Share.

    7 Comments

    1. Modele językowe nawet nie mają jeszcze swojej własnej świadomości i zajmują się tylko przetwarzaniem tekstu, a ludzie już sie z nimi zaręczaja i mają na nie obelgę “klanker”

      Nie ma dla nas nadziei

    2. UnawareSeriousness on

      Przykre jest to, że mamy taką epidemię samotności, że ludzie uciekają się do czatbotów, żeby poczuć chociaż namiastkę bliskości. Wydaje mi się, że idziemy w bardzo złym kierunku.

    3. “OpenAI ostatecznie wycofało się z najbardziej radykalnej wersji aktualizacji. Umożliwiło powrót do poprzednich wersji, ale tylko osobom, które zasubskrybują płatną wersję ChatGPT+”

      Czy wcześniej te parasocjalne relacje były dostępne za darmo? To by dużo wyjaśniało…

    4. NefariousSINNER on

      Pomimo tego, że w pewnym sensie zaliczam się do “epidemii samotności mężczyzn”, choć w moim przypadku to trochę z wyboru, to ja zawsze LLMy widziałem jako narzędzie do pracy. Używałem tego by przyśpieszyć jakieś procesy w życiu i pracy, pomóc sobie w kreatywnym pisaniu, a raczej “do prowadzenia rozmowy” o tym co tworzę, pytania o opinie i krytykę. Przyznam, że mi ta nowa wersja lepiej siedzi, bo dużo dokładniej analizuje złożone i skomplikowane teksty. Mój obecny podręcznik systemów obejmuje ponad 350 stron i 4o się gubiło, a 5 potrafiła przetworzyć wszystko w 95% prawidłowo, także ja tam się cieszę. I mniej włazi w dupę, co też jest mega na plus. 4o uprawiało ostry poślizg językowy części analnej, często pomimo ustawiania w opcjach “charakteru” na “krytyczny”. Denerwowało mnie to i z tego powodu korzystałem często z Gemini, albo Groka, a tam jest tego trochę mniej. Teraz jest również lepiej niż było pod względem analitycznym, więc jako narzędzie stało się nawet lepsze.

      A co do relacji para-socjalnych to cóż, ludzie tworzą je od dawna. Przykłady: Wielbienie celebrytów, śledzenie ich życia w każdym calu, obsesyjne “kochanie” idoli azjatyckich, traktowanie streamerów na twitchu jak swoich dobrych przyjaciół, fandomy pojedynczych fikcyjnych postaci, miliony fanfików. Znam osobiście osoby, które mają “haremy” fikcyjnych postaci, głównie z anime i gier, które obsesyjnie uwielbiają i fantazjują o nich. I jednocześnie i kobiety i faceci, zadziwiająco więcej kobiet to robi. Tworzenie “symulacyjnych” gier gdzie masz dziewczynę lub chłopaka, którzy kochają Ciebie często nad życie. Ludzie grają w to obsesyjnie, a potem nazywają to swoim ‘waifu’ czy ‘husbandos’. Ew. Teraz po prostu mają model językowy, a może mieli, który potrafił imitować te ich fantazje w sposób na tyle przekonywujący, że okłamywali samych siebie, że jest to realne, bo budowało ich sztuczne poczucie realności.

      Jes jak jes, ale mogłoby być lepiej.