A giant tender for laptops for schools. The condition of certificates was sealed by the competition

    https://businessinsider.com.pl/gospodarka/gigantyczny-przetarg-na-laptopy-dla-szkol-zaskakujacy-warunek-wykosil-konkurencje/veh2prl

    Posted by Culaio

    Share.

    7 Comments

    1. GoldApolloPager924 on

      Nie mam dzieci, ale gdybym miał i gdyby dostały laptopa ze szkoły to pierwszą czynnością na tych laptopach byłoby wsadzenie nowego SSD, reset UEFI i sprawdzenie jego konfiguracji a potem instalacja czystego Windowsa 11 w wersji Pro.

      Potem standardowo: konto lokalne, debloat z gówno-softu takiego jak OneDrive, wyłączenie *funkcjonalności online* i cała reszta poprawek, żeby ten system był dla użytkownika a nie na odwrót. Jest to trochę upierdliwe, ale da się zrobić.

      Chuj wie co tam producent musiał dorzucić na życzenie rządu czy innego NASKu.

    2. based_and_64_pilled on

      Chuj w ten przetarg, ale dla redditora u/GoldApolloPager924 szacuneczek za danie prawdziwej jakości temu tematowi. Jakbym umiał dawać te reddit coiny i nie był biedny, to był dał.

    3. Ale jaką konkurencję wykosił? Producentów polskich składaków o wątpliwej jakości, najwięksi dostawcy laptopów na windowsie się przecież łapią ….

    4. EquivalentHamster580 on

      Czy istnieje jakakolwiek polska firmą która umie dostarczy tyle laptopów i jest jakkolwiek znana komukolwiek ? Te firmy to nie są żadne noname, gdy szuka się w miarę taniego laptopa to praktycznie tylko one istnieją.

    5. Przeczytałem ten artykuł i… ło paaanie…

      To po kolei:

      W nagłówku jest o tym, że 4 dostawców spełnia warunki, a w tekście że jednak 5 dostawców XD

      Jest narzekanie, że “polscy dostawcy” nie mogą brać udziału w przetargu… Mam wrażenie, że autor artykułu nie odróżnia dostawcy od producenta. Dostawcy bez problemu są w stanie wykombinować laptopy spełniające ten warunek o dwóch certyfikatach, bo oni tylko dostarczają sprzęt. I czy to będzie duża sieć elektromarketów typu Media Expert, czy sieć ze sprzętem komputerowym typu Komputronik czy też lokalny sklepik z komputerami dla nie to nie problem.

      Natomiast polscy **producenci sprzętu**… no tutaj to z tego co kojarzę jest Hyperbook. Ale oni mają ceny tak zaporowe, że na pewno by się nie załapały.

      Reszta “polskich” laptopów, to zasadniczo są laptopy Clevo (sprzedają oni gotowe lapki w wersji bez pamięci operacyjnej i dysków twardych) z dołożonymi rzeczami takimi jak RAM (jeżeli janusz się postara to da GoodRamy lub Kingstony a jeżeli nie to z Chin da się sprowadzić tanioszkę) i dysk SSD (jak z RAMem) i nabitym znaczkiem firmowym tegoż “producenta”. Są to bardziej redystrybutorzy niż producenci…

      Czyli de facto to z przetargu odpadł jeden polski podmiot, który dodatkowo i tak przez klasę sprzętu którą oferuje nie załapałby się na ten przetarg XD

      Jedziemy dalej.

      Argumentem kolejnym jest “sztuczne podbicie ceny” laptopów. I tu pan Jacek Frączyk (autor) nie zająknie się, że w Polsce w przetargach publicznych dominującym kryterium wyboru wykonawcy jest kryterium ceny. Ergo najtańszy produkt spełniający wymagania przetargowe wygrywa. Gdyby zatem dopuścić standardowe europejskie certyfikaty (które zapewne i tak elektrosprzęt musi mieć żeby zostać dopuszczonym do sprzedaży na terenie UE), zamiast skombić dwa – jeden szwedzki a drugi amerykański. To polscy “producenci” zostaliby wysiudani przez chińskie elektrokupsztale nonameów jakich wiele widzimy w elektromarketach.

      Zatem taki zapis jest bardziej skierowany w ograniczenie chińskiego szajsu niż w dokopanie polskim “producentom” – zwłaszcza że polscy “producenci” sami oferują tenże chiński szajs XD

      Po drugie, jak już wspomniał użytkownik u/Separate_Grab9892 za jeden laptop wychodzi średnio 1917 zł. Wielkie pole do zawyżania ceny tu widzę 😛

      Wróćmy jeszcze na chwilę do tychże dopuszczonych producentów:

      Są wśród nich Acer, ASUS, Dell, HP i Lenovo. Pierwsze dwa oferują ok sprzęt, a trzy kolejne to są tak naprawdę jedyne wybory w świecie laptopów biznesowych, kojarzone z solidną robotą i sprzętem na lata. Ale lepiej przecież dopuścić polskich “producentów” z kadłubkami Clevo – na pewno nie rozciągnie to ewentualnego czasu reklamacji i naprawy 😛

      No i na koniec zostawiłem sobie argument bombę: “Nawet Apple nie spełnił wyśrubowanych wymagań.” Bo wiadomo, że Apple tworzy sprzęt edukacyjny dla szkół, który jest dodatkowo tani. Przecież chodzi o to, żeby nie przepłacać XD