Share.

    20 Comments

    1. I wyobraź sobie, ze jesteś na takiej wsi/małym mieście w topce ale nauczyciele i tak muszą dostosować zajecia do większości

    2. StarAutomatic6169 on

      Wykres przedstawia podstawowy problem w merytokracji i dlaczego parytety i programy celowe są konieczne

    3. To sugeruje, że dzieci uczą się liczyć, licząc ludzi w swojej miejscowości.

      Wszyscy musimy się przeprowadzić do warszawy, to dla dobra dzieci.

    4. InvestigatorFit4624 on

      Ale głuptasy ns tych wsiach. Dlatego miasta się rozwijają, a wsie umieraja. Mamy mądrzejszych mieszkanców

    5. szczuroarturo on

      Huh. Zawsze wydawało mi sie ze szkoły na wsiach uczą lepiej a w miastach są pełne patologi. Widać jednak nie.

    6. DonutPutrid5801 on

      Może mi ktoś wytłumaczyć dolną oś podpisaną “Mediana [%]”?? Gdyby nie słowo mediana to wykres byłoby dla mnie oczywisty, ale nie mam pojęcia jak to interpretować…

      Nikt w dużych miastach nie miał 100%??
      Ani jedna osoba nie miała 0%??

      No chyba, że to jest rozkład szkół, w których mediana wyników była taka, a nie inna. Wtedy miałoby to sens, bo pewnie nie ma szkół gdzie mediana byłaby 0 czy 100%

    7. Rozbieżności są olbrzymie, aż zaskakujące. Ciekawe które czynniki mają największy wpływ.

    8. Big-Lack4077 on

      Ciekawe jak te % przekładają się na ilość dzieciaków w sensie w sensie ile dzieciaków jest w danej kategorii w tys. Ma ktoś takie dane?

    9. randomlogin6061 on

      Ciekawe czy poziom nauczania jest tak bardzo różny, czy to po prostu kwestia środowiska i tego co się wynosi z domu, oraz jakie w domu jest podejście do edukacji.

    10. ktoś mi wyjaśni dlaczego to jest nazwane mediana? Wiem co to jest mediana, ale medianą powinna być jedna wartość, a nie rozkład.

    11. Jaded_Woodpecker3211 on

      Mnie to wcale nie dziwi. Są ku temu dwa powody:

      1. dostęp do dobrych szkół w miastach
      2. migracje ludności

      Pochodzę z małego miasteczka i tam naprawdę jest tak, że po maturze młodzi wyjeżdżają i już nigdy nie wracają. A w pierwszej kolejności wyjeżdżają ci najbardziej kumaci, którym nauka szła dobrze. Jeśli ktoś z mojego rocznika został, to zazwyczaj w dwóch przypadkach: był ustawiony rodzinnie, był po prostu kandydatem na trwale bezrobotnego i samotną matkę na zasiłku.

      Może się ktoś oburzy, ale od kilku dekad mamy brain drain na dużą skalę i to wcale niekoniecznie za granicę, ale przede wszystkich z małych miast i wsi do dużych ośrodków. Jeśli najbardziej kumaci ludzie od kilku dekad masowo wyjeżdżają do dużych miast, żeby tam mieć dzieci, no to siłą rzeczy musi się w końcu wytworzyć rozbieżność w IQ dzieciaków z miasta i dzieciaków z prowincji.

    12. Fajnie by było jeszcze zobaczyć porównanie szkoły publiczne vs prywatne. Rozwarstwienie społeczne będzie coraz większe i dzieci z bogatych rodzic z dużych miast, które będą chodziły do prywatnych szkół będą miały dużą przewagę nad resztą.