Really, the cost of something like this would be practically zero, and it would be a great quality of life upgrade.

    You wouldn’t have to stand in front of the shelves and read the entire composition of the products to find out whether they contain, for example, gelatin or not.

    https://i.redd.it/9j2l3errzw1h1.png

    Posted by fiflak77

    Share.

    30 Comments

    1. Niestety niektórych padlinożerców odstrasza taka ikona i trzymają się dla jakiejś chorej zasady daleko produktów wegańskich. Dlatego producenci celowo nie dają idą w tą stronę żeby nie ograniczać swojej sprzedaży. Mentalna blokada

    2. Zdecydowanie popieram. Choć mięso nadal jem, to spożywam go zdecydowanie mniej. Takie etykiety byłby bardzo przydatne.
      Jedyny problem jaki widzę to niechęć producentów, bo taki znaczek to już zobowiązanie.

    3. papajowski2137 on

      Niestety już jest płacz o “normalnie” znakowane produkty wege o nazwach obrażających jaśniepanów! Jak to mleko migdałowe, orzechy nie mają cycków hły hły 😐

    4. Nie jesz mięsa w piątki czy nie jesz ssaków I ptaków w piątki?

      W tym drugim przypadku takie oznaczenie nie będzie jakieś mocno przydatne. 

    5. Electrical-Pea-3662 on

      Zróbmy też oddzielne logo dla produktów z glutenem, ze sladowymi ilościami orzechów, z laktoza, eko, bez gmo, halal, bezkofeinowe, bez cukru, bez słodzików, bez konserwantów. Pozwoli to zaoszczędzić czas na czytaniu składu

    6. Jaded_Woodpecker3211 on

      No koszt własnie nie jest zerowy, bo umieszczenie tych znaczków, które tu zamieściłeś, na opakowaniu sporo firmę kosztuje. To jest przyznawane przez zewnętrzną instytucję i wymaga testów produktu. Małych firm na to nie stać po prostu.

    7. kiedyś interesowałem się analogicznym problemem dotyczącym jajek od kur z wolnego wybiegu

      dowiedziałem się wtedy że
      – jest kilka, khem, _kategorii_, każda nieco inna, np cage free nie implikuje wolnego wybiegu
      – aby przykleić sobie takie logo producent MUSI spełnić wszystkie kryteria
      – ale producenci jadą na tym że napisać sobie może każdy, bo napis nie zobowiązuje, czy spełnia, czy nie.

      ot, jedna kura na 10’000 ma wolny wybieg więc może akurat tobie trafiły się wszystkie jaja od niej.

      podobnie może być z tymi znakami. warto poczytać jakie kryteria producent musi spełnić by przykleić takie logo, bo może się okazać że frytki na smalcu też są w niektórych miejscach “wegańskie”

      zgadzam się przy okazji że ci producenci którzy kryteria spełniają znak powinni zostawić w wyraźnie widocznym miejscu

    8. randomlogin6061 on

      przy jakich produktach musisz to sprawdzać będąc z wegetarianką? Bo przy byciu weganinem to jestem sobie jeszcze w stanie wyobrazić, ale przy wegetarianizmie to średnio.

    9. Kate_foodlover on

      Nie jest to darmowe i niestety żeby to miało sens to musi kosztować. Jeśli byłby to znaczek który każdy może sobie nadrukować gdzie chce to nie byłoby warte nic. Więc żeby dostać taki znaczek, któremu konsument może ufać, trzeba przejść przez proces potwierdzający z zewnętrznej organizacji. 

    10. Hot take – im mniej takich oznaczeń tym lepiej. Nie ogłupiajmy społeczeństwa, im więcej osób zajrzy w skład produktu czy sprawdzi jego wartości odżywcze, tym lepiej. Ja rozumiem, że dążymy do komfortu i chcemy sobie ułatwiać jak najwięcej, ale czy przeczytanie składu jest aż takie trudne?

      PS. Piszę to jako były wegetarianin. 

    11. Przecież właśnie załączyłeś takie logo? Jak go nie ma to na 99% jest jakiś składnik pochodzenia zwierzęcego – czasem pod postacią jakiegoś E-XXX.

      Zresztą nawet jak go nie ma to producent postara się napisać wielkimi literami “VEGE”, bo są ludzie na tym świecie, którzy robią aferę o bycie Vege.

    12. Popieram nie tylko dlatego że nie jem mięsa.

      Ale także dlatego że konfobrauniarze by nagle odmówili kupowania soli i innych rzeczy bo przecież wegańskie. Byłoby śmiesznie w każdym razie.

    13. Może wystarczy nie nazywać nie mięsnych rzeczy nazwami mięsnymi lub bardzo kojarzące się z mięsem jak np. vege boczek czy inne tego typu żenujące nazwy.

    14. _bagelcherry_ on

      Ale czy jedną z mocnych stron wegetarianizmu nie jest właśnie to że człowiek przykłada dużą wagę do tego co idzie na jego talerz?

    15. Swordfish_42 on

      Ja bym chciał żeby produkty wege były rzeczywiście tańsze od mięsa, tak jak by wynikało z mechaniki obiegu energii w biosferze

      Mam tu na myśli już żywność przetworzoną w jakimś stopniu oczywiście, bo sama fasola jest tańsza, ale z jakiegoś powodu gotowe kotlety z tej fasoli potrafią być droższe niż tak samo przetworzone mięsne, co wydaje się być absurdalne

    16. TemporarySympathy401 on

      Może tak od razu wszystkie znaczki jakie są możliwe umieścić na opakowaniu; produkt wegański, bez soi, bez laktozy, bez orzechów itd

    17. Może lepiej na odwrót, by produkty vege nie ponosiły dodatkowych kosztów -> każdy produkt ze składniami pochodzenia zwierzęcego powinien mieć to oznaczone.

    18. Nie lepiej w drugą stronę? Znaczek “zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego” czy coś takiego byłoby łatwiejsze i mniej bolesne we wprowadzeniu niż wymuszanie znaczka wege na chrupkach, sałatkach, przyprawach, warzywach i owocach…

    19. Poradzę ci z mojego doświadczenia ponad 20 lat bez mięsa: Zawsze czytaj skład, za każdym razem nawet jak kupowałeś ten sam produkt tydzień wcześniej. Jedynie marki ściśle wegańskie nie wygłupiają się ze składem, inne potrafią zmienić skład i zapomnieć o tym że jakiś dziwny znaczek jest na opakowaniu.

    20. ObviousBee8409 on

      Składniki odzwierzęce są też używane do przetwarzania żywności które nie mają ich jako takich w składzie. Przykładowo żelatynę stosuje się do klarowania soków i taki napój tego znaczka wege już nie dostanie. Niektóre rafinowane cukry są wybielane za pomocą węgla kostnego. Podpuszczka którą stosuje się przy wytwarzaniu niektórych serów to enzym trawienny z żołądków cieląt, ale to już akurat jest zawsze wymienione w składnikach tylko może nie być oczywiste czemu ser moze nie byc wegetariański 😀 

    21. Jakiś czas temu czytałem, że weganizm to nie korzystanie z produktów, których produkcja przyczyniła się do cierpienia zwierzęt, a w to cierpienie było ogólnie wrzucona hodowla zwierząt, a nie tylko nie jedzenie mięsa. Więc generalnie nawet na warzywach powinno być oznaczenie czy stosowano w nich nawozy pochodzenia zwierzęcego jak gnojowica, gnojówka, obornik.

    22. wojtekpolska on

      ale w jaki sposób zaimplementować? i na czym?

      czy jak sprzedajesz mąkę to masz mieć obowiązek umieszczenia znaczka że wegańskie? na sałacie? czy ktoś potem musi to certyfikować ze tak produkt nie zawiera mięsa?

    23. Uważam, że lepiej byłoby gdyby to markety po prostu znalazły na to miejsce na etykiecie z ceną –> wtedy producent nic nie musi zmieniać w produkcie i nie musi płacić za dodatkowy audyt. Poza tym wymuszanie na produktach wyglądu to jeszcze jest kwestia estetyki tych produktów (mnie prywatnie irytują wszędzie te “Nutri Score”). Odpowiedzialność za mogłaby przejść na Biedronkę / Lidla / Żabkę. Wtedy w każdej sieci ktoś centralnie oznaczy na podstawie składu każdy produkt i pojawią się etykiety Vege lub dodatkowo oznaczenie alergenów.

    24. XiangliYaoMissingArm on

      Nie no co ty, najpierw muszą zająć się tym żeby roślinne zamienniki ABSOLUTNIE NIE MOGŁY mieć nazw przypominających te produktów pochodzenia odzwierzęcego. To jest najwyższy priorytet, bo przecież nazwa “kotlet roślinny” czy “mleko migdałowe” wprowadza w błąd. /s

    25. I żeby te oznaczenia nie były podobne do oznaczeń typu “bez konserwantów” bo to czasem straszne jest

    26. ShinyTotoro on

      > Honestly, the cost of something like that would be practically zero

      And that’s where you’re wrong. It costs money, time and someone’s work to get the certification required to use that label.

      And if it didn’t require certification, everyone could claim anything, and you wouldn’t know whether you can trust it anyway, because nobody would be verifying this.

    27. Scarfmonster on

      Z jednej strony popieram, chociaż mnie to nie dotyczy.
      Z drugiej obawiam się, że dla producentów to będzie kolejna szajba żywieniowa do promowania i podnoszenia cen jak gluten czy “wysokobiałkowe”.

      Już teraz można spotkać np. ziemniaki bezglutenowe albo rybę wysokobiałkową, które niczym się nie różnią od tych “zwykłych” i razem na jednej półce leżą, ale +50% do ceny mają. Wszystko bazowane na tym, że większość ludzi nawet nie ma pojęcia, o co chodzi z np. glutenem, i potem myśli, że jedząc masowo produkowane ciasto bez glutenu, odżywa się zdrowo, chociaż żadnych dolegliwości związanych z glutenem nigdy nie mieli.

    28. Swoją drogą jako weganin denerwuje mnie że design vegan i vegetarian label jest praktycznie identyczny. Na samym początku się na to naciąłem kilka razy i raz się nawet strułem przez to.