efekt uboczny jeżdżenia na różne koncerty i festiwale. I za każdym razem kiedy widzę nowe miasto: no fajnie, ładnie tu nawet ale po dniu łażenia po nim czuje jakbym widział juz wszystko. Nie wiem po co miałbym jeszcze siedzieć tydzień i zwiedzać, nie czuje tez szczególnej frajdy z tego ze widzę jakieś nowe miejsce. Niektórzy ewidentnie mają i jak zwykle ludzie sa różni i spoko.
A to z tym nagabywaniem to po prostu kolejny case “ja to lubię a ty nie to cos z tobą nie tak” jakich w tym społeczeństwie jest bardzo wiele xddd
Nie słuchaj ich 😉 Immanuel Kant nigdy nie opuścił Królewca co nie przeszkodziło mu być wybitnym filozofem. Mówił że nie ma czasu na podróże właśnie dlatego że chce się dowiedzieć jak najwięcej o każdym kraju i był zapalonym czytelnikiem relacji z podróży 🙂 I dokładnie jest jak piszesz. Czego niby ludzie mają się dowiedzieć o danym kraju na dwutygodniowych wakacjach? Tym bardziej najczęściej jedyne co robią to moczą tyłek w basenie/morzu/oceanie i siedzą przy barze. A potem przechwalają się wśród rodziny i znajomych…
Nakładają Ci się dwie rzeczy – kult mówienia innym co mają robić i pseudo-podróżowanie czyli wyjazdy na wakacje do hotelu przy plaży.
Zaś faktyczne podróżowanie – czyli wyjazdy w różne miejsca by poznać lokalną kulturę i ludzi – jest działaniem poszerzającym horyzonty i co do zasady warto to robić. Tylko trzeba mieć warunki zarówno ekonomiczne (trochę to kosztuje, choć podobno mniej niż się z boku wydaje) ale przede wszystkim społeczne (trzeba być otwartym na innych i inność).
Rozumiem cię bardzo dobrze, bo mam podobnie. Duża ilość tych osób, które podróżują myśli, że złapali Pana Boga za nogi i że są ludźmi sukcesu, bo pojechali gdzieś za granicę kilka razy.
Coś jest na rzeczy, ale z drugiej strony niektórzy po prostu to lubią, kwestia podobna do dyskusji o gustach. Mnie jest bliżej do ciebie, nie przepadam za podrozowaniem. Lubię mikro wyprawy, na piechotę z domu, ze słuchawkami na uszach. I nie uważam, żeby to było gorsze od wyprawy do Egiptu
Też mnie denerwuje ten kult. Jak jakąś przebitkę widziałem gość podsumował, ludzie podróżują itd a jedne co są w stanie powiedzieć przy piramidzie “wydawała się większa”.
Dla mnie np glupota jest jechac na allinclusive do jakiejs turcji gdzie bedzie 40 stopni, gdzie w pl wtedy 30. Jedzie, smazy sie na plazy czy basenie i wraca po tygodniu czy dwóch.
W ciepłe miejsce fajnie jechac jak u nas jest mniej niż 10 stopni.
Ja preferuje jazde do jakiegos ciekawego miasta/regionu – zeby zwiedzic. Wczesniej oczywiście trzeba poczytać o regionie, o historii dlaczego tak i siak.
Będąc w Bergamo pod pomnikiem Garibaldiego słyszałem dwie Polki turystki “fajny pomnik, czyj? aa jakiegoś garibaldiego czy coś”. To tyle jak te podróże rozszerzają horyzonty.
Podróże rozszerzają horyzonty ale ludziom inteligentnym. Będzie taka jedna z drugim na Azorach czy Tajlandii i na mapie nie pokaze gdzie to jest.
Cóż… Mieszkam we Francji i w czasie urlopu lubię przyjechać na dłużej do Polski. Rodzina wtedy pyta mnie… Gdzie wybieramy się na wakacje w najbliższym czasie… Z mojej perspektywy jest to Polska, ale wydaje się, że jest to zbyt mało imponujący kierunek. Lokalnie we Francji z kolei nikt nie ma jakiejś presji na podróżowanie. Ludzie są przyzwyczajeni wypoczywać w kraju, czy nawet swoim regionie i jest to zupełnie naturalne.
mówisz jakby nie istnieli ludzie podróżujący w celu np. zwiedzenia lokalnych muzeów albo po prostu podziwiania lokalnej architektury
Wiesz co jest grupa ludzi, ktorzy wyjeżdżają gdzieś z potrzeby serca, bo interesuje ich architektura, przyroda, krajobrazy itp danego kraju.Ale jest jeszcze większa, która jeździ właśnie dla zdjęć i w te same oklepane miejscaa, na przykład ostatnio na FB widziałam że mnostwo ludzi było w Pizie xDjeden influ się tam pokaze a potem cała reszta.Najlepsza sytuację kiedyś miałam na randce jak miałam wrazenie że typ uznał mnie za jakąś ograniczona osobę, bo nie podróżuje, za to jak powiedziałam że lubię czytać książki to nawet się nie zająknął że fajnie itp.Smial się też z tego że lubię spacerować, określił to słowami haha lubisz chodzić i co z tego albo jak powiedziałam że nie mam Instagrama, zapytał skąd czerpie wiadomości o świecie xD ale prawda jest taka że takich osób jest naprawdę dużo.Najgorsze jest faktycznie gdy ktoś na siłę chce Ci coś wmówić, bo to modne albo fajne, szkoda tylko że dla niego.Choc nie ukrywam jak ktoś opowiada o czymś z pasją, nie narzuca swojego zdania i racji, to naprawdę można się skusić.
Jestem pasjonatką opery. Owszem, mamy w Polsce Operę Narodową, ale po 20 wizytach nie robi już takiego wow. Zresztą w Polsce nie uświadczę zobaczenia Cyrulika Sewilskiego w oryginale, więc w moim przypadku podróże to nie jest tylko odhaczanie i chwalenie się na instagramie.
Mnie irytuje trochę jak ktoś sobie spędzi tydzień w hotelu dla turystów i uważa się za poznawającego świat i obyczaje podróżnika. Dzisiejszy przemysł turystyczny jest tak oderwany od jakiegokolwiek poznawania świata że można pojechać na drugi koniec świata i po powrocie nie pamiętać jak nazywał się odwiedzany kraj
Popieram w pełni. Mnie podróże też zawsze nudziły, i nie zależy mi szczególnie na głębszym poznawaniu innych kultur itp, i jak tylko mówie że nie lubie wyjeżdzać, to sie na mnie ludzie patrza jak na kompletnego wariata.
Wyjedz na wakacje wróć i sprawdź czy miałeś racje
Jedź i sprawdź sam. Ja byłem w dość kilku krajach i generalnie … to tak, podróże poszerzają horyzonty. Lubiłem się zgubić w jakimś kraju tylko żeby poznać ludzi, a ludzie jak wszędzie pomogą albo cię wykorzystują.
Masz jedno życie, rób co chcesz ale ja bym radził sprawdzić też inne miejsca.
Mnie też śmieszy jak ktoś mówi że lubi podróżować, a potem się okazuje że te „rozwijające podróże” to leżenie tydzień w hotelu all inclusive. Nawet mam znajomą, co na pytanie na którym lotnisku lądowała powiedziała że nie wie, bo autobus podjechał i zawiózł do hotelu. Dla mnie to jakaś abstrakcja.
Sam lubię czasem gdzieś pojechać ale na trochę innej zasadzie. Planujemy każdy dzień żeby dużo zobaczyć i pozwiedzać aktywnie, przejść jakiś trekking czy szlak. Albo zobaczyć coś czego nie ma w Polsce, poznać jak ludzie żyją gdzieś indziej. Dlatego szukam miejsc bardzo różniących się od poprzednich 🙂
Fajnie jak uda się pogadać dłużej z jakimś lokalsem, dlatego najbardziej lubię jak się trafi jakiś mały pensjonat z otwartym na rozmowy właścicielem.
Wypożyczyć samochód, pojeździć samemu to tu to tam.
Ja lubię ten klimat, ale też rozumiem że ktoś może nie widzieć w tym niczego atrakcyjnego.
Z resztą sam mam znajomych czy w rodzinie osoby pytające „a na co to komu?”
Każdy niech sobie spędza czas jak chce.
Wydaje mi się że podróżowanie poszerza horyzonty, ale bardziej w takim znaczeniu, że można na własne oczy doświadczyć że część rzeczy które u nas są „normalne” gdzie indziej mogą uchodzić za dziwactwo. Że duża część naszych zwyczajów jest jaka jest ze względu na przypadek że się urodziło tu, a nie gdzieś indziej.
Podróżowałem cały covid, dwa lata z hakiem. Dość hardkorowo jak dla większości ludzi, bo tylko z plecakiem, do mało dostępnych miejsc, gdzie moja obecność była wielkim zaskoczeniem dla lokalnych mieszkańców. Przykładowo zjeździłem cały Meksyk motocyklem (pół roku), przeszedłem Camino de Santiago czy zobaczyłem Kaszmir. Nauczyłem się hiszpańskiego, z pewnością nabrałem sporej perspektywy i zrozumiałem, że Polska to serio należy już do zachodu. Zostało mi trochę znajomych w kilku krajach, z którymi mam jakiś tam kontakt do dziś. Ale nie uważam, że każdy powinien – niech każdy robi jak chce. Natomiast faktycznie jak ktoś leci na wczasy do Egiptu czy innej Turcji i nie wystawia nosa poza hotel, to faktycznie ciężko nazwać to podróżowaniem, to są po prostu wakacje. I ponownie, nie ma w tym nic złego, niech każdy robi co chce, aczkolwiek nazywanie siebie potem wielkim obieżyświatem jest faktycznie zabawne. Warto podróżować z rozsądkiem i zawsze szanować lokalne prawa i zwyczaje – za granicą jest się gościem. No i może przy okazji starać się nie dokładać do problemu masowej turystyki; w wielu miastach i regionach na świecie lokalnych ludzi nie stać na mieszkanie u siebie, bo napływa zbyt dużo zagranicznego kapitału. tldr; podróże mogą być świetne jeżeli masz na nie ochotę, ale nic nie musisz, jeśli wolisz spędzić swój czas w Polsce, to również super.
Myślę, że warto przypomnieć, że taki Wojciech Cejrowski też dużo podróżował, a szerokość jego horyzontów mierzy się pod mikroskopem
Zapytaj jak tam te ich horyzonty z każdego kraju, który odwiedzili i czego się nauczyli, większość wzruszy ramionami i nie będzie wiedziało co powiedzieć. Odpoczęli? Może. Czy się czegoś nauczyli? Bardzo niekoniecznie. Czy stracili kasę? Zdecydowanie.
u mnie z ojcem podróze wyglądają tak że gdzies jedziemy i jesteśmy cały dzień na dworze a w hotelu (nawet nie hotelu, bo sie nie opłaca, w jakims mieszkaniu z booking com) jesteśmy tylko tyle by spać
jak bylem w uzbekistanie to zobaczyłem ogromną ilość żeczy, i też nie za miliony bo to tani kraj i bilet lotniczy to był głównym kosztem, jeździliśmy pociągiem między miastami, widziałem twierdze z błota na pustyni, na prawdę zabytkowe miasta gdzie budynki są widocznie starsze niż w jakimkolwiek polskim mieście, piękne kafelkowane minarety i inne budowle, i dużo dużo więcej.
jeśli chcesz, możesz naprawdę się zmęczyć podróżnowaniem, jak dla mnie bez sensu jest wykupowanie all-inclusive gdzie nie wychodzisz z hotelu wcale lub tylko z oprowadzającym. najlepiej samemu sobie rozplanować i pozwiedać.
No mnie teraz przyjaciółka próbowała namówić na 1 dzień na Sardynii. Wyjazd z miejsca gdzie musiałabym dojechać pociągiem 4 godziny, plus jeszcze musiałabym się bawić w odwożenie kota do innych ludzi, a to tylko za 1 dzień gdzieś tam, bo jej się chce gdzieś jechać XD i całość by wyszła 6 stówek
Nieznoszę tego. Zawsze jak ktoś bez zainteresowań idzie do teleturnieju i go pytają o zainteresowania to odpowiada, że podróże 😓
Podróże są dobre na mózg bo wszystkie nietypowe bodźce są dobre na mózg
Ja bardzo lubię podróżować ale nigdy nie byłem na all inclusive czy organizowanej wycieczce. I nie ma tu nawet tego że trzeba ale serio poznajesz inne kultury i innych ludzi.
Nagle może się stać tak że ci którymi straszą politycy okazują się fajnymi ludźmi.
Doslownie typek z poprzedniej pracy nigdy poza polską nie był. Raz pojechał do Hiszpanii na jakąś alko wycieczkę (pomijam co to w ogóle jest) i zaczął gadać jak fajnie w innych krajach jest.
W dobie Instagrama i Facebooka podróżowanie stało się po prostu nowym symbolem statusu, dokładnie takim samym jak drogi samochód.
Większość tych opowieści o ‘poszerzaniu horyzontów’ to zwykła ściema. Podróż – hotel, zakupy, plaża/basen i wrzucenie 50 zdjęć na social media – nie poznajesz kultury – po prostu konsumujesz lokalizację.
Ludzie odhaczają kraje jak listę zakupów, żeby móc powiedzieć: ‘byłem tam’. Zwykły szpan, tylko ubrany w ładne słówka o rozwoju. Najgorsze jest to poczucie wyższości: ‘nie podróżujesz, więc marnujesz życie’. Marnowaniem życia jest spędzanie tygodnia w kurorcie tylko po to, żeby zaimponować znajomym na feedzie.
brzmi trochę jak perspektywa kogoś, kto nigdy nie podróżuje i nie podróżował – zgadzam się, że są ludzie co tylko jeżdżą po hotelach i się chwalą że są podróżnikami – tyle że wyjazd do hotelu wyjazdowi do hotelu nie równy – ja we wrześniu 2025 spakowałem cały dobytek do magazynu i wyprowadziłem się do tajlandii mając jedynie bilet i trochę hajsu odłożonego w kieszeni spędziłem tam 4 miesiące – polecam każdemu bo to serio zmienia perspektywę. może o to chodziło twojej rodzinie a nie koniecznie ze wyjechali na weekend do wypizdowa górnego i teraz zmieniło im się życie – jak można trzeba korzystać
Bo masz debili nie znajomych, byłem na Islandii ostatnio i naprawdę powietrze jest jakbyś halls wcinał,woda też krystalicznie czysta. Nie musiałem pić kawy przez te powietrze. Inni ludzie inny klimat inny świat nawet to że co 2 auto to Tesla. Nawet taka pierdoła że drogi mają z innych materiałów. Flora jak na Marsie. No jak uważasz mi się podoba zmienić świat czasami. Wiadomo wszędzie masz super widoki Instagramowe jakby kogoś to jarało.inne śmieszne domki drewniane kolorowe. Głupie czerwone serduszko na sygnalizacji świetlnej. Inni ludzie dość często bogatsi przez co inna mentalnosc,inne jedzenie hamburger z renifera,inne samochody,zamiast biedronki masz prosiaczka.i w to wszystko wmieszane w pizde polakow.przez kilka miesięcy nie zachodzi słońce(!) Itp itd itp itd .
Podobnie odczuwałem też kraje bliższe tu nie chodzi o Islandię.
Raczej jest to inne doświadczenie niż leżenie najebanym w Turcji na all inc.
Zmień znajomych albo miej wyjebane
“Zainteresowania: podróże” xD kumam. Ja na przykład najdalszą podróż zagraniczną odbyłem do Pragi na koncerty Arctic Monkeys, Bruce’a Springsteena, a w czerwcu tego roku, mam nadzieję, na Orville’a Pecka. No i właście, ja “marnuję życie” jeżdżąc po Polsce na koncerty, które mnie interesują, a co rok słyszę, że powinienem w urlop gdzieś pojechać zamiast ustawiać go sobie pod OFF Festival xD tylko, że mnie to nie interesuje, ale jakoś zakodowane jest, że trzeba podróżować. I spoko, jak ktoś lubi to super. Sam znam pary, które kochają podróże i planują je od początku do końca, zjedzili pół świata i rzeczywiście go zwiedzili. Ale znam tez osobę, która na mapie zaliczonych państw ma ogrom wycieczek, ale jedyne co nich przywiozła to chyba te magnesy tylko. Jak była w USA to wróciła z przekonaniem, że “ten Trump to kocha Polaków”, jak była w Rzymie to nie widziała tam prawie nic, bo znajomi nie byli zbyt wierzący, a dzieła sztuki są w Kościołach (nikt nie sprawdza na miejscu czy się jest chrzczonym xD), w ciepłych krajach głownie piją drinki w hotelu, a marzeniem jest Tajlandia, żeby zobaczyć ping pong show. No chryste panie, i to jest kształcące podróżowanie?
To ja już wolę czytać o tych państwach. Więcej z tego wyniosę xD
Wszystko, moim zdaniem, zależy od samego człowieka i jego podejścia. Jak ktoś ma wyjebongo na kulturę i historię miejsca, gdzie jedzie, i interesuje go tylko basen, hotel i sweet focie, to spoko.
Jak byłem na podróży poślubnej z żoną na Maderze, to byliśmy w Punto del Sol. Akurat trafiliśmy na Dia de Portugal (Dzień Portugalii). Oboje byliśmy żywo zainteresowani historią samej wyspy, tym bardziej, że w legendach jest polski wątek, że król Władysław Wareńczyk wcale nie zginął pod Warną, lecz osiadł na wyspie jako Henrique Alemão.
Odwiedzaliśmy też typowe domki [*Casas de Colmo*](https://www.google.com/search?q=Casas+de+Colmo&sca_esv=6e72ffa629272dce&biw=1536&bih=703&sxsrf=ANbL-n6PH_F6a7BaOFoo4UUwO6i307-4uw%3A1773491769433&ei=OVa1abKRGtSL7NYPyJHi6QE&ved=2ahUKEwij8rGRtJ-TAxWFR_EDHR0zErkQgK4QegQIARAB&uact=5&oq=tradycyjne+chaty+madera&gs_lp=Egxnd3Mtd2l6LXNlcnAiF3RyYWR5Y3lqbmUgY2hhdHkgbWFkZXJhMgUQIRigATIFECEYoAEyBRAhGKABSLoiUMYEWO0fcAF4AZABAJgBmwGgAZQXqgEEMC4yM7gBA8gBAPgBAZgCGKACzRjCAgoQABiwAxjWBBhHwgIKECMYgAQYJxiKBcICBBAjGCfCAgQQABgDwgILEAAYgAQYsQMYgwHCAggQABiABBixA8ICERAuGIAEGLEDGNEDGIMBGMcBwgILEC4YgAQY0QMYxwHCAgoQABiABBhDGIoFwgIQEAAYgAQYsQMYQxiDARiKBcICDBAjGIAEGBMYJxiKBcICDhAAGIAEGLEDGIMBGIoFwgILEC4YgAQYxwEYrwHCAgUQABiABMICBRAuGIAEwgIGEAAYFhgewgIIEAAYFhgKGB7CAggQABiiBBiJBcICBRAAGO8FwgIIEAAYgAQYogTCAgQQIRgVmAMAiAYBkAYIkgcEMS4yM6AHlLgBsgcEMC4yM7gHtRjCBwgwLjMuMTguM8gHfIAIAA&sclient=gws-wiz-serp&mstk=AUtExfCMz7jKs2Zw61HgO_fSOpPjjZErcQRjjMy1oQl1Esg22ikdBj_0DeJYiPlNf3Bb3rJe1O6_k_xM4NyGEw1lHob0sLkejz8ug73uFcXtSYfPThzBZM55UP7YYbh5RsPMumhBvmSoclzMoZgGCSZIMJnP54NMUGZu04cuaucu2-DvXhVpKOfrnHSyxQa99ukXBCIzPniPrUzyOSTggyhyiktCEuyqWDxQnf0Jafszow88N_sSgkMejznXcvwdz05FAp6yUvTr00CSp5PRHVLQSJN7&csui=3) czy zjazd saniami tzw. **carros de cesto,** które dawniej służyły faktycznie do transportu ludzi i towarów.
Jak ktoś lubi siedzieć nad basenem, spoko. Ale potem gadanie, że czerpało się kulturę garściami, zalatuje lekkim zakłamaniem.
W tym roku wybieram się z rodzinką do Turcji na all inclusive. Oni zamierzają spędzić czas na plaży i przy basenie, a ja z narzeczoną będę zwiedzał miasto, a jak nam się znudzi, to wypożyczymy auto i pojedziemy w góry Taurus. Ja chcę poznać historię regionu, gdzie swoje ślady pozostawili zarówno Grecy, Rzymianie i muzułmanie, oni chcą popijać drinki i smażyć się na słońcu. Na prawdę można podróżować i jechać na wakacje 🙂 jeżeli wakacje za granicą są dla ciebie za drogie, to w kraju mamy również masę regionalnej historii, którą warto poznać, a jeżeli mieszkasz bliżej granicy, to też warto poznać ten region. Ja na przykład bardzo lubię weekendowy wypad do Czech, albo Słowacji.
Allinc z biura podróży to nie podróżowanie.
Mam takiego w rodzinie. Nie moze zrozumiec ze nigdzie nie jade na urlop. Dla mnie taki wyjazd, dodatkowo samemu, to bylaby kara a nie odpoczynek.