Żeby być customerem to trzeba coś kupować zamiast przyjść, obejrzeć, i kupić na allegro w drodze do domu
Libero03 on
Co zrobić, taka prawda. Nie ma co się obrażać.
Ok-Rent-1058 on
a oni oczekiwali że każdy kto przyjdzie ten dokona zakupu? bo taki ma to wydźwięk
BabagJee on
Asortyment na wystawce mówi mi od razu, że w tej “księgarni” są same bzdety i popłuczyny. “Tanie” nie musi się równać beznadziejne, na stoiskach z tanią książką czasem można trafić na perełki
wilczman on
Może nie były takie tanie…
PanPancerny90 on
Nie ma obowiązku kupowania książki po wejściu do księgarni.
Odwrotna_Klepsydra on
Taka prawda. U nas zamknęli świetny sklep z planszówkami, gdzie sprzedawca rewelacyjnie doradzał, bo miał pozycje o 10 zł droższe niż w necie. Oczywiście wszyscy ryk że no jak tak można. No ludzie! Najem lokalu w mieście to nie są śrubki.
Ketchupcharger on
– ja, kiedy mój dyliżans dorożkarski podupada w XXI wieku
Warcrasherd2 on
Na koniec oglądacz to potencjalny klient. Bez klientów nie ma biznesu. Skoro aż tyle osób rezygnuje to pozostaje pytanie czy te książki są tam rzeczywiście tanie.
Abuzywny_arbuz on
Po wystawce widać że to chyba prowadził jakiś fanatyk grilla, więc nie dziwi że grilluje klientów.
lorarc on
No niestety taka prawda, znajomy ma sklep z obuwiem i też narzeka że przyjdą, przymierzą a następnie powiedzą że w Internecie 5 złotych taniej i pójdą. Internet jest świetny ale niestety wyeliminował masę sklepów co oznacza że dostęp do niektórych rzeczy jest lepszy i tańszy a do innych gorszy i droższy.
notveryamused_ on
Rozumiem wściekłość, aczkolwiek polski rynek książki dowalony został przede wszystkim przez hurtowników oraz duże sieci księgarskie, z którymi nie mogą walczyć ani mali wydawcy, ani niezależne księgarnie. Połowa lub ponad połowa ceny książki to marże dla hurtowników i dystrybutorów, a lobby jest na tyle silne, że doskonale dba o własne interesy.
Absolutnie wszyscy, którzy sprzeciwiają się ustawie o jednolitej cenie książki (jak się ogarnęli chociażby we Francji), ubierają to w górnolotne słówka o dbaniu o czytelników, ale tak naprawdę dbają jedynie o swoje własne monopole.
To jeden z tych paradoksów: gdybyśmy zabronili rabatów na książki, one stałyby się znacznie tańsze. Ponieważ monopoliści najpierw wymuszają na wydawcach haracz w postaci 50% ceny, a potem w “zaprzyjaźnionym” sklepie proponują 30% zniżki, na którą nikt inny nie może sobie pozwolić. Słówko haracz użyte nieprzypadkiem, to jest dosłownie sedno systemu sprzedaży książki w Polsce.
aciddmz on
Samo życie… podobnie jest z księgarnią Atena w Kamiennej Górze. Właściciel co chwilę wrzuca posty o tym jak bardzo jest ciężko oraz o tym, że to wszystko wina innych.
OmenDamien on
Nie dziwię się, że upadli. Oprócz podejścia, wystarczy zobaczyć też szajs, jaki wystawili w witrynie 🤣
dementicus36 on
Jeżeli mają pretensje o to, że ludzie odmawiają zakupu zamiast się zastanowić jak ich przyciągnąć i zachęcić do zakupu to cóż, nie dziwota że zamykają
Platypus__Gems on
Generalnie to sklepy czysto fizyczne mają przerąbane, internet je rąbie zarówno (zazwyczaj) cenowo jak i pod względem wygody.
Ludzie często przychodzą żeby popatrzeć i tyle. I akurat pod tym względem te sklepy są fajniejsze od internetu, bo ciekawiej się przegląda fizyczne książki/komiksy niż listę tytułów i obrazków na necie.
Atissss on
Ale to normalne że któs chce się zastanowić zanim coś kupi i nie jest to nic złego żeby obejrzeć co sklep ma i stwierdzić że jednak tego nie chcesz zamiast na siłę kupować bo już się weszło do sklepu. Poza kupowaniem na internecie. Przyjście do małego sklepu żeby popytać się sprzedawcę o produkty, po czym kupić te same w internecie to dosyć wredne.
mnik1 on
Aj min, “mała księgarnia” to jest biznes-plan który był przestarzały już 20 lat temu więc jeżeli twoją jedyną odpowiedzią na dominację e-commerce i gigantów pokroju Empiku jest jęczenie że “ci paskudni klienci nie chcą kupować”, no to sorry Winnetou ale czegoś się ty spodziewał?
username_taken0001 on
Jedyną szansą na utrzymanie sklepu stacjonarnego jest prowadzenie sprzedaży internetowej i traktowanie sklepu stacjonarnego tylko jako dodatku. Moze się to komuś nie podobać, ale jak można na drugi dzień dostać dowolną książkę z internetu, to księgarnie nigdy nie bada mieć szansy się samodzielnie utrzymać.
SlyCooper2137 on
Wystawka rodem z Poczty Polskiej.
FreeManst on
Pamiętam jak za czasów studenckich poszukiwałem książek do nauki w bibliotekach i księgarniach. W każdej były jakieś romansidła, poradniki jak żyć i książki o gotowaniu. Jak się w bibliotece jakaś pojawiła to na 100% wypożyczona i do tego trzeba było się ustawić w kolejce do rezerwacji, a do egzaminu miało się maksymalnie pół roku.
pokasowe123 on
No ale nie rozumiem czemu tam są te komentarze, przecież biznes musi się liczyć z tym jak aktualnie wygląda rynek? Ja wiem, ludzie nie chcą płacić dychę więcej za książkę w sklepie stacjonarnym, wolą zamówić przez neta. No ale zapotrzebowanie na porady książkowe spada, a co niby więcej może zaoferować taki sklep? Jak zapotrzebowanie spada, to się nie utrzymają, nie wiem czemu muszą tak wywlekać te komentarze od ludzi, o ile prawdziwe w ogóle.
Nie lepiej napisać szczerze, że księgarnia przestała być dochowowa, czynsz jest drogi, itp? Trzeba po sobie mosty palić? Dziwne to dla mnie
BrazilBazil on
Nie można chyba zrobić sobie większej antyreklamy niż powiedzieć że twoim wrogiem są klienci którzy robią przemyślane zakupy
Specialist_Hans on
Bezczelność właściciela doprowadziła do zamknięcia biznesu. Przykład na powyższym zdjęciu.
m4st3rmin6 on
Rozumiem, że właściciel musiał jakoś wyrzucić z siebie frustrację nieudanym biznesem ale trochę to słabe.
ladybugg224 on
Żeby księgarnia miała dzisiaj sens, to trzeba mieć na nią pomysł. Na przykład połączyć ją od razu z kawiarnią, albo otworzyć w niedzielę. Zatrudnić ludzi, którzy czytają książki i się na nich znają. I wydarzenia, wydarzenia, wydarzenia. W Toruniu jest taka księgarnia i zjeżdżają się do niej ludzie z całej Polski. Ale inaczej nie miałaby nigdy szans z internetem, bo się nie da.
DamageCase45 on
A na wystawie książki gorsze niż na poczcie XD
SubjectOne2910 on
Kochane księgarnie, mniejsze i średnie wszelkiego rodzaju: to nie moja wina, że mogę albo wejść do “taniej książki” i zobaczyć tylko 99 różnych książek z przepisami na grilla, poprzeplatane z bibliami dla dzieci, kiedy mogę wejść do empiku i kupić książkę którą CHCĘ
no przepraszam że jestem tym złym konsumentem który nie widzi nic ciekawego w 50 czasopismach wystawionych na środku sklepu
TrackSure on
Byłam tam raz wracając z uczelni, nie dziwie się, że zamykają. Pierdyliard jakiś poradników, książek z przepisami i tanich polskich książek-śmieci, jeśli chodzi o wybór np fikcji czy sci-fi czy fantasy był dosłownie zerowy. Nic dziwnego że nikt nie chce kupować książki przewodnika po Mołdawii. Ja lubię czytać różne gatunki i tam nic dla siebie nie byłam w stanie znaleść. Może z 2-3 popularne zagraniczne serie, które rzeczywiście moi rówieśnicy czytają- romanse young adult. Za to z 50 książek przewodników po biznesie, samorozwoju, gotowaniu- dosłownie rzeczy które każdy rozsądny człowiek znajdzie open sourced albo na youtubie, albo na forum, albo za połowę ceny na internecie. Te napisy co mają na szybie mieli wcześniej napisane na tablicy przed wejściem, dla mnie taka trochę antyreklama, że taki chu*owy mają wybór że nikt nic nie kupuje 😭 jeszcze teraz jest jakiś mega skok na czytanie, o wiele więcej młodych czyta niż parę lat temu.
StateOfTheArt87 on
Jeśli oferta tej księgarni była na takim poziomie, jak książki na wystawie, to ja się nie dziwię, że się zamykają 🤷🏼♀️
AssociationFeisty500 on
Z tego co widziałem to księgarnia spod szyldu „Tak czytam” czyli absolutnie najparszywszy asortyment rodem z poczty polskiej, srednio szkoda miejsca chyba że ktoś kolekcjonuje albumy potraw z grilla
Torello77 on
Potrawy z Grilla, Biblia dla dzieci i Przewodnik po Bali jako najatrakcyjniejsze, majace przywabic klienta pozycje…nie dziwne, ze nie szlo – sam bym wyszedl
32 Comments
Żeby być customerem to trzeba coś kupować zamiast przyjść, obejrzeć, i kupić na allegro w drodze do domu
Co zrobić, taka prawda. Nie ma co się obrażać.
a oni oczekiwali że każdy kto przyjdzie ten dokona zakupu? bo taki ma to wydźwięk
Asortyment na wystawce mówi mi od razu, że w tej “księgarni” są same bzdety i popłuczyny. “Tanie” nie musi się równać beznadziejne, na stoiskach z tanią książką czasem można trafić na perełki
Może nie były takie tanie…
Nie ma obowiązku kupowania książki po wejściu do księgarni.
Taka prawda. U nas zamknęli świetny sklep z planszówkami, gdzie sprzedawca rewelacyjnie doradzał, bo miał pozycje o 10 zł droższe niż w necie. Oczywiście wszyscy ryk że no jak tak można. No ludzie! Najem lokalu w mieście to nie są śrubki.
– ja, kiedy mój dyliżans dorożkarski podupada w XXI wieku
Na koniec oglądacz to potencjalny klient. Bez klientów nie ma biznesu. Skoro aż tyle osób rezygnuje to pozostaje pytanie czy te książki są tam rzeczywiście tanie.
Po wystawce widać że to chyba prowadził jakiś fanatyk grilla, więc nie dziwi że grilluje klientów.
No niestety taka prawda, znajomy ma sklep z obuwiem i też narzeka że przyjdą, przymierzą a następnie powiedzą że w Internecie 5 złotych taniej i pójdą. Internet jest świetny ale niestety wyeliminował masę sklepów co oznacza że dostęp do niektórych rzeczy jest lepszy i tańszy a do innych gorszy i droższy.
Rozumiem wściekłość, aczkolwiek polski rynek książki dowalony został przede wszystkim przez hurtowników oraz duże sieci księgarskie, z którymi nie mogą walczyć ani mali wydawcy, ani niezależne księgarnie. Połowa lub ponad połowa ceny książki to marże dla hurtowników i dystrybutorów, a lobby jest na tyle silne, że doskonale dba o własne interesy.
Absolutnie wszyscy, którzy sprzeciwiają się ustawie o jednolitej cenie książki (jak się ogarnęli chociażby we Francji), ubierają to w górnolotne słówka o dbaniu o czytelników, ale tak naprawdę dbają jedynie o swoje własne monopole.
To jeden z tych paradoksów: gdybyśmy zabronili rabatów na książki, one stałyby się znacznie tańsze. Ponieważ monopoliści najpierw wymuszają na wydawcach haracz w postaci 50% ceny, a potem w “zaprzyjaźnionym” sklepie proponują 30% zniżki, na którą nikt inny nie może sobie pozwolić. Słówko haracz użyte nieprzypadkiem, to jest dosłownie sedno systemu sprzedaży książki w Polsce.
Samo życie… podobnie jest z księgarnią Atena w Kamiennej Górze. Właściciel co chwilę wrzuca posty o tym jak bardzo jest ciężko oraz o tym, że to wszystko wina innych.
Nie dziwię się, że upadli. Oprócz podejścia, wystarczy zobaczyć też szajs, jaki wystawili w witrynie 🤣
Jeżeli mają pretensje o to, że ludzie odmawiają zakupu zamiast się zastanowić jak ich przyciągnąć i zachęcić do zakupu to cóż, nie dziwota że zamykają
Generalnie to sklepy czysto fizyczne mają przerąbane, internet je rąbie zarówno (zazwyczaj) cenowo jak i pod względem wygody.
Ludzie często przychodzą żeby popatrzeć i tyle. I akurat pod tym względem te sklepy są fajniejsze od internetu, bo ciekawiej się przegląda fizyczne książki/komiksy niż listę tytułów i obrazków na necie.
Ale to normalne że któs chce się zastanowić zanim coś kupi i nie jest to nic złego żeby obejrzeć co sklep ma i stwierdzić że jednak tego nie chcesz zamiast na siłę kupować bo już się weszło do sklepu. Poza kupowaniem na internecie. Przyjście do małego sklepu żeby popytać się sprzedawcę o produkty, po czym kupić te same w internecie to dosyć wredne.
Aj min, “mała księgarnia” to jest biznes-plan który był przestarzały już 20 lat temu więc jeżeli twoją jedyną odpowiedzią na dominację e-commerce i gigantów pokroju Empiku jest jęczenie że “ci paskudni klienci nie chcą kupować”, no to sorry Winnetou ale czegoś się ty spodziewał?
Jedyną szansą na utrzymanie sklepu stacjonarnego jest prowadzenie sprzedaży internetowej i traktowanie sklepu stacjonarnego tylko jako dodatku. Moze się to komuś nie podobać, ale jak można na drugi dzień dostać dowolną książkę z internetu, to księgarnie nigdy nie bada mieć szansy się samodzielnie utrzymać.
Wystawka rodem z Poczty Polskiej.
Pamiętam jak za czasów studenckich poszukiwałem książek do nauki w bibliotekach i księgarniach. W każdej były jakieś romansidła, poradniki jak żyć i książki o gotowaniu. Jak się w bibliotece jakaś pojawiła to na 100% wypożyczona i do tego trzeba było się ustawić w kolejce do rezerwacji, a do egzaminu miało się maksymalnie pół roku.
No ale nie rozumiem czemu tam są te komentarze, przecież biznes musi się liczyć z tym jak aktualnie wygląda rynek? Ja wiem, ludzie nie chcą płacić dychę więcej za książkę w sklepie stacjonarnym, wolą zamówić przez neta. No ale zapotrzebowanie na porady książkowe spada, a co niby więcej może zaoferować taki sklep? Jak zapotrzebowanie spada, to się nie utrzymają, nie wiem czemu muszą tak wywlekać te komentarze od ludzi, o ile prawdziwe w ogóle.
Nie lepiej napisać szczerze, że księgarnia przestała być dochowowa, czynsz jest drogi, itp? Trzeba po sobie mosty palić? Dziwne to dla mnie
Nie można chyba zrobić sobie większej antyreklamy niż powiedzieć że twoim wrogiem są klienci którzy robią przemyślane zakupy
Bezczelność właściciela doprowadziła do zamknięcia biznesu. Przykład na powyższym zdjęciu.
Rozumiem, że właściciel musiał jakoś wyrzucić z siebie frustrację nieudanym biznesem ale trochę to słabe.
Żeby księgarnia miała dzisiaj sens, to trzeba mieć na nią pomysł. Na przykład połączyć ją od razu z kawiarnią, albo otworzyć w niedzielę. Zatrudnić ludzi, którzy czytają książki i się na nich znają. I wydarzenia, wydarzenia, wydarzenia. W Toruniu jest taka księgarnia i zjeżdżają się do niej ludzie z całej Polski. Ale inaczej nie miałaby nigdy szans z internetem, bo się nie da.
A na wystawie książki gorsze niż na poczcie XD
Kochane księgarnie, mniejsze i średnie wszelkiego rodzaju: to nie moja wina, że mogę albo wejść do “taniej książki” i zobaczyć tylko 99 różnych książek z przepisami na grilla, poprzeplatane z bibliami dla dzieci, kiedy mogę wejść do empiku i kupić książkę którą CHCĘ
no przepraszam że jestem tym złym konsumentem który nie widzi nic ciekawego w 50 czasopismach wystawionych na środku sklepu
Byłam tam raz wracając z uczelni, nie dziwie się, że zamykają. Pierdyliard jakiś poradników, książek z przepisami i tanich polskich książek-śmieci, jeśli chodzi o wybór np fikcji czy sci-fi czy fantasy był dosłownie zerowy. Nic dziwnego że nikt nie chce kupować książki przewodnika po Mołdawii. Ja lubię czytać różne gatunki i tam nic dla siebie nie byłam w stanie znaleść. Może z 2-3 popularne zagraniczne serie, które rzeczywiście moi rówieśnicy czytają- romanse young adult. Za to z 50 książek przewodników po biznesie, samorozwoju, gotowaniu- dosłownie rzeczy które każdy rozsądny człowiek znajdzie open sourced albo na youtubie, albo na forum, albo za połowę ceny na internecie. Te napisy co mają na szybie mieli wcześniej napisane na tablicy przed wejściem, dla mnie taka trochę antyreklama, że taki chu*owy mają wybór że nikt nic nie kupuje 😭 jeszcze teraz jest jakiś mega skok na czytanie, o wiele więcej młodych czyta niż parę lat temu.
Jeśli oferta tej księgarni była na takim poziomie, jak książki na wystawie, to ja się nie dziwię, że się zamykają 🤷🏼♀️
Z tego co widziałem to księgarnia spod szyldu „Tak czytam” czyli absolutnie najparszywszy asortyment rodem z poczty polskiej, srednio szkoda miejsca chyba że ktoś kolekcjonuje albumy potraw z grilla
Potrawy z Grilla, Biblia dla dzieci i Przewodnik po Bali jako najatrakcyjniejsze, majace przywabic klienta pozycje…nie dziwne, ze nie szlo – sam bym wyszedl