zależy jaki szpital. To co masz wygląda spoko. Ciotka miesiąc temu była w lokalnym szpitalu powiatowym i gdyby nie jedzenie przynoszone przez rodzinę to byłoby kiepsko.
Radek-1 on
Potwierdzam,miałem okazję być w Poznańskim Szpitalu Klinicznym i muszę przyznać, że posiłki były naprawdę dobre, świeże, dobrze przyprawione i w ilości dzięki której nie głodowałem.
KingOk2086 on
To zależy chyba gdzie. Pół roku temu byłam w szpitalu u wujka i na śniadanie dawali tam parę kromek suchego chleba (bez masła, bez jakichkolwiek dodatków) i pół jajka. I nie była to jakaś specjalna dieta po zabiegu. Standardem było, że rodziny przynosiły pacjentom jedzenie.
nessaner on
Od jakiegoś czasu w szpitalach można spotkać program „dobry posiłek w szpitalu”. Wtedy na pacjenta na dzien szpital dostaje dodatkowe 25zl (u mnie to był duży upgrade bo wcześniej było 10zl, więc różnica była bardzo dużo widoczna z 10 na 35). Pamiętam jak pierwszy raz dostałam śniadanie to tam jakieś serki wiejskie (i to jeszcze z łaciate), soczki etc byłam w szoku. Niestety u mnie trwał 2 lat i jakoś cofnęli, nie wiem czemu 🤣
void1984 on
O dobre się wylosowało. Ja miałem podgrzewana konserwę turystyczną.
smrosis on
Zależy w jakim szpitalu, bo kiedyś trafiło mi się bardzo tragiczne jedzenie
BenefitReasonable349 on
Śniadanie w szpitalu zależy od twojego zdrowia/ zabiegu – czy jesteś po operacji, który dzień leczenia itd.
Mi po operacji dali dwie kromki chleba na wieczór z wodą.. zjadłam? Nie ale i tak nie mogłam…
Potem z dnia na dzień było coraz lepiej i więcej.
A nawet ryby uświadczyłam
Suriael on
Są szpitale i szpitale. Córka była w Chorzowie i jedzenie było bardzo przyzwoite.
A-Chmielu on
Byłam w UCK w Katowicach i też uważam że śniadania i kolacje były naprawdę spoko. Obiady natomiast były totalnie bezsmakowe, żałowałam że nie wzięłam ze sobą maggi albo chociaż soli i pieprzu.
kjubus on
rok temu lezalem w szpitalu. jedynym problemem dla mnie bylo jak malo masla sie dostaje.
star_gates on
W tamtym roku działał program pilotażowy “Żywienie dla zdrowia” i obejmował chyba większość polskich szpitali. Koszt ok. 1 mld. Niby dużo, ale pacjenci zachwyceni, a personel mówił, że widać, że przyspiesza to dojście do siebie po skomplikowanych zabiegach nawet. Ogólnie: same plusy.
I dlatego program zakończono, a stawki na żywienie zmniejszono. Pacjenci znowu jedzą jakieś breje z gigantyczną ilością mąki i mikroskopijnymi ilościami białka. Za to Panu Lekarzowi pensja wzrosła z 80 do 100k miesięcznie i wreszcie człowiek godnie zarabia.
Stukeleyak on
Ostatnio spędziłem tydzień w szpitalu wojewódzkim i jedzenie było zaskakująco dobre, choć często bez przypraw. Prawie codziennie dawali też do posiłków “dodatki” takie jak serki wiejskie, owoce, wafle kukurydziane, itp. Gdyby tylko dodać trochę pieprzu i ziół, to nie byłoby na co narzekać.
Szpital w tej bogatej Warszawie, typowe śniadanie (mam kilka podobnych zdjęć, ale np. zamiast pojedyńćzego ogórka 1 plaster pomidora). Raz dali zupę mleczną do tego, tylko raz na mój pobyt prawie 2tyg.
Do tego chleb do oporu, ale najtańszy biały czerstwy z dnia lub dwóch poprzednich. Więc tylko to co na zdjęciu + chleb.
RingComfortable9339 on
Ja w Olsztynie za dzieciaka miałam może takie typowo stołówkowe, ale porządne żarcie w szpitalu i dobrze je wspominam. Ale wiem, że nie wszędzie tak jest i w niektórych miastach czy miejscowościach rzucą ci ochłap suchej szynki z kromką chleba jako cały posiłek. No i też może czasy trochę się zmieniły i zaczęli bardziej o to dbać, właśnie przez wszystkie skandale z przeszłości związane z karmieniem ludzi byle czym, nie powinno to tak wyglądać w kraju który chce nazywać się Europejskim. A niestety w wielu szpitalach tak było i opinia pozostała jaka pozostała
krzywaLagaMikolaja on
Jeszcze kawusia do tego i elegancko
lvanghart on
Teraz nie są. 30 lat temu były. Przykładowa kolacja: makaron z cukrem, do tego 2 kromki suchego chleba. Albo: 3 kromki chleba, z czego na dwóch przyklejona metka, kawałek masła starczający na jedną kromkę i do tego coś, co miało być dżemem, rozlane na talerz.
Szchepan78 on
Przynajmniej szynka taka z miłością
Flat_Designer_9998 on
ej teraz weszły przecież diety do szpitali. muszą dać Ci dietę zgodną z Twoją. Byłem dosłownie przed chwilą w szpitalu, no i miałem do wyboru bezgllutenową, bez laktozy, niskobiałkową, nisko-glikemiczną i jeszcze kilka innych
viginii on
Potwierdzam, spędziłam 12 dni w szpitalu i byłam mile zaskoczona. Posiłki były bardzo przyzwoite. Nie było potrzeby prosić męża o przywożenie jedzenia z domu/miasta.
w zeszłe wakacje byłem w szpitalu i masakra z jedzeniem. Jako że rodzice mi przywozili jedzenie to oddawałem swoje racje gościowi z łóżka obok. Nie wiem jak człowiek ma zdrowieć przy takiej ilości kalorii. Już karma dla kota jest bardziej pożywna. Żeby być zdrowym i mieć siłę trzeba jeść i tyle, wiadomo z dostosowaniem do choroby, no ale z czegoś organizm musi czerpać energię.
reddiens on
Elegancko, pamiętam jak po udarze mózgu dostałam na śniadanie jedno jajko na twardo. W skorupce. Nie, nie miałam jak go obrać bo lewa ręka zrobiła kaput, a jedną ręką zaskakująco ciężko obrać jajko.
Zdrówka dużo!
szansky on
Jak leżałem na Borowskiej 15 lat temu we Wro to wszystko było super, a czasami bywa, że w jakimś innym powiatowym moze byc tragedia
22 Comments
zależy jaki szpital. To co masz wygląda spoko. Ciotka miesiąc temu była w lokalnym szpitalu powiatowym i gdyby nie jedzenie przynoszone przez rodzinę to byłoby kiepsko.
Potwierdzam,miałem okazję być w Poznańskim Szpitalu Klinicznym i muszę przyznać, że posiłki były naprawdę dobre, świeże, dobrze przyprawione i w ilości dzięki której nie głodowałem.
To zależy chyba gdzie. Pół roku temu byłam w szpitalu u wujka i na śniadanie dawali tam parę kromek suchego chleba (bez masła, bez jakichkolwiek dodatków) i pół jajka. I nie była to jakaś specjalna dieta po zabiegu. Standardem było, że rodziny przynosiły pacjentom jedzenie.
Od jakiegoś czasu w szpitalach można spotkać program „dobry posiłek w szpitalu”. Wtedy na pacjenta na dzien szpital dostaje dodatkowe 25zl (u mnie to był duży upgrade bo wcześniej było 10zl, więc różnica była bardzo dużo widoczna z 10 na 35). Pamiętam jak pierwszy raz dostałam śniadanie to tam jakieś serki wiejskie (i to jeszcze z łaciate), soczki etc byłam w szoku. Niestety u mnie trwał 2 lat i jakoś cofnęli, nie wiem czemu 🤣
O dobre się wylosowało. Ja miałem podgrzewana konserwę turystyczną.
Zależy w jakim szpitalu, bo kiedyś trafiło mi się bardzo tragiczne jedzenie
Śniadanie w szpitalu zależy od twojego zdrowia/ zabiegu – czy jesteś po operacji, który dzień leczenia itd.
Mi po operacji dali dwie kromki chleba na wieczór z wodą.. zjadłam? Nie ale i tak nie mogłam…
Potem z dnia na dzień było coraz lepiej i więcej.
A nawet ryby uświadczyłam
Są szpitale i szpitale. Córka była w Chorzowie i jedzenie było bardzo przyzwoite.
Byłam w UCK w Katowicach i też uważam że śniadania i kolacje były naprawdę spoko. Obiady natomiast były totalnie bezsmakowe, żałowałam że nie wzięłam ze sobą maggi albo chociaż soli i pieprzu.
rok temu lezalem w szpitalu. jedynym problemem dla mnie bylo jak malo masla sie dostaje.
W tamtym roku działał program pilotażowy “Żywienie dla zdrowia” i obejmował chyba większość polskich szpitali. Koszt ok. 1 mld. Niby dużo, ale pacjenci zachwyceni, a personel mówił, że widać, że przyspiesza to dojście do siebie po skomplikowanych zabiegach nawet. Ogólnie: same plusy.
I dlatego program zakończono, a stawki na żywienie zmniejszono. Pacjenci znowu jedzą jakieś breje z gigantyczną ilością mąki i mikroskopijnymi ilościami białka. Za to Panu Lekarzowi pensja wzrosła z 80 do 100k miesięcznie i wreszcie człowiek godnie zarabia.
Ostatnio spędziłem tydzień w szpitalu wojewódzkim i jedzenie było zaskakująco dobre, choć często bez przypraw. Prawie codziennie dawali też do posiłków “dodatki” takie jak serki wiejskie, owoce, wafle kukurydziane, itp. Gdyby tylko dodać trochę pieprzu i ziół, to nie byłoby na co narzekać.
https://preview.redd.it/4olx6k5qqo2h1.jpeg?width=3024&format=pjpg&auto=webp&s=30a1be31d4fb7ec77ba724f1802120d46accfe3a
Szpital w tej bogatej Warszawie, typowe śniadanie (mam kilka podobnych zdjęć, ale np. zamiast pojedyńćzego ogórka 1 plaster pomidora). Raz dali zupę mleczną do tego, tylko raz na mój pobyt prawie 2tyg.
Do tego chleb do oporu, ale najtańszy biały czerstwy z dnia lub dwóch poprzednich. Więc tylko to co na zdjęciu + chleb.
Ja w Olsztynie za dzieciaka miałam może takie typowo stołówkowe, ale porządne żarcie w szpitalu i dobrze je wspominam. Ale wiem, że nie wszędzie tak jest i w niektórych miastach czy miejscowościach rzucą ci ochłap suchej szynki z kromką chleba jako cały posiłek. No i też może czasy trochę się zmieniły i zaczęli bardziej o to dbać, właśnie przez wszystkie skandale z przeszłości związane z karmieniem ludzi byle czym, nie powinno to tak wyglądać w kraju który chce nazywać się Europejskim. A niestety w wielu szpitalach tak było i opinia pozostała jaka pozostała
Jeszcze kawusia do tego i elegancko
Teraz nie są. 30 lat temu były. Przykładowa kolacja: makaron z cukrem, do tego 2 kromki suchego chleba. Albo: 3 kromki chleba, z czego na dwóch przyklejona metka, kawałek masła starczający na jedną kromkę i do tego coś, co miało być dżemem, rozlane na talerz.
Przynajmniej szynka taka z miłością
ej teraz weszły przecież diety do szpitali. muszą dać Ci dietę zgodną z Twoją. Byłem dosłownie przed chwilą w szpitalu, no i miałem do wyboru bezgllutenową, bez laktozy, niskobiałkową, nisko-glikemiczną i jeszcze kilka innych
Potwierdzam, spędziłam 12 dni w szpitalu i byłam mile zaskoczona. Posiłki były bardzo przyzwoite. Nie było potrzeby prosić męża o przywożenie jedzenia z domu/miasta.
https://preview.redd.it/1yvpt5149p2h1.png?width=1241&format=png&auto=webp&s=5c08b86b2f03d94940d550d36e46eeb96f512d96
w zeszłe wakacje byłem w szpitalu i masakra z jedzeniem. Jako że rodzice mi przywozili jedzenie to oddawałem swoje racje gościowi z łóżka obok. Nie wiem jak człowiek ma zdrowieć przy takiej ilości kalorii. Już karma dla kota jest bardziej pożywna. Żeby być zdrowym i mieć siłę trzeba jeść i tyle, wiadomo z dostosowaniem do choroby, no ale z czegoś organizm musi czerpać energię.
Elegancko, pamiętam jak po udarze mózgu dostałam na śniadanie jedno jajko na twardo. W skorupce. Nie, nie miałam jak go obrać bo lewa ręka zrobiła kaput, a jedną ręką zaskakująco ciężko obrać jajko.
Zdrówka dużo!
Jak leżałem na Borowskiej 15 lat temu we Wro to wszystko było super, a czasami bywa, że w jakimś innym powiatowym moze byc tragedia