Dziecko w wielu 15 lat po prostu zniknęło i przez 27 lat nikt jej nie szukał. nie chcę obwiniać tu ludzi z jej otoczenia, bo ewidentnie to jej właśni rodzice jej to zrobili, ale po prostu nie potrafię zrozumieć że nikt inny nie próbował jej odnaleźć? Żaden nauczyciel, sąsiad, znajomy. Nikt z reszty rodziny?
Rodzice mówili że “zaginęła”. I nikt w jej otoczeniu nie uznał tego za dziwne, że nikt z policji nigdy nie zapytał ich o żadne informacje o niej?
Tak jak mówiłam, nie chcę obwiniać nikogo poza zwyrolami którzy jej to zrobili, po prostu naprawdę ciężko mi przyjąć do wiadomości, że dziecko może tak po prostu zniknąć i absolutnie nikt nie zrobił nic żeby ją znaleźć. Ja rozumiem, że 27 lat temu to był inny świat, ale jednocześnie 27 to przecież nie tak aż dawno temu… Przerażająca sprawa
> “Ustalenia przeprowadzone podczas interwencji nie wskazywały na możliwość popełnienia przestępstwa na szkodę 42-latki. (…) Wstępne ustalenia przeprowadzone przez funkcjonariuszy nie potwierdzają medialnych doniesień, jakoby kobieta przez 27 lat miała być przetrzymywana w mieszkaniu rodziców wbrew swojej woli” — twierdzi policja.
yterais on
ona sama zeznała że nikt jej nie przetrzymywał, może to case polskiego hikikomori?
Redhead-in-black on
Nie moge czytać, jak na niektórzy portalach, rodzice tej kobiety są usprawiedliwiani, bo „być może ona sama nie chciała wychodzić”.
Były już podobne sprawy, np. Lacey Fletcher, która cierpiała na autyzm, a rodzice nic z tym nie zrobili, spędziła w fotelu resztę swojego życia, aż było już dla niej za późno i zmarła.
Jeśli nawet by tak było, że kobieta nie chciała opuszczać mieszkania, to na pewno nic nie usprawiedliwia niereagowania na taki stan, w jakim się znalazła i trzymania jej w pokoju bez dostępu do łazienki, z odleżynami i ogólnie kiepskim stanie zdrowia, przez prawie 30 lat. Nikt też nie sprawdził, czy jest sprawna umysłowo i zdrowa psychicznie, a bardzo możliwe, że nie jest.
I nie obchodzi mnie, czy jej rodzice, mają taki staroświecki mental, jaki kiedyś panował na wsiach, czy chcieli „chronić” w tak dziwny sposób córkę. Nic tego nie usprawiedliwia, taki brak reakcji na czyjąś krzywdę, jest po prostu nieludzki i mam szczerą nadzieję, że za to odpowiedzą.
MenthaAquatica on
Po pierwsze ludzie zapominają o “uzależnieniu” od rodziców w przypadku dorosłych ludzi bez własnego dachu nad głową, tym bardziej jeśli dorosły nie pracuje. Taka osoba nie będzie chciała wchodzić w konflikt z rodzicami, bo straci całą sieć bezpieczeństwa i mieszkanie w spadku (a ceny teraz są kretyńskie). Prawdopodobieństwo że Mirella w ten sposób uzależniła się psychicznie jest w moich oczach wysokie. To, że nie będzie chciała zdawać przeciw rodzicom – bardzo wysokie. To, że doszło do przestępstwa, ale rodzice też mogą mieć jakieś psychiczne problemy – prawdopodobne. Córka ma obrzęknięte nogi, nie może chodzić, po zdjęciu widać po rękach Mirelli, że coś jest nie tak. Pomijając kwestię ewentualnego hikkikomori. I rodzice nie reagowali???
Z punktu widzenia prawa, prawdą jest to, co udało się udowodnić, a Mirellę nie wiążą żadne pisemne umowy z rodzicami. Stąd i mamy sztuczną sytuację, w której “nie doszło do przestępstwa”. Bo nie ma żadnych dowodów, włączając w to słowa Mirelli, twierdzącej, że wszystko jest ok.
Bogus007 on
A co to? Austria 2.0 w Polsce?
nessaner on
Dla mnie za świeża sprawa, juz się pojawiają jakieś kontry, że to tak nie było, a na tym etapie, to niczego nie można wykluczać.
W sensie czy może być to prawda? Tak. Czy może to jednak nie było przetrzymywanie, a się rozmdmuchalo? Też tak.
Ktoś powie, no ale była wychudzona i miała rany. Niestety ze swojego szpitalnego doświadczenia wiem, że czasem, jakby się rodzina nie starała, to ciężko z wychudzeniem i ranami walczyć. Oczywiście idzie poznać, czy z zaniedbania, ale ktoś widział tę kobietę na oczy, oprócz tych na miejscu? No dopóki oficjalnych ogni nie ma…
To że sąsiedzi nie widzieli, to ja się posłużę swoim przykładem, że większość moich też mnie nie kojarzy, bo odkąd się przeprowadziłam 10 lat temu, to siedzę na zdalnej, wszystkich znajomych mam w poprzednich miastach, więc tylko sąsiedzi zza płota widzą jak wjeżdżam wyjeżdżam autem. Nawet na spacery wolę sobie pojechać do koleżanki gdzieś indziej i tam połazić. Ale juz moja siostra tu chodziła do szkoły i łaziła po podwórku, ma znajomych na ulicy, rodzice też chodzą na spacery codziennie, to oni są bardzo widoczni. Sama moja siostra mi mówi, że ludzie się dziwią w okolicy jak słyszą czasem, że istnieję XD. A jak miałam problemy z chodzeniem, to już w ogóle człowiek grzęźnie. Nawet nie wiecie ile osób niepełnosprawnych jest „uwięzionych w domu”.
Oczywiście, znowu, może jest faktycznie tak jak artykuły mówią. A może policja jak weszła zobaczyła zaniedbana kobietę, chciała sprawdzić czy nie ma problemów, to ją wzięła. Jak wychodzili, ktoś dojrzał ową kobietę, której nie kojarzył, poszła plota. Potem jak się pytali to inni potwierdzali, że jej nie widzieli. Ktoś powiedziała, że myślał że zaginęła… no wiecie, jak to działa. I nagle na końcu histori więzili kobietę 27 lat.
7 Comments
Dziecko w wielu 15 lat po prostu zniknęło i przez 27 lat nikt jej nie szukał. nie chcę obwiniać tu ludzi z jej otoczenia, bo ewidentnie to jej właśni rodzice jej to zrobili, ale po prostu nie potrafię zrozumieć że nikt inny nie próbował jej odnaleźć? Żaden nauczyciel, sąsiad, znajomy. Nikt z reszty rodziny?
Rodzice mówili że “zaginęła”. I nikt w jej otoczeniu nie uznał tego za dziwne, że nikt z policji nigdy nie zapytał ich o żadne informacje o niej?
Tak jak mówiłam, nie chcę obwiniać nikogo poza zwyrolami którzy jej to zrobili, po prostu naprawdę ciężko mi przyjąć do wiadomości, że dziecko może tak po prostu zniknąć i absolutnie nikt nie zrobił nic żeby ją znaleźć. Ja rozumiem, że 27 lat temu to był inny świat, ale jednocześnie 27 to przecież nie tak aż dawno temu… Przerażająca sprawa
Sprawa najwyraźniej nie taka prosta, jak to Fakt przedstawiał. Wrzucam za [Onetem](https://wiadomosci.onet.pl/slask/horror-w-swietochlowicach-rodzice-mieli-wiezic-ja-w-pokoju-przez-27-lat/c7500c4):
> “Ustalenia przeprowadzone podczas interwencji nie wskazywały na możliwość popełnienia przestępstwa na szkodę 42-latki. (…) Wstępne ustalenia przeprowadzone przez funkcjonariuszy nie potwierdzają medialnych doniesień, jakoby kobieta przez 27 lat miała być przetrzymywana w mieszkaniu rodziców wbrew swojej woli” — twierdzi policja.
ona sama zeznała że nikt jej nie przetrzymywał, może to case polskiego hikikomori?
Nie moge czytać, jak na niektórzy portalach, rodzice tej kobiety są usprawiedliwiani, bo „być może ona sama nie chciała wychodzić”.
Były już podobne sprawy, np. Lacey Fletcher, która cierpiała na autyzm, a rodzice nic z tym nie zrobili, spędziła w fotelu resztę swojego życia, aż było już dla niej za późno i zmarła.
Jeśli nawet by tak było, że kobieta nie chciała opuszczać mieszkania, to na pewno nic nie usprawiedliwia niereagowania na taki stan, w jakim się znalazła i trzymania jej w pokoju bez dostępu do łazienki, z odleżynami i ogólnie kiepskim stanie zdrowia, przez prawie 30 lat. Nikt też nie sprawdził, czy jest sprawna umysłowo i zdrowa psychicznie, a bardzo możliwe, że nie jest.
I nie obchodzi mnie, czy jej rodzice, mają taki staroświecki mental, jaki kiedyś panował na wsiach, czy chcieli „chronić” w tak dziwny sposób córkę. Nic tego nie usprawiedliwia, taki brak reakcji na czyjąś krzywdę, jest po prostu nieludzki i mam szczerą nadzieję, że za to odpowiedzą.
Po pierwsze ludzie zapominają o “uzależnieniu” od rodziców w przypadku dorosłych ludzi bez własnego dachu nad głową, tym bardziej jeśli dorosły nie pracuje. Taka osoba nie będzie chciała wchodzić w konflikt z rodzicami, bo straci całą sieć bezpieczeństwa i mieszkanie w spadku (a ceny teraz są kretyńskie). Prawdopodobieństwo że Mirella w ten sposób uzależniła się psychicznie jest w moich oczach wysokie. To, że nie będzie chciała zdawać przeciw rodzicom – bardzo wysokie. To, że doszło do przestępstwa, ale rodzice też mogą mieć jakieś psychiczne problemy – prawdopodobne. Córka ma obrzęknięte nogi, nie może chodzić, po zdjęciu widać po rękach Mirelli, że coś jest nie tak. Pomijając kwestię ewentualnego hikkikomori. I rodzice nie reagowali???
Z punktu widzenia prawa, prawdą jest to, co udało się udowodnić, a Mirellę nie wiążą żadne pisemne umowy z rodzicami. Stąd i mamy sztuczną sytuację, w której “nie doszło do przestępstwa”. Bo nie ma żadnych dowodów, włączając w to słowa Mirelli, twierdzącej, że wszystko jest ok.
A co to? Austria 2.0 w Polsce?
Dla mnie za świeża sprawa, juz się pojawiają jakieś kontry, że to tak nie było, a na tym etapie, to niczego nie można wykluczać.
W sensie czy może być to prawda? Tak. Czy może to jednak nie było przetrzymywanie, a się rozmdmuchalo? Też tak.
Ktoś powie, no ale była wychudzona i miała rany. Niestety ze swojego szpitalnego doświadczenia wiem, że czasem, jakby się rodzina nie starała, to ciężko z wychudzeniem i ranami walczyć. Oczywiście idzie poznać, czy z zaniedbania, ale ktoś widział tę kobietę na oczy, oprócz tych na miejscu? No dopóki oficjalnych ogni nie ma…
To że sąsiedzi nie widzieli, to ja się posłużę swoim przykładem, że większość moich też mnie nie kojarzy, bo odkąd się przeprowadziłam 10 lat temu, to siedzę na zdalnej, wszystkich znajomych mam w poprzednich miastach, więc tylko sąsiedzi zza płota widzą jak wjeżdżam wyjeżdżam autem. Nawet na spacery wolę sobie pojechać do koleżanki gdzieś indziej i tam połazić. Ale juz moja siostra tu chodziła do szkoły i łaziła po podwórku, ma znajomych na ulicy, rodzice też chodzą na spacery codziennie, to oni są bardzo widoczni. Sama moja siostra mi mówi, że ludzie się dziwią w okolicy jak słyszą czasem, że istnieję XD. A jak miałam problemy z chodzeniem, to już w ogóle człowiek grzęźnie. Nawet nie wiecie ile osób niepełnosprawnych jest „uwięzionych w domu”.
Oczywiście, znowu, może jest faktycznie tak jak artykuły mówią. A może policja jak weszła zobaczyła zaniedbana kobietę, chciała sprawdzić czy nie ma problemów, to ją wzięła. Jak wychodzili, ktoś dojrzał ową kobietę, której nie kojarzył, poszła plota. Potem jak się pytali to inni potwierdzali, że jej nie widzieli. Ktoś powiedziała, że myślał że zaginęła… no wiecie, jak to działa. I nagle na końcu histori więzili kobietę 27 lat.