Salesmen and saleswomen in shops can never cut meat well, despite many years of experience.

Hence my question, because I never lived in the Polish People’s Republic (thank God) and now I often wonder

https://i.redd.it/uz8bbr9g3npg1.jpeg

Posted by TaxPsychological2928

15 Comments

  1. Kantowanie na wadze w handlu detalicznym. Na ulicy, gdzie mieszkała moja babcia inspekcja miar i wag zamknęła sklep, bo wykryli lewe odważniki (przynajmniej tak głosiła plotka). Po drugie, taka waga sklepowa z lubelskiej fabryki wag to nie była waga apteczna.

  2. Odwrotna_Klepsydra on

    – Dzień dobry, po proszę 400 gram karkówki

    – Ojezu ale mi się nakroiło, wyszło 3 kilo, może być?

  3. Mi już parę razy się zdarzyło że pani ucięła co do grama, widocznie trafiasz na ekspedientki z łapanki xd

  4. Oczywiście że nie – dawali mniej niż było na kartce i już.

    Do tego odmawiali sprzedaży, gdy ktoś wybierał kawałek, taki mniej tłusty.

    Nigdy chyba nie spotkałem bardziej nieuprzejmej grupy zawodowej niż sprzedawczyni z mięsnego.

  5. last-obodrite on

    Moja babcia była kierowniczką w mięsnym. Znaczy się w swojej miejscowości (za daleko żeby moi rodzice korzystali) była jedną z najważniejszych osobistości.

    Podobno mieli jakiś % więcej towaru na tzw skrawanie. Czyli bufor na to że się właśnie nierówno ukroi, coś przyjedzie zepsute i trzeba będzie wyrzucić itd. Moja babcia wykorzystywała to żeby pomóc osobom chorym, biednym, mającym śluby czy inne rodzinne uroczystości.

  6. BananaTiger- on

    Dociskali wagę palcem, żeby pokazywało 100 g, był taki żarcik: “Palec niech też pani ukroi, skoro go pani waży”

  7. Afraid_Line_7948 on

    Mgliście pamiętam ale chyba panie sprzedające miały takie małe odważniki po 20, 50, 100 gram i po prostu dokrawały kawałki.

    Pamiętam wieczne awantury w mięsnym, że wagi zawyżają wagę towaru, a obsługa kradnie.

    Matko i córko, my mieliśmy na rodzinę 4 osobową przydział 10 kg mięsa miesięcznie, z czego tylko 1kg pierwszego gatunku czyli szynki, schabu i karczku.

  8. The_Strange_Shrimp on

    A zwróciłeś/aś uwagę, że nigdy nie potrafią uciąć dobrze mięsa na plus?
    – poproszę pół kilo – ucieło mi się 0,6 może być? – tak.
    Jak ludzie tyle lat tną mięso, to to, że nie potrafią odmierzyć na oko pół kilo, to bull shit :

    Ja nie mam do nikogo pretensji, to jest konwencja.

    Ja wiem, oni wiedzą – więc reguły gry są znane!

    edit:

    to taka sama konwencja, jak targowanie się w krajach arabskich albo domawianie jedzenia w grecji w restauracjach – tam nie zamawia się raz, tylko się domawia kolejne rzeczy.

    ps. też nie żyłem w PRL

  9. *”Jak cieli mięso równo po 100 g?”*

    Normalnie, nożem 😉 Pamiętaj o dokrawkach i odkrawkach 😉

  10. Ja pamiętam że moja mama miała wagę kuchenną w domu, i jak wracała ze sklepu to wszystko ważyła,.

    Co chwilę było słychać z kuchni: “złodzieje!!!”.

  11. A ja myślę, że jakby tak każdego narzekającego na PRL wysłać wehikułem czasu na miesiąc do PRL, to nagle by się okazało, że trzeba by go było ściągać siłą do dzisiejszych czasów, żeby nie naruszył continuum czasoprzestrzennego 😁.

  12. Ciekawe pytanie, trzeba dodać że
    – nie było można wybrać kawałka mięsa
    – Pani albo Pan z mięsnego to była szlachta. Wszyscy się kłaniali 🙂
    – na wadze zawsze oszukiwano
    – trzeba było patrzeć na wagę i odważniki ale i tak cię okantowano
    – to były jedyne “sklepy” które były czyste, wszędzie indziej smród brud i ubóstwo. I mokre kartony w sklepach na podłodze
    – jak się umiałeś zakręcić to Pani z Mięsnego zawsze coś dla Ciebie znalazła ekstra
    – jak kogoś nie lubił sprzedawca to klient dostawał najgorszy sort