Share.

21 Comments

  1. Życzę im tego, ale biorąc pod uwagę konieczność większości konstytucyjnej w ich parlamencie do możliwości jakichkolwiek zmian – walka będzie bardzo zacięta.

  2. TURBOWyMiaTaToR on

    W gwiezdnych wojnach jasna strona mocy nie była gwarantem że ktoś jest “dobry”

  3. Mimo tego ze jest przewaga w sondażach to może być ciężko… system wyborczy jest bardzo ustawiony pod Fidesz

  4. Podobno ruscy już szykują plany na wyjście z Węgier. Oby im się udało! Węgrom wygrać, i ruskim wypierdalać.

  5. Strzelam że skończy się jak u nas po ostatnich wyborach.

    Niewiele lepiej, ale lepiej. Za stary jestem żeby wierzyć że przyjdzie inna władza i nagle będzie kolorowo.

  6. Ja niczego nie zakładam, tamtejsza opozycja rozjebała się o “gwarantowane” zwycięstwo już tyle razy że ciężko tutaj o jakikolwiek optymizm – zwłaszcza w sytuacji gdzie na ma chuja że Orban będzie grał uczciwie, jest dokładnie 0% szans że te wybory nie będą **ostro** kombinowane, i to nawet biorąc pod uwagę fakt jak mocno tamtejszy system wyborczy już jest ustawiony pod Orbana i Fidesz.

    Mam nadzieje że Orban dostanie kopa w dupę bo jest potencjał że upadek tej świni z ludzką twarzą to może być pierwsza cegła wypadająca z muru europejskiej, pro-putinowskiej piątej kolumny – no ale ponownie, najpierw musi przegrać, jak to z tym będzie to zobaczymy.

  7. Od męża Węgra i wszystkich powiązanych z Węgrami wiem, że szanse na przejście na jasną stronę mocy jest bardzo prawdopodobne.

    Jedynym problemem może być głos populacji wiejskiej i mniej wykształconej.

  8. Nawet zakładając wynik wyborów jak w sondażach, to od-Orbanowanie kraju będzie niesamowicie trudne. Mnóstwo instytucji jest obsadzonych przez ludzi Fideszu i wszelkie reformy będą opóźniane lub blokowane.

  9. Low-Spot4396 on

    Najgorzej, że zaraz jakby ewentualnie wygrali, to będą rządzić w latach kryzysu naftowego jakiego świat nie widział, a opozycja będzie wszystko zwalać na nich.

  10. trenujkarkiem on

    Nawet jeśli eygra Maygyar, to to państwo jest tak zabetonowane, że ciężko tam będzie wprowadzać jakiekolwiek zmiany. Poza tym myślę, że będzie tyle matactwa przy wyborach, że i tak wygra Orban.

  11. Nawet jeżeli Orban przegra, to Węgry czeka jeszcze długa droga do normalności. On tam cały system ustawił pod siebie. Może nastąpi pewna poprawa jeżeli chodzi o stosunki z Unią Europejską, ale nie spodziewałbym się jakieś rewolucji.

  12. Mam nadzieję, tyle że madziarska ropucha trzymająca władzę na stówę będzie kantować.

    A jak opozycja wygra, to cóż, minusem będzie to, że za jakiś rok najpewniej to my będziemy naczelnym hamulcowym i wrzodem na dupie UE.

  13. Ogolnie mysle, ze tak. Ale jak to z ostatnimi sondazami wszedzie bywa oraz ogolnie euforia w internecie (szczegolnie tutaj). To kazdy sie jara wynikami lewicy, a jak przychodzi do ogloszania winikow to nagle ZONK. PRzEciEZ Trzaskoski mial 55% poparcia, a z sondy na Reddicie wychodzilo mu 90%.

    Tisza wygra na 100% pytanie czy bada mieli ponad polowe czy 2/3 w parlamencie. TO pierwsze tak, to drugie mam nadzieje ze tak 🙂

  14. Zaraz Ci tu prawicowe fajnokremlaki wyjaśnią że wywożenie unijnych dokumentów do Moskwy to podstawa naszego interesu narodowego.

  15. BigDaddyKutanga on

    Ależ oczywiście że wygra Orban. Już mówię dlaczego:

    Węgierski parlament (Zgromadzenie Narodowe) składa się z 199 posłów, ale są oni wybierani w dwóch różnych trybach:
    106 posłów wybiera się w okręgach jednomandatowych (JOW-ach). Zwycięzca bierze wszystko – wystarczy zdobyć o jeden głos więcej niż rywal, nie trzeba przekraczać progu 50%.
    93 posłów wybiera się z list krajowych (proporcjonalnie).

    Większość mandatów pochodzi z JOW-ów. W systemie, gdzie do niedawna opozycja była bardzo rozbita, kandydat Fideszu wygrywał okręg, zdobywając np. 40% głosów, podczas gdy reszta głosów rozkładała się na kilku kandydatów opozycji. Choć Péter Magyar i partia TISZA zjednoczyli w tych wyborach dużą część elektoratu antyrządowego, wciąż każda dodatkowa lista opozycyjna w danym okręgu (np. skrajnej prawicy czy starych partii) działa na korzyść Fideszu.

    Dalej.
    Granice okręgów wyborczych zostały nakreślone w taki sposób, aby maksymalizować zyski Fideszu.

    Okręgi w miejscach, gdzie opozycja jest tradycyjnie silna (np. w Budapeszcie), są znacznie większe pod względem liczby wyborców. W efekcie opozycja zdobywa tam mandaty miażdżącą większością (np. 70%), ale te „nadmiarowe” głosy się marnują, bo dają i tak tylko jeden mandat.

    W mniejszych miejscowościach i na prowincji granice poprowadzono tak, aby elektorat opozycyjny był mniejszością w każdym z okręgów. W efekcie głos w małym, prorządowym okręgu na prowincji „waży” więcej niż głos w stolicy.

    I ostatnie.
    Węgrzy etniczni w państwach ościennych (np. w Rumunii czy Serbii), którym rząd Orbána nadał obywatelstwo, mogą głosować korespondencyjnie. Ta grupa historycznie w ponad 90% popiera Fidesz.