“The creators of the Constitution had no intention of blocking same-sex marriages, and no such discussion took place at all. I say this as a living witness and chairman of the Constitutional Commission” – Aleksander Kwaśniewski on Radio ZET.



    https://v.redd.it/ilz3x4o1f43h1

    Posted by gdziejestluk

    Share.

    7 Comments

    1. Czy tym twórcom Konstytucji w ogóle przyszło do głowy, że może być coś takiego jak małżeństwa jednopłciowe czy było to dla nich coś kompletnie abstrakcyjnego?

    2. LubieMaleDziewczynki on

      Dobra czyli potwierdził, że w ogóle nie myśleli o gejach tworząc konstytucję. Kogoś to dziwi? Nie powinno.

    3. legrandguignol on

      a nawet jeżeli mieli takie intencje to co mnie to, przepraszam najmocniej, kurwa obchodzi? dlaczego intencje trzydziestoletniego aktu prawnego mają być fundamentem naszej rzeczywistości? ja rozumiem że chodzi o odbicie piłeczki “nie można homosiów bo konstytucja”, ale ani rzucającym piłeczkę nie powoduje praworządność tylko zwykła homofobia, ani nie powinniśmy się pakować w linię orzecznictwa w stylu amerykańskiego “wszystko co ojce założyciele mieli na myśli to święte”

    4. Na 100% mieli taką intencję, tylko na szczęście zrobili to nieudolnie i dlatego można teraz sobie dowolnie interpretować

    5. niemacotuwpisac on

      Śmiem twierdzić, że koncepcja małżeństwa jednopłciowego nie istniała wówczas w głowach twórców konstytucji, lub ewentualnie istniała jako coś odległego i egzotycznego.

      Jeśli chodzi o “dojrzewanie społeczeństwa”, to ja wcale nie jestem osobiście pewien, czy byśmy w tej sprawie w Polsce na dziś dzień mieli większość za takimi małżeństwami, patrząc po ilości partii prawicowych i tendencjach.

      Następnie, ta cała chucpa w mojej opinii wynika z tego, że próbuje się zmianę wprowadzić de facto tylnymi drzwiami, a nie przez edukację społeczną. O ile ja sam jestem za istnieniem takich związków i ich jakąś formalizacją legalną, to nie widzę możliwości wprowadzenia jej przeciw społeczeństwu, a obecnie tak właśnie może być. [Każdy może myśleć co chce w sprawie społeczeństwa, ale cóż, mamy jakie mamy.]

      Sama transkrypcja na podstawie tego, że ktoś ma inne prawa w innym kraju jest również mało sensowna. Gdyby Polska zaczęła karać więzieniem za aborcje, to czy obce państwa miałby pomóc ścigać niedoszłe matki, które wyjechały z kraju? Cóż, w USA już takie rzeczy zaczęli “ćwiczyć” międzystanowo. To trzeba rozwiązać wprost, a nie tylnymi drzwiami, bo jeśli dojdzie prawica do władzy, to wykorzysta te same precedensy, ale w drugą stronę i dopiero będzie problem.

      Aczkolwiek jest światełko nadziei, bo Konfederosja przeniosła spór z małżeństw i związków na adopcję dzieci. Kto wie, może te związki się przyjmą przez zastanie. Zobaczymy…

      Ostatni już niezwiązany z tym bezpośrednio punkt jest taki, że sądy europejskie zaczynają stanowić prawo, a to już zmniejsza każdego kraju suwerenność poza-traktatowo. Cóż, to może być kolejna woda na młyn prawicy i nie ma możliwości tego podważyć, bo to fakt.

      Cóż, ja osobiści wolałbym, aby te związki były przyjęte jawnie i wprost przez sejm. Mamy to co mamy, więc za jakiś czas sobaczymy co z tego będzie.

    6. Krwawykurczak on

      Ale pierdoli.

      Jestem zwolennikiem małżeństw homoseksualnych i może byłem wtedy jeszcze dzieciakiem, ale pamiętam całą dyskuje wokół tego.

      Prawa osób homoseksualnych to nadal było coś nowego w samej Europie, więc temat był wałkowany.

      SLD chciało Polskę wprowadzić do UE, ale była konieczna zmiana konstytucji. Środowiska prawicowe, z ogromnym wtedy jeszcze wpływem kościoła straszyli “Amsterdamem”. Że przyjdzie ta zła Unia i nam małżeństwa homoseksualne i cała Polska będzie wyglądać jak ulica czerwonych latarni. Wałkowano Love Parade w Berlinie i wieszczono upadek obyczajów.

      Za poparcie Kościoła, a właściwie dokładnie po to aby na mszach w dniu referendum nie przekonywali aby głosować przeciw, ugięto się przed tymi środowiskami wpisująć “małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny” aby uspokoić wszystkich że już tam ta zdemoralizowana Unia nam tego nie wprowadzi.

      Już wtedy były o tym dyskusje, już wtedy mówiono dlaczego się to wprowadza.

      Nie – nie uważam że Kwaśniweski osobiście chciał ich zakazać, ale przychilił się do środowisk kościelnych aby mogło to nastąpić.
      Z perspektywy czasu myślę że dobrze postąpił – faktycznie istniało ryzyko że do UE byśmy nie weszli, konsekwencje tego mogłyby być tragiczne, a gdyby nawet takiego zapisu tej prawicy nie dać to powiedzmy sobie szczerze, że jak nie wprowadzilismy małżeństw dla osób homoseksualnych będąc w UE to nie zrobilibyśmy tego tym bardziej będąc poza nią.

      Należałoby teraz ten zapis usunąć, rozszerzyć definicje i w końcu pozwolić ludziom żyć jak chcą, tak aby prawo mogło służyć im, być dostosowane do realiów w których żyją i abyśmy mogli w końcu zakończyć ten spór.

      Ale wtedy tak nie było. Wtedy ludzie bali się tego i definicji marchweki jako owoca. I Kwasniwski doskonale to wiedział, po prostu wybrał UE. Chociaż może faktycznie lepiej jeśli będzie ściemniał że takich intencji wcale nie było.